niedziela
Nie mogę. Usłyszałem i siedzę. Coś pękło dzisiaj rano we mnie. Siedzę od rana patrzę na zmieniające się niebo i słucham. Nie wiem gdzie mnie to zabrało nie wiem do jakiego świata, ale ja tu zostaję, sam jak zawsze, sam ale zostaję.
„nie jak debil ale jak człowiek pełen nadziei;]”
Jak debil pełen nadziei…
a gdy się wali pali kończy świat
„Dzień dobry, Kolumbie – tymi słowami matka przypominała mi, że Amerykę już odkryto, a sny na jawie nie przystawały do rzeczywistości. Po co dalej oddychać skoro ktoś ci powiedział, co odróżnia jabłko od roweru? Jeśli ugryzę rower i przejadę się na jabłku, poznam różnicę. Najbardziej męczy mnie myślenie o tym, co mam robić. Ojciec mówił, że jeśli chcesz zobaczyć czyjąś duszę, musisz obejrzeć jego sny. Będziesz współczuł tym, co siedzą w większym gównie.”
- Arizona Dream
powolutku
Powolutku staram się wdrożyć w system intensywnej nauki do matury przy jednoczesnym nie ograniczaniu zbytnio swoich przyjemności. Zostałem wyjebany przez korepetytora z zajęć już definitywnie. Lekka jazda z kochanymi rodzicami ale tak naprawdę uczucie wielkiej ulgi, że wreszcie nie będę już co tydzień spotykał się z tym debilem i słucham jak mi jeździ. Krok do przodu. Muszę tylko pamiętać, że jak sam się nie zmobilizuję teraz do zakuwania historii to klops z wszelkimi planami na przyszłość.
Kupiłem sobie książkę – „Operacja Dzień Wskrzeszenia” Andrzeja Pilipiuka. „Wchłonąłem” ją w dwa dni. Świetna, jedna z książek na podstawie której napiszę swoją prezentację maturalną.
Inną z ciekawych rzeczy jaka pojawiła się na mojej półce to pierwszy i drugi sezon „Włatców móch” na DVD. Wcześniej nie miałem okazji obejrzeć wszystkich odcinków w przyzwoitej jakości teraz mam ;P Jeden minus jest taki, że nie potrafię w niedzielę nie obejrzeć najnowszego odcinka w telewizji. Bywa.
Szpaq pojechał. Czuję dziwną pustkę. Niby jeszcze paru kumpli na osiedlu zostało ale to nie to samo. Kurwa, brakuje mi tego niedzielnego siedzenia u Ciebie. A jak sobie przypomnę nasze funiaste wakacje… Do tej takiej nostalgii dołączyła się jeszcze jesienna pogoda co w ogóle zwiastuje pogorszeniem się mojego nastroju. Kawa i radzimy sobie…
Mam nadzieję, że ktoś mnie dziś wyciągnie wieczorem na papierosa. Oby pewnej dziewczyny nie odwiedziła koleżanka i znalazła dla mnie czas :P

