Noc | ŚwiatCozziego

“Ludzi trzeba brać takimi, jacy są, a nie takimi, jacy być powinni” (Franz Schubert)



Posts Tagged ‘noc’

Stare dobre czasy.

“Hipisi w piwnicy u Cartmana”. Tak… Dokładnie tak wyglądaliśmy wczoraj w nocy. To był jeden z najlepszych wieczorów od dawna, totalne oderwanie od rzeczywistości ze starymi przyjaciółmi. A wszystko w rytmie… “Slums/Massive Attack” :P Teraz powrót do Lublina… I czekanie na powtórkę!

jingle jangle

A czasem sobie puszczę piosenkę taką jaką lubię o o tak jak tą i usiądę w fotelu, który otuli mnie jak jakieś wielkie ramiona, a ja będę sobą chłonął muzykę i powietrze, marząc o krainach idyllycznych, które tak chciałbym żeby były. A potem zastanawiam się nad tym i się uśmiecham wiedząc, że jedną z tych krain jest ten fotel dymem otulony.

non liquet

Jak nie śpię w nocy tak jak teraz to złe myśli, i ta pustka, pustka duchowa, że w całą tą podróż jak narazie sam. A proste rzeczy nie wychodzą tak jak powinny wychodzić. Chciałbym spać, nie powinienem spać. Tyle zjebanych spraw, poco dokładać więcej?

dziki teatr

To były Kielce. I bez wątpienia był to Plac Wolności. Tylko jakiś dziwny, wykrzywiony. W jednym miejscu stała dziwna kamienica, wąska, otynkowana na czarno, z groteskowymi oknami, zapadającym się dachem, wysoka na pięter chyba z pięć. Dziwny napis po łacinie nad wejściem nie był przezemnie zrozumiany. Staliśmy tak z moimi najważniejszymi w życiu przyjaciółmi przed wejściem do tego dziwnego miejsca. Pamiętam kto stał, i wydaję mi się właśnie, że to Ci o, których z czystym sumieniem mogę powiedzieć “przyjaciele”. Była też dziewczyna, ta najważniejsza w moim życiu, stała obok mnie, uśmiechała się i rozmawiała z pozostałymi, i wtedy zrozumiałem już, że to sen.

W środku były stoliki. Był półmrok, ale nie taki kiedy schodzisz do piwnicy. Bardziej coś w stylu ledwie przdzierających się promieni słońca przez grube stare i zakurzone zasłony. Czarne krzesła, przy czarnych stolikach, nie wyraźny mężczyzna za barem, dym papierosów jak dywan pod drewnianym sufitem. “Sztuka niedługo się zacznie, proszę usiąść, napić się czegoś przed seansem” powiedział jakiś głos. Siedliśmy i zaczeliśmy pić, dla wszystkich to było takie naturalne tylko ja rozglądałem się zastanawiając co to jest.

Bo to był Teatr. Nie żadna stara knajpa ale Teatr. Gdy wszedłem na salę, wszystko było jak z krzywego zwierciadła. Ponure, straszne, mroczne, a jednocześnie dało się odczuć fakt, że to nie jest poważne, że siedzisz w miejscu, które ma Cię zaskoczyć, bo jesteś widzem, a tutaj odgrywane są rzeczy mające przypominać rzeczywistość. Groteskowe.

To był piękny sen. I piękny Teatr. Gdybym kiedyś miał zbyt dużo pieniędzy to coś takiego chciałbym mieć. Jedyne takie miejsce. Potem sen przerodził się w jakieś bzdury, przez moment kiedy obudziła mnie pielęgniarka żeby podpiąc kroplówkę. Nie wiem gdzie poszli przyjaciele, gdzie poszła Ona. Czasem próbuję interpretować jakoś sny, odnieść do rzeczywistości to co próbuje pokazać mi mój umysł. Może zaniedbuję, niektórych swoich przyjaciół. Może ten Teatr miał pokazać, że wszyscy gramy w jednej wielkiej sztuce jaką jest życie? A grając powinniśmy zmieniać swoje role. Podświadomość stawia Ją obok mnie. A może po prostu to sny, wytwory mózgu, splot różnych myśli i chorej wyobrani, które nic nie znaczą a poprostu są. Pewnie tak.

Lubię snić. Te wszystkie światy mojej wyobraźni.

Tam jestem szczęśliwy, tam nikt mnie nie goni, tam ja nikogo nie gonię, za niczym i za nikim nie tęsknię.

Mój Teatr. Moje Sny.


gdzieś.

I wiesz, czasem zadaję sobie pytanie gdzie ja patrzę? Nie mówię o tym codziennym, co za oknem w pokoju, co za szybą w autobusie, jakie piękne drzewo, oh jaka piękna dziewczyna. Na co ja patrzę w swoim życiu?

Sercem patrzę i sercem szukam tych rzeczy, które są dobre i którę mogę mieć blisko siebie.

“to takie nierealne, w tym samochodzie jak w kapsule, jakbyś jechał przez wielkie morze, nie wiesz co przed Tobą co za Tobą, co na boki…” Nie chcę wiedzieć czasem. Wielka mgła, jak koc. Zakrywam oczy.

Dobranoc.


warszafka.

Ludzie. Tyle ludzi. Świat pędzi. Wszyscy, wszyscy, każdy coś robi. Tu jest ich więcej. Są bardziej zabiegani. Szybciej, tyle miejsc, tyle czynności, tyle spraw. Czasu tak mało…

Nie chcę należeć do tej generacji. Nie chcę szybciej, wydajniej, lepiej. Lubię się zatrzymywać. Lubię stanąć w miejscu, spojrzeć do tyłu, czasem też cofnąć się. Lubię żyć powoli, kontemplować życie. Boję się straty. Boję się tracić momenty, które nigdy nie wrócą…

Romantyczność upada. Niema miejsca dla niej. Nie w tym świecie. Nie dla prawdziwej romantyczności. Jestem romantykiem. Marzę o utopii, wierzę w ideały, wierzę w świat idealny. Kieruję się uczuciami. W moim życiu niema myślenia racjonalnego. To nie to. Kierując się rozumem nie zaspokoję samego siebie. Kierując się uczuciem mam wiarę w lepsze jutro. Oddaję się mojej wierze.

Patrzę. Już noc a Stare Miasto świeci. Za oknem pomnik małego powstańca. Czas trochę zwolnił. Zatrzymuję się.

Myśl…