„Ludzi trzeba brać takimi, jacy są, a nie takimi, jacy być powinni” (Franz Schubert)

Posts tagged “wspomnienia

Folder hip-hop

Miałem ostatnio okazję spędzić noc w towarzystwie folderu nazwanego po prostu „hip-hop”. Była to magiczna przygoda. Przez lata słucha się tyle muzyki, z każdym miesiącem coś nowego. Kiedyś nie wyobrażałem sobie dnia bez KoRna w słuchawkach a teraz nie pamiętam kiedy ostatni raz go słyszałem. Razem z muzyką odchodzą wspomnienia, gdzieś tam są zakopane w szufladzie pod grubą warstwą wspomnień nowszych i bieżących spraw, nowych kawałków. I nagle błysk. Słyszę utwory, z którymi mam tyle wspomnień, których nie słyszałem może nawet i po 7 lat lub więcej, no kurwa, i obrazki przed oczami czasów kiedy było się dzieciakiem. Same dobre. Podwórko, osiedle. I mimo, że wtedy słuchałem innej muzyki, to te kawałki przyniosły mi najwięcej wspomnień, nie wiem czemu tak ale zostały gdzieś głęboko. To prezentuję, żeby nie było:


DKA – Jak by to było


O.S.T.R. – Ile jestem w stanie dać


Fenomen – Sensacje


WWO – Jeszcze będzie czas


Tede – Wyścig szczurów


Tede – Drin za drinem


Kaliber 44 – Film


Dj. 600V – Projekt jest w drodze


Podsumowanie.

Stałem na balkonie i patrzyłem. Na matki z dziećmi, na miejscowych żuli, na sąsiadów palących na balkonach, na przejeżdzające samochody. Wszystkie rzeczy były już spakowane, całe mieszkanie wysprzątane tak jak chyba nigdy. Czekałem na ojca. Z Lublinem pożegnałem się wcześniej.

To był 1 lipca, dzień zakończenia mojego pierwszego roku studiów. Nie powiem, że nie było mi wtedy smutno. Opuszczałem w końcu mieszkanie, w którym spędziłem prawie rok. Mieszkanie, które przez te wszystkie miesiące było „moim miejscem”. Kto wie też, czy nie było to ogólnie pożegnanie Lublina i już tam nie wrócę studiować. Oby. Aktualny czas jest odmierzany przez pryzmat tego, jak daleko do wyników tegorocznej rekrutacji. To mi zaprząta głowę i mam nadzieję, tym razem los będzie dla mnie łaskawszy.

Dużo dał mi pierwszy rok studiowania. Naprawdę. Więcej troski o siebie, uważniejsze dysponowanie pieniędzmi i takie tam. Niestety przez ten rok nadal nie nauczyłem się uczyć, nie dawałem z siebie tego maksimum na co mnie stać. Przez to pojawiły się poprawki a nie pojawiło się stypendium. Z nauką dałem dupy – jak z wieloma rzeczami w moim życiu…

Zleciał strasznie szybko. To tak jak oglądasz te przyśpieszone filmy kiedy słońce wyłania się zza wschodu a po 10 sekundach już zachodzi. Ja tak odbieram ten rok. Parę minut w parę miesięcy.

Nie poznałem dziewczyny, w której mógłbym się zakochać, nie rozwinąłem się uczuciowo, nie zapomniałem. To chyba jeszcze większa porażka niż wynik studiowania, bo nawet tego 1 lipca paląc papierosa na balkonie myslałem sobie, że może wakacje to będzie czas kiedy pospotykam się z Nią. Klapa. Nie ma nic.

Dużo przedziwnych akcji pozostanie mi w pamięci po tym roku. Tak jak niektórzy poznani w Lublinie ludzie. Zajebiście mieszkało się z Mundkiem, takiego lokatora tylko sobie życzyć…

Teraz piję już kawę w swoim pokoju, w rodzinnym domu, ale w tym samym jednym kubku do kawy, który towarzyszył mi przez cały rok. Za oknem chmury – inaczej chyba nie zmobilizowałbym się do napisania notki na blogu. Wbrew pozorom chmury aktywują mnie do jakiegoś działania, na różnych polach. Są chmury – jest Cozzie w szczytowej formie.

Tylko brakuje tej jednej, szczególnej chmury.