<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>ŚwiatCozziego &#187; przyjaciele</title>
	<atom:link href="http://cozzie.vegepic.net/tag/przyjaciele/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cozzie.vegepic.net</link>
	<description>"Ludzi trzeba brać takimi, jacy są, a nie takimi, jacy być powinni" (Franz Schubert)</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Feb 2012 12:00:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>dziki teatr</title>
		<link>http://cozzie.vegepic.net/2009/01/dziki-teatr/</link>
		<comments>http://cozzie.vegepic.net/2009/01/dziki-teatr/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jan 2009 22:00:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cozzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywatne]]></category>
		<category><![CDATA[noc]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaciele]]></category>
		<category><![CDATA[sny]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cozzie.vegepic.net/?p=174</guid>
		<description><![CDATA[To były Kielce. I bez wątpienia był to Plac Wolności. Tylko jakiś dziwny, wykrzywiony. W jednym miejscu stała dziwna kamienica, wąska, otynkowana na czarno, z groteskowymi oknami, zapadającym się dachem, wysoka na pięter chyba z pięć. Dziwny napis po łacinie nad wejściem nie był przezemnie zrozumiany. Staliśmy tak z moimi najważniejszymi w życiu przyjaciółmi przed [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[	<p>To były Kielce. I bez wątpienia był to Plac Wolności. Tylko jakiś dziwny, wykrzywiony. W jednym miejscu stała dziwna kamienica, wąska, otynkowana na czarno, z groteskowymi oknami, zapadającym się dachem, wysoka na pięter chyba z pięć. Dziwny napis po łacinie nad wejściem nie był przezemnie zrozumiany. Staliśmy tak z moimi najważniejszymi w życiu przyjaciółmi przed wejściem do tego dziwnego miejsca. Pamiętam kto stał, i wydaję mi się właśnie, że to Ci o, których z czystym sumieniem mogę powiedzieć &#8222;przyjaciele&#8221;. Była też dziewczyna, ta najważniejsza w moim życiu, stała obok mnie, uśmiechała się i rozmawiała z pozostałymi, i wtedy zrozumiałem już, że to sen.</p>
	<p>W środku były stoliki. Był półmrok, ale nie taki kiedy schodzisz do piwnicy. Bardziej coś w stylu ledwie przdzierających się promieni słońca przez grube stare i zakurzone zasłony. Czarne krzesła, przy czarnych stolikach, nie wyraźny mężczyzna za barem, dym papierosów jak dywan pod drewnianym sufitem. &#8222;Sztuka niedługo się zacznie, proszę usiąść, napić się czegoś przed seansem&#8221; powiedział jakiś głos. Siedliśmy i zaczeliśmy pić, dla wszystkich to było takie naturalne tylko ja rozglądałem się zastanawiając co to jest.</p>
	<p>Bo to był Teatr. Nie żadna stara knajpa ale Teatr. Gdy wszedłem na salę, wszystko było jak z krzywego zwierciadła. Ponure, straszne, mroczne, a jednocześnie dało się odczuć fakt, że to nie jest poważne, że siedzisz w miejscu, które ma Cię zaskoczyć, bo jesteś widzem, a tutaj odgrywane są rzeczy mające przypominać rzeczywistość. Groteskowe.</p>
	<p>To był piękny sen. I piękny Teatr. Gdybym kiedyś miał zbyt dużo pieniędzy to coś takiego chciałbym mieć. Jedyne takie miejsce. Potem sen przerodził się w jakieś bzdury, przez moment kiedy obudziła mnie pielęgniarka żeby podpiąc kroplówkę. Nie wiem gdzie poszli przyjaciele, gdzie poszła Ona. Czasem próbuję interpretować jakoś sny, odnieść do rzeczywistości to co próbuje pokazać mi mój umysł. Może zaniedbuję, niektórych swoich przyjaciół. Może ten Teatr miał pokazać, że wszyscy gramy w jednej wielkiej sztuce jaką jest życie? A grając powinniśmy zmieniać swoje role. Podświadomość stawia Ją obok mnie. A może po prostu to sny, wytwory mózgu, splot różnych myśli i chorej wyobrani, które nic nie znaczą a poprostu są. Pewnie tak.</p>
	<p>Lubię snić. Te wszystkie światy mojej wyobraźni.</p>
	<p>Tam jestem szczęśliwy, tam nikt mnie nie goni, tam ja nikogo nie gonię, za niczym i za nikim nie tęsknię.</p>
	<p>Mój Teatr. Moje Sny.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cozzie.vegepic.net/2009/01/dziki-teatr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>chwila zwątpienia</title>
		<link>http://cozzie.vegepic.net/2008/12/chwila-zwatpienia/</link>
		<comments>http://cozzie.vegepic.net/2008/12/chwila-zwatpienia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Dec 2008 13:28:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cozzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywatne]]></category>
		<category><![CDATA[aga]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaciele]]></category>
		<category><![CDATA[warszafka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cozzie.vegepic.net/?p=155</guid>
		<description><![CDATA[Przyszedł dołek. Nie, nie powiem, że zaatakował niespodziewanie bo jego przebłyski tliły się gdzieś w zakamarkach głowy od dłuższego czasu. Samotne godziny jednak nasilają poczucie wszecobecnego zwątpienia, kiedy przez tyle godzin moja głowa może nie nipokojona przez nikogo tworzyć myśli o tym o czym ja już nie chcę myśleć&#8230; Wojskowy Instytut Medyczny, miejsce w którym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[	<p>Przyszedł dołek. Nie, nie powiem, że zaatakował niespodziewanie bo jego przebłyski tliły się gdzieś w zakamarkach głowy od dłuższego czasu. Samotne godziny jednak nasilają poczucie wszecobecnego zwątpienia, kiedy przez tyle godzin moja głowa może nie nipokojona przez nikogo tworzyć myśli o tym o czym ja już nie chcę myśleć&#8230;</p>
	<p>Wojskowy Instytut Medyczny, miejsce w którym obecnie i przez najbliższe pare dni jeszcze będę się znajdywał to moloh. Nie miałem okazji (i obym już więcej nie miał) przebywać w tak ogromnym szpitalu. Nie wiem ile jest tu sal, oddziałów, pracujących ludzi, lekarzy czy chorych. Pewnie masa. Leże na sali patrzę jak słońce wędruje po niebie i odliczam tylko czas, żeby stąd wyjść. Odpukać w niemalowane, jest lepiej. Codzienne zabiegi w komorze hiperbarycznej są fajne, najpierw kompresja do ciśnienia 2,5 atmosfery a potem oddychanie czystym tlenem. Oczyszczenie orgnizmu i natlenienie wszystkich tkanek. Potem cały dzień na kroplówce, leki rozszerzające naczynia krwionośne i witaminy aby przywrócić mi normalny słuch. A potem noc, i kiedy niemogę w ogóle zasnąć, papieros za papierosem w toalecie dla pacjentów, i dalej, próba spania i miliony tych wszystkich pierdolonych myśli, flashbacków, wyobrażeń przyszłości, marzenia, świadomość ich niespełnienia. Nie. Niemogę długo tak przebywać bez ludzi, których lubię. Fizyczna samotność pokazuje mi, że jestem sam. Na duszy.</p>
	<p>Sylwestra też tu spędzę. Nici z dobrej zabawy na krakowskim rynku, z moimi przyjaciółmi, z którymi tak bardzo chciałem się spotkać a z którymi tak dawno się nie bawiłem. Nie wiem kiedy znowu będzie taka okazja. Luty może marzec. Sesja idzie. Idzie sesja a ja nijak czuję się do niej przygotowany. Nie chcę zawalić, bo byłaby to porażka co prawda moja personalna, ale okazałoby się prawdą to co wyrokowali niektórzy, że ja do niczego się nie nadaję. A nie chcę dać im satysfakcji by mogli powiedzieć &#8222;mam rację&#8221;. Tak samo nie chcę zawieść tych, którzy we mnie wierzą.</p>
	<p>Coś jest nie tak. &#8222;Grzebię w trupie&#8221; jak Ty to mówisz Marcin. Większość ludzi łatwo adaptuje się do nowych sytuacji, do zmian przed jakimi stawia ich życie. Ja mam z tym problemy. Nie mówię o tym co proste, zmiana miejsca zamieszkania, przyzwyczajeń, znajomych itp. To jest łatwe. Mam tylko takie poczucie, że mój rozwój duchowy się zatrzymał, że emocjonalnie cały czas jestem przywiązany, tylko, że jestem przywiązany do czegoś, czego dawno już niema, zmieniło swoje miejsce, jest, ale to ktoś inny. Podziwiam tych, którzy potrafią z podniesioną głową iść do przodu, którzy podnoszą się po porażkach, szukają nowych sposobów na swoje życie, nowych partnerów, samodoskonalą się w różnych dziedzinach. Ja tęsknię, i wiesz, tęsknię wciąż i marzę sobie i zamykam swoją głowę.</p>
	<p>Nikt mi tam nie wejdzie.</p>
	<p>I nie potrafię sobie pomóc.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cozzie.vegepic.net/2008/12/chwila-zwatpienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>wschód!</title>
		<link>http://cozzie.vegepic.net/2008/11/wschod/</link>
		<comments>http://cozzie.vegepic.net/2008/11/wschod/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Nov 2008 21:38:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cozzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[Okazyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>
		<category><![CDATA[biba]]></category>
		<category><![CDATA[dopalacze]]></category>
		<category><![CDATA[Lucy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaciele]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cozzie.vegepic.net/?p=133</guid>
		<description><![CDATA[Nietonie, łikend jeszcze się nie skończył, ale już mogę powiedzieć, że był gruby. Pan Mróz oraz Dejwid.T przywieźli ze sobą z Krakowa pokłady braterstwa, które rozbudziły zdecydowanie moją chęć do imprezowania. I było. Co prawda nie wszyscy dopisali ale liczą się Ci co byli i kij w oko reszcie. Chciałbym przy okazji podziękować sklepowi dopalacze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[	<p><img src="http://vegepic.net/cozzie/wp-content/uploads/20081107348.jpg" alt="" /></p>
	<p>Nietonie, łikend jeszcze się nie skończył, ale już mogę powiedzieć, że był gruby. Pan Mróz oraz Dejwid.T przywieźli ze sobą z Krakowa pokłady braterstwa, które rozbudziły zdecydowanie moją chęć do imprezowania. I było. Co prawda nie wszyscy dopisali ale liczą się Ci co byli i kij w oko reszcie. Chciałbym przy okazji podziękować sklepowi dopalacze za otwarcie swojej filii w LbN.</p>
	<p>Jak to mówią &#8222;braci się nie traci&#8221; a wy utwierdziliście mnie w tym przekonaniu. Przyjdzie pora przywitać KrK : )</p>
	<p>PS Jeśli zginę to dlatego, że fotka do tej notki jest bez autoryzacji osoby na niej się znajdującej : &lt;
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cozzie.vegepic.net/2008/11/wschod/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>koniec starego.</title>
		<link>http://cozzie.vegepic.net/2006/12/koniec-starego/</link>
		<comments>http://cozzie.vegepic.net/2006/12/koniec-starego/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Dec 2006 12:07:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cozzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[Okazyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Prywatne]]></category>
		<category><![CDATA[życzenia]]></category>
		<category><![CDATA[nowy rok]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaciele]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cozzie.vegepic.net/?p=24</guid>
		<description><![CDATA[Kończy się rok. Mniej więcej za 12 godzin wystrzelą fajerwerki i korek od szampana. Mniej więcej za 12 godzin rozpocznie się nowy rok a ja będę wierzył, że będzie dla mnie lepszy. Tu wypadałoby podsumować ten co teraz mija, ten 2006&#8230; Dziwny był. Obfitował w wiele zakręconych sytuacji. Był to rok poszukiwania, szukania sensu w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[	<p>Kończy się rok. Mniej więcej za 12 godzin wystrzelą fajerwerki i korek od szampana. Mniej więcej za 12 godzin rozpocznie się nowy rok a ja będę wierzył, że będzie dla mnie lepszy. Tu wypadałoby podsumować ten co teraz mija, ten 2006&#8230;</p>
	<p>Dziwny był. Obfitował w wiele zakręconych sytuacji. Był to rok poszukiwania, szukania sensu w życiu ale także rok ciągłej zabawy i beztroski. Początek raczej w smutnych klimatach związanych z rokiem 2005, potem już uwolnienie się od złych myśli, w pełni zintegrowanie się z ludźmi z klasy. Przyszedł spokój, później początki lata, najwspanialsza wycieczka szkolna na jakiej do tej pory byłem, akcje, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Potem wakacje&#8230; Najlepsze wakacje w moim życiu! Miś, Papu i Zimon &#8211; rozjebaliśmy Lloret! Nigdy nie zapomnę tego tygodnia niekończącej się balangi w południowym słońcu, nigdy nie zapomnę  smaku tego wina co wieczór prosto z beczki, ale także naszych oryginalnie tworzonych drinków ; ). I tych baletów i &#8222;akcji bidet&#8221;&#8230; Szkoda, że takiego wypadu już nie skleimy. A tego wyjazdu też dlatego, że poznałem tam jedną z najbardziej wartościowych osób jakie dane mi było do tej pory spotkać na swej drodze. Wszystko to wtedy było jak w bajce. Jednak wielka nieskończona bajka i radość z życia. Zawsze uśmiech na samo wspomnienie : ) Później wrzesień, słoneczny i piękny i nagle zamotanie, wszystko w życiu przekręcone o 180%. Koniec bajki, początek innej. Coś niewiarygodnego. A potem szamotanina, wątpliwości, problemy, zagubienie. I tak zostało i tak się ciągnie do teraz. Były przebłyski, były wielkie momenty cienia. W międzyczasie wyjazd Zimona do Seattle, coś co strasznie zabolało bo opuścił mnie przyjaciel jeszcze z czasów podstawówki. Kontakt jest ale przecież wiadomo, że to nie to samo&#8230; Niedawno super koncert Indios Bravos na którym wybawiłem się w pozytywnej wibracji. A teraz koniec roku. Nieciekawy. Pusty. I właściwie smutny.</p>
	<p>W podsumowaniu roku chciałbym też wymienić tu parę osób dzięki, którym uważam ten rok za udany. Osoby, które zawsze były przy mnie, na dobre i na złe. Przyjaciół. Osoby dla mnie ważne. Podziękować.</p>
	<p><strong>Marcin</strong> &#8211; czasem stary nie wiem co bym bez Ciebie zrobił. Powiadają, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To prawda. Dzięki za te wspólnie przegadane godziny, dzięki za parę odjechanych akcji. Za to, że poprostu mogę na Ciebie liczyć!</p>
	<p><strong>Katarzyna</strong> &#8211; ha, Kaśka. Wariacie :P Kiedyś zaskoczyło mnie to, że byłaś chyba bardziej przejęta moim problemem niż ja sam. Cenię Cię za to, że jesteś strasznie pogodna, cenię Cię za szczerość, za to, że zawsze prawie jesteś w stanie ze mną pogadać. Dziękuję. I pamiętaj w nowym roku mniej przejmować się pierdołami. Wiesz o co chodzi.</p>
	<p><strong>Szpaq</strong> &#8211; best ziom z osiedla. Niema to jak czasem obejrzeć jakiś głupi film przy piwie, lub pobrechtać się z durnych filmików na YouTube. Albo iść poblokersować na ośce.</p>
	<p><strong>Maqch</strong> &#8211; niema to jak rodzina. Dzięki czasem za słowo, które potrafi mi nakreślić choć częściowo jak naprawdę niektóre sprawy wyglądają</p>
	<p><strong>Kasia</strong> &#8211; dziękuję Ci za bajkę. Za coś pięknego co w moim życiu się zdarzyło. Podziwiam Cię. Bo naprawdę jesteś niesamowitym człowiekiem.</p>
	<p>Może o kimś zapomniałem. Pewnie tak. Jest jeszcze wiele osób dla mnie ważnych, bez których moje życie byłoby nieporównywalnie bardziej szare i bez kolorów. Monia, Gruszka, Jędrzej, Bonio, Chomik, Papu, Miś, Zimon, Floyd, Bałagan i inni. Koleżanki i kumple, przyjaciele i przyjaciółki. Szczęśliwego nowego roku. Aby był we wszystkim łaskawszy i pomyślniejszy.
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cozzie.vegepic.net/2006/12/koniec-starego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

