Nowy Rok
Przyszedł Nowy Rok i mam nadzieję, że będzie udany. Tak jak udany był sylwester. Epicka, trzydniowa wyprawa do Torunia pozwoliła się zrelaksować. Konkretne ładowanie baterii przed sesją. Dzięki dobrym ziomkom, dobrej pogodzie. Toruń Zimą – fantastycznie!
Fajerwerki – szkoda, że nie miałem lepszego sprzętu rejestrującego :<

Drogi niestety brudne to i samochodzik się ubrudził :(

Wódka za bardzo się zmroziła – ale potem odtajała.

A wieczorny spacerek był pr0.
Dziękuję wszystkim z którymi sylwestra spędziłem. A wszystkim innym życzę lepszego nowego 2010 roku!
White Christmas
Było sporo śniegu. Było -15 stopni. Była prawdziwa zima. Ona poszła a przyszły święta. Dziś Wigilia.
Czuję ten nastrój, jest mi ciepło i dobrze, bo mogę te święta w całości spędzić w domu. Tak szczęśliwie, tak jak nie mogłem ani rok temu ani dwa lata temu. Wszystkim wam życzę, abyście też mieli takie święta, abyście je spędzili z rodziną bądź inną ukochaną osobą jeśli takową macie. Obdarujcie się prezentami, najedzcie świątecznych potraw, bądźcie dla siebie mili i fokule. Może nowy rok przyniesie jakieś dobre rzeczy. Oby.
aslong
To nie jest powrót. Bo zasadniczo nie ma do czego wracać. Galop, byle do przodu bo codzienności nie dają wytchnąć czy zatrzymać się na momencik. Obserwuję sobie, analizuję, zestawiam zdarzenia, wiesz, tak jak puzzle (kiedy ostatni raz układałeś puzzle?) dopasowuję różne elementy układanki. Czasem coś mi umknie, czasem nie pasuje w danym miejscu a czasami ten puzzl to w ogóle od innego zestawu, który ktoś inny sobie układa; to mi wtedy zabierze, żeby kompletną całość mieć bo przecież każdy chce mieć wszystko.
Aha, byłem na spacerze pod wieczór, mróz spiął mocno wszystko i lekko prószył śnieg. Tak samoistnie obudziła się we mnie myśl *grudzień przyszedł i jest fajnie*. Zapach piernika, gorąca herbata z sokiem malinowym, grube skarpety na nogach, choinka i lampki, prezenty które mogę komuś dać, uśmiechnięta buzia. Ludzie tu i tam drepczą sobie z miejsca do miejsca, robią zakupy, upominki, mmm papier do pakowania prezentów ma taką fajną fakturę, śliski jest. Każdy zaczyna się w tym odnajdować bo pojawia się w miejscu i czasie, które jest dla niego znajome, nie jest obce mimo, że przecież i ludzie i otoczenie się zmienia. I po jesieni kiedy faktycznie można było być smutnym nawet bez konkretnego powodu nagle rzucasz tą chandrę. Ja rzuciłem, a Ty?
Przed chwilą zobaczyłem piękny uśmiech pięknej dziewczyny. Dziewczyna była piękna bo była szczęśliwa. Znasz taki wyraz twarzy, który mówi *happiness is easy*, nawet kiedy nie jest. To było zdjęcie z wakacji. Pewnie masz sporo takich zdjęć z wakacji, gdzie ktoś się śmieje. Przez chwilę, chwileczkę zabolał mnie ten uśmiech bo nie był dany mi, bo to nie było moje zdjęcie, nie było mnie na nim ani nawet nie ja je robiłem (co ja wtedy robiłem jak to zdjęcie było robione? ahh, pamiętam, zapijałem swoje smutki mimo, że było piękne lato choć czasem padało). Ale tylko chwileczkę.
Nie zazdrość dobrze? Nie bądź taki jak ja, wiecznie sfrustrowany, zazdrosny, że komuś się wiedzie, że ma lepiej czy milej, o jaka piękna dziewczyna czemu nie moja. To psuje, bardzo psuje wewnętrznie. Spójrz na mnie, bo wcale nie chcesz taki być.
Dzisiejszy wpis sponsoruje LCD Soundsystem. Nie znalazłbym tego kawałka gdyby nie Jessica Alba.
Zimowe zmagania
Obudziłem się dzisiaj rano i była piękna pogoda. Zimowa, śniegu nasypało. Była to więc świetna okazja by pojechać na działkę, zobaczyć co się zmieniło no i posiedzieć sobie w zimowym krajobrazie a przy okazji pozwolić psu się wybiegać. Wszystko super gdyby nie to, że śniegu po kolana i w pewnym momencie, niestety, puff, samochodzik się zakopał… Paredziesiąt minut przebierania łopatą aby jakoś wyjechać pokazało mi jak po różnych pobytach w szpitalach wyjałowiłem z energii swój organizm :P Na dodatek pies durny, nie chciał wrócić, znalazł w stawie na w pół zdechłą rybę-lub-coś-takiego więc uciekał z tą “zdobyczą” kiedy ja styrany chciałem tylko jednego -> do domu…
Pomijając jednak te drobne problemy, sobota była fajna. Wiekszość znajomych celebruje dzisiejsze święto, tak, nie inaczej a Walentynki właśnie. Nie mam z kim więc nie obchodzę ;) A szkoda bo chętnie bym komuś jakieś pluszowe czy też czekoladowe serduszko dał. Może za rok.
Parę słów jeszcze o blogu -> uporządkowałem trochę tagi i kategorie notek, aby łatwiej było odnaleźć różne rzeczy bo pamiętam gdy ktoś kiedyś zapytał “miałeś na blogu taki fajny teledysk a niemogę znaleźć”. No to może teraz będzie prościej.
Wracam do logiki bo mi ucieknie w poniedziałek…
uhuha zima ZŁa
Przyszła zima. Wyglądam rano za okienko a tam o proszę taki krajobrazik. Cieszę się, widzę przynajmniej jakiś biały kolor a nie tylko szare blokowisko ;) Mam tylko nadzieję, że utrzyma się ta zima troszkę dłużej bo pluchy na dworze chyba nikt nie lubi, rację mam?
Czasem jak złapie Pak-Man to koniec. Jesz wszystko co jest w lodówce. My tymczasem, na mocnej oj mocnej już fazie pomyśleliśmy sobie “oo jaaa, a jakby tak zjeść teraz GRANDERA”. Całe szczęście, że w Lublinie KFC jest otwarte do późna, a jeszcze większe szczęście, że jest z dowozem prosto do domu. Było cudnie. Dziękuję Mundek za to, że byłeś w stanie to żarcie zamówić i odebrać :)
PS Dziękuję za kliknięcia w reklamy po prawej, liczę na kolejne :P
kam bek.
Koniec ferii i czasu wolnego. Za 11 godzin będę siedział w szkolnej ławce myśląc o przysłowiowej “dupie Maryny”. Tyle, że przynajmniej troche chyba więcej siły mam do nauki.
Wyjazd się udał. Dobrze jest czasem przypomnieć mięśniom, że są od tego aby pracować. Dobre jest to maksymalne zmęczenie po całym dniu pomykania na stoku. Jednak do końca się nie wymęczyłem. Po pierwsze pogoda mogła być lepsza. Większy mrozik czy cuś. Po drugie Słowacy. Leniwe chamy nie potrafią dobrze przygotować stoków do jazdy. Wkurwiłem się kiedy okazało się, że fragment stoku nie był ratrakowany przez 2 dni! A reklamują się, że niby mają zajebiste stoki. Cóż, co kraj to obyczaj. Piwo mają dobre. I tanie. Do tego stopnia, że obecnie jak patrzę na piwo to mnie cofa. Serio.
Wczoraj w Mehehe tylko trochę emo-ludzi, którzy tak dobitnie mnie wkurwiają. Na szczęście towarzystwo “samych swoich” nie pozwoliło mnie się nudzić. Troche zjebałem sobie powrót, naprawdę dawno nie zdarzyło mi się rzygać przez otwarte okno, ale, nowe cenne doświadczenie i założenie “nie rób tego nigdy więcej”.
Kupiłem sam sobie prezent na Słowacji, jeżeli ktoś ma pomysły jak można go dobrze spożytkować w najbliższym czasie to oczekuję sensownych propozycji :)
zaraz będzie ciemno
Buro, szaro i ponuro. Brakuje mi zimy. Tej takiej prawdziwej, pełnej śniegu skrzypiącego pod grubymi butami, mrozu malującego wzorki na szybach, wszechobecnej bieli, tego, że wtedy wszystko takie czyste. Dni są krótkie tak samo, tylko, że całe dnie są takie bez wyrazu. Brzydko.
Cały czas borykam się z moim lenistwem. Mam parę rzeczy do zrobienia, które obiecuję sobie zrobić od naprawdę, naprawdę długiego czasu ale ich nie robię bo wolę się poobijać NIC nie robiąc. A czas ucieka. Nie chcę obudzić się przed maturą z poczuciem zmarnowania czasu… Walka. Kiedy walczysz z samym sobą jest cholernie trudno.
Dwie większe imprezy się szykują. Sylwester i studniówka. Jeszcze nie wiem jak sylwestra spędzę ale wiem napewno, że będzie lepszy od poprzedniego. Nie to abym rok temu bawił się źle. Lecz teraz nie mam już w głowie całego burdelu jaki niszczył mnie od środka w zeszłym roku. Wiem też, że będzie obok mnie kilka osób na których mi zależy. I to się liczy. O sylwestrze nie myślę tak intensywnie jak o studniówce. Oj, powinno być ciekawie. Najbardziej się chyba cieszę z tego kto będzie mi podczas tej jedynej imprezy towarzyszył. Oby było dobrze…
Wczoraj przez chwilę pomyślałem sobie: “a może by zmienić tego bloga, może wystrój jego taki jaki jest do niczego się już nie nadaje? Mam czysto w głowie, mam radość w głowie a tutaj jest smutno…”. Ale chyba jednak nie. Blog to zawsze była taka odskocznia, takie miejsce spokojne, troszkę inne niż wszystko dookoła mnie, bo to co było na blogu, czy tym czy innym zawsze było gdzieś ze środka. Zobaczymy… W końcu organizacja Vegepic’a i wszystkich jego pod serwisów to jedna z tych zaplanowanych rzeczy za które od dłuugiego czasu nie mogę się zabrać…
again.here
No to wróciłem z tygodniowego wypadu w góry. Nie powiem, było fajnie, mógłbym tam siedzieć jeszcze kolejny tydzień. Nartki, imprezki ogólnie opierdalanie się na całego. Z wyjątkiem poprawiania technik narciarskich, tu zmiłuj niebyło! Poznałem sympatycznych ludzi, nabawiłem się zapalenia oskrzeli, czekam na więcej.
Coby tu… Zdjęć wam nie wrzucę. Nie mam. Szczegółowego opisu też nie opłaca się umieszczać, opowiem własnoustnie jak ktoś będzie potrzebował. Jeszce tylko tyle, że przez wyjazd mam w głowie dwie spierające się ze sobą myśli, które w zasadzie teoretycznie powinny się wykluczać a narazie siedzą w mojej świadomości i tylko lekko przepychają. Poszukiwania rozwiązania rozpoczęte.
Cozzie wrócił, mozecie liczyć, że znów bedę was nachodził, nękał, gnębił! Góry dodały sił więc będzie jazda ^_^
Sanki.of.doom
Koniec ferii. Ostatni dzień i zaczyna się ostre zapierniczanie w szkole. Jestem tym wielce niepocieszony ale mam nadzieję, że ostatni dzień spędzę tak aby dobrze zakończyć ferię.
Warto abym wspomniał o ostatnim piątku kiedy to nasza ekipa udała się NA SANKI. Zabawa była przednia, nie myślałem, że nasza banda może tak dobrze bawić się na sankach i w śniegu. Późniejsza sesja w Neuroshimę u Orqa też była niczego sobie nie wliczając patologicznego powrotu kiedy samochód Pokema wyraźnie odmówił posłuszeństwa. Nigdy więcej pchać tego złoma w zasrany mróz taki długi kawał, NIGDY!
Podsumowując całe ferie. Było dobrze. Fakt, że nie zrobiłem wszystkiego co chciałem ale… Imprezowy pierwszy tydzień, spokojniejszy drugi… Czekam na następne wolne.
A tutaj filmik z sanek, postaram się wrzucić jeszcze jakieś zdjęcia.
[youtube]XX3y5zNQ7HA[/youtube]
A to nasza saneczkarska ekipa:
I już po. Czekając z FLoydem i Papu na resztę składu byliśmy tak przemarznięci, że chwytalismy się każdego pomysłu na CIEPŁO. Chociażby grzejąc się od autobusu ^_^




