Muzyka | ŚwiatCozziego

“Ludzi trzeba brać takimi, jacy są, a nie takimi, jacy być powinni” (Franz Schubert)



Posts Tagged ‘Muzyka’

Relapse

Nowy Eminem jest w cipkę. Doktryny, passed!

Sam na Sam


Ostatnio jakaś modna ta piosenka, gdzie nie spojrzę ktoś do niej nawiązuje. Cóż się dziwić, muzycznie bardzo przystępna i tekst fajny.

Ostatnio tak sam na sam bez potrzeby dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi. Tęskni mi się ale co zrobić.

Tomasz Hobbes, poglądy, nad tym posiedzieć muszę, godzina czasu mi została.


Łona w Chonabibe!

lona

Byłem wczoraj na koncercie Łony w Chonabibe! Powiem szczerze, że był to pierwszy taki typowo hip-hopowy koncert na którym byłem. I mimo iż ogólnie oceniam wypad jako udany, to jakiś specjalnie szczególny ten koncert nie był. Nie wiem czy potrzebuję aby muzyka była ostrzejsza, czy poprostu bardziej nakierowana na skakanie pod sceną (tak jak to było na Masali kiedy można było dobrze potańczyć i ponapierdalać do ostrej elektroniki). A może to dlatego, że byłem wyraźnie pod wpływem bo przed koncertem zrobiliśmy sobie z Rudym małą posiadówkę u mnie :P? Nie istotne. Łona zaśpiewał swoje znane kawałki (“Helmut Rura”, “Rozmowa z Cutem”). Zabrakło mi jedynie “Do Ciebie Aniu…” no ale cóż, może to nie jego koncertowy kawałek. Webber robił dobre tło, raz rzucił się w tłum (szkoda, że nie spojrzał, że przed sceną stały laski… a on gruby, nieźle wyjebał w podłogę…). A gdy skończyli grać to momentalnie z Biby wyszła połowa ludzi i zrobiły się pustki. Ale to taki Lubelski standart. Dzisiaj dzień odpoczywania, lekkiej muzyki, łóżka, nic nie robienia, czytania Rzymu, słowem, sobota. Wieczorem ruszają Lepiszcze ale o tym jeszcze napiszę :)

Tutaj kawałek co udało mi się nagrać w trakcie koncertu:



PLANET LUC

luc1

Długo przymierzałem się do opisania tego wydawnictwa. Wynikało to głównie z faktu iż wielkie wrażenie ta produkcja na mnie wywarła. Zacznijmy jednak od początku.

L.U.Ca słuchałem już wcześniej. Kiedy średnio przepadałem, za jego solowymi albumami tak płyty zespołu, który stworzył czyli Kanału Audytywnego było dla mnie po prostu w każdym względzie genialne do słuchania. Przewijały się gdzieś już tutaj przez ten blog pamiętam teledyski L.u.ca. Na wieść o mającej się ukazać nowej płycie ucieszyłem się, chociaż miałem szczerą nadzieję, że będzie to coś bardziej przystępnego niż poprzednia płyta nagrana z Rahimem.

luc2

PLANET LUC to płyta (o podtytule PolaQwitu), książeczka z tekstami piosenek, dłuższym opowiadaniem i rysunkami oraz film na DVD o wdzięcznym tytule “Odpowiedzi na które nie ma pytań”. Jak mówi sam L.U.C wszystko to składa się na zaawansowaną formę przekazu i właśnie przez połączenie muzyki, tekstu, grafiki i filmu artysta ten chce dotrzeć do odbiorcy. Do mnie dotarł, głównie tekstami piosenek, które w jakiś sposób stały mi się strasznie bliskie. Słuchając tej płyty zawsze w głowie pojawia mi się odniesienie do jakiegoś fragmentu mojego życia, co powoduje, że słucham tej płyty a przynajmniej niektórych kawałków regularnie. Oprócz genialnych tekstów, jak zawsze u L.u.ca mamy tutaj syntezę różnych gatunków co powoduje, że płyta jest niezwykle ciekawa muzycznie. Może nie tak bardzo jak płyty Kanału ale jest.

Mimo, że płyta tworzy całość to wyróżniają się dwie jej części. Przebudzenie 4 – Sztampoland, oraz Przebudzenie 5 – Witu. Tak jak mniej optymistyczna pierwsza część płyty traktuje o Polsce, realiach w jakich się znajdujemy, tak część druga zdecydowanie już pozytywna zabiera nas w to tak zwane WITU, czyli “krainę mitu gdzie nic nie jest do kitu”. I jest pozytywnie do samego końca (notabene ostatni kawałek o tytule “Happy end and up happy hands” to jeden z bardziej pozytywnych kawałków zasłyszanych przeze mnie w ogóle).


L.U.C – O PÓŁOBROCIE CZAKA CZYLI O PRZYCZYNIE PĘDU

Powyższy teledysk warto obejrzeć bo to taki wstępik do klimatu całej płyty jak i też twórczości L.U.Ca dla tych którzy wcześniej nie mieli z nią styczności.

Cóż nie mogę nie wspomnieć o filmie dołączonym do płyty. Dzieło L.U.Ca i Piotra Bartosa jest specyficzne. Nie mamy tu fabuły, specjalnej akcji, bardziej posklejane różne sceny. Lubię twory nie wpisujące się w żaden kanon wobec czego film oglądałem kilka razy szukając w nim i rozszyfrowując przekaz, który niewątpliwie jest. Zwrócę jednak uwagę, że film ten będzie ciężki do przyswojenia jeśli nie jest się fanem filmowych eksperymentów. Spotkałem się już z opiniami, że jest to nieudana próba i oglądać się nie da. Ja ze swojej strony polecam.


Trailer PLANET LUC

L.U.C oczywiście nie stworzył płyty sam. Gościnnie zawituje na płytę Zgas (jeden z najlepszych polskich beatboxerów) a także w jednym kawałku Urszula Dudziak. Chwała, że są w naszym kraju artyści, którzy co prawda są w niszy ale tworzą coś co jest więcej niż tylko muzyką do puszczenia sobie dla dobrego samopoczucia. Jeśli więc masz około 40 zł to idź do Empiku i spraw sobie podróż do WITU. Zwłaszcza gdy za oknem ciapa i wcale nie rosną pomarańcze.


Life in Technicolor.


Z dedykacją dla pewnej (już nie) nastolatki, która lubi Coldplay’a i obchodzi dzisiaj urodziny.


Ptaszki


Fru Fru Fru

Żyję  T U, obsesyjnie zmotywowany by być doskonały, mimo niedoskonałości samych w sobie, przez ludzi lubiany i szanowany.

W moim świecie ptaszki mają futerko a nie mają skrzydełek.

SESJA KURWA


dobry student uśmiechnięty student

Dobrze, dobrze, coraz bardziej podoba mnie się studiowanie. Powiem, że wczorajsze popołudnie było jednym ze zdecydowanie najbardziej wylajtowanych ostatnimi czasy. Niema to jak piwko od godziny 13 i zdecydowana wykładka na wszystko dookoła. To lubię :) Przy okazji z dnia na dzień klub Archiwum podoba mnie się coraz bardziej. Dobre miejsce.

Chciałbym zdecydowanie polecić wszystkim Spice Gold. Bardzo przyjemna i lekka mieszanka na poprawę nastroju. Mnie wczoraj poprawiła zdecydowanie. W większych ilościach sieczka. Dostępna w każdym funshopie.

Przy okazji staram się być sumiennym studentem. Wprawdzie wczorajszego kolosa zaliczam do grupy porażkowej, ale dostałem kozacki referat z Rzymu, także wszystko dobrze dobrze dobrze.

Ahh, niemogę doczekać się tego weekendu, który idzie, byleby jakoś fajnie go rozplanować i żyć nie umierać.

Nie wiem co się stało, że ostatnio troszkę więcej Republiki słyszę? W każdym razie przypomniał mi się zdecydowanie stary kawałek, który bardzo lubiłem. Zapraszam. Częstować się proszę:



wschód!

Nietonie, łikend jeszcze się nie skończył, ale już mogę powiedzieć, że był gruby. Pan Mróz oraz Dejwid.T przywieźli ze sobą z Krakowa pokłady braterstwa, które rozbudziły zdecydowanie moją chęć do imprezowania. I było. Co prawda nie wszyscy dopisali ale liczą się Ci co byli i kij w oko reszcie. Chciałbym przy okazji podziękować sklepowi dopalacze za otwarcie swojej filii w LbN.

Jak to mówią “braci się nie traci” a wy utwierdziliście mnie w tym przekonaniu. Przyjdzie pora przywitać KrK : )

PS Jeśli zginę to dlatego, że fotka do tej notki jest bez autoryzacji osoby na niej się znajdującej : <


niedziela


Nie mogę. Usłyszałem i siedzę. Coś pękło dzisiaj rano we mnie. Siedzę od rana patrzę na zmieniające się niebo i słucham. Nie wiem gdzie mnie to zabrało nie wiem do jakiego świata, ale ja tu zostaję, sam jak zawsze, sam ale zostaję.

nie jak debil ale jak człowiek pełen nadziei;]”

Jak debil pełen nadziei…


inspiracje do zmiany myśli

Fisz Envee – “Kryminalny Bluez”


Śniło mi się dzisiaj coś pięknego. Takie sny trzymam w głowie, nikomu nie powiem, może tylko Tobie, jeśli we śnie moim… Piękna.


ostatnia przygoda

Nic nie będzie już tak samo. Dostaliśmy szansę i na pewno ją wykorzystamy. Mam nadzieję, że to będą fantastyczne 4 dni, które będę pamiętał. I odpocznę. I ucieknę. Znowu, znowu ucieknę.

Oficjalny Trailer:


A umysł mam w strzępach. W kawałeczkach tak pomieszanych, że nie wiem gdzie czego szukać. Tak nie powinno być.

Do zobaczenia w przyszłym tygodiu.


music BoX

Pampa rampa pampa, witamy państwa! Nie rezygnując z jakże ważnej roli tej strony jako miejsca przemyśleń pseudofilozoficznych o życiu, miłości, nienawiści, kochaniu nie kochaniu i innych, pragnę kolejny raz przedstawić wam smakowite kąski wygrzebane z odmętów sieci.

Zacznijmy od rzeczy przyjemnych:

Party Animals

Czasem potrzebujemy muzyki prostej, przystępnej, wesołej, tanecznej, może trochę kiczowatej. Ok, Party Animals przybyło :D Mnie ta muzyka rozbraja, w swej prostocie jest genialna. Ale co ja będę gadał. Słuchajcie sami ;)



Crystal Castles

Zakochałem się. W tym zespole. Nigdy nie ciągnęło mnie do muzyki z nurtu ataricore ale oni to przełamali. Tutaj szczególne wyrazy podziękowania należą się Łucji (pamiętam jak masz na imię no obczajasz?), bo to dzięki nie mam muzykę, która czasem zmienia mi nastrój o 360stopni na ten pozytywny.



<- to to to polecam

Na koniec coś co sprawia, że czasem wstyd z tego gdzie się mieszka. Ale chyba każde miasto ma swoich “ziomkooooffff” także bez skrupułów wstawiam. Have fun, śmiejmy się, nie posikajmy podłogi.



Everybody in the place (155 and rising)

To była 10 z rańca albo jakoś coś tak w deseń. Papieroski mi się kończyły ale jakoś nie chciało się podnieść dupy kiedy słonko piekło w plecy.

Dobra huj, jakieś bzdurne panny zakosiły mi mieszkanko gdzie chciałem przemieszkać mój pierwszy rok studiów. I weź nie bądź wkurwiony ile czasu zmarnowanego. Kupie sobie namiot i będę koczował pod uniwerkiem.

Ujmijmy to tak. Wszystko mnie w CK wpierdalało ostatnimi czasy i musiałem sobie coś ze sobą zrobić. Jeden wieczór poprawił mi humor co z tego, że film był hujowy, że Lublina nie rozkminiam a drogi są pojebane, że pies zgwałcił mi nogę. Nawijaj do mnie, dobrze się z tym czuję.

Październik. Lublin. Tabula rasa.


PSYCHOSOCIAL


Zgodnie z zapowiedzią prezentuję wam dobry kawałek! Slipknot nie umarł, mimo iż ostatnia ich płyta wyszła dawno dawno temu. Po tym kawałku sądzę, że szykuje się naprawdę dobry shit! Przydałaby się taka płyteczka, która namieszałaby trochę w głowie ostrym siepaniem ;)

Cóż, Bartek vel Malpa_stw podesłał mi paczki dobrej muzyki. Zapewne cały dzisiejszy wieczór jak i dzień spędzę na ich przesłuchiwaniu a potem… Potem dostaniecie je wy!

Więc -> do następnego!


zmagania

Od pewnego czasu zmagam się z różnymi rzeczami. Ostatnio najczęściej z kupą wolnego czasu, który nie wiem na co przeznaczyć. Wstaję zazwyczaj po 10, odpalam kompa, piję kawę, jem śniadanko i tyle. 4 godziny posiedzę na necie i robi mi się nudno czasem coś wymyślę, czasem nie, dni mijają. Słitaśno jest tak nic nie robić.

Jednakże, taki tryb życia zniknie już za parę dni. Wyjeżdżam do Irlandii, trochę w celu wakacyjnego poznawania świata, trochę na pewno w celach czysto zarobkowych. Wyjazd ten spadł na mnie w praktycznie rzecz biorąc ostatniej chwili więc trochę zburzył moje plany (a właściwie ten fajny stan kiedy nie masz planów a masz wszystko w dupie) ale jest lajt. Zobaczymy ile wytrzymam w stolicy laprikonów i czterolistnej koniczyny.

Zrobiłem update Wordpressa do najnowszej wersji. Wszystko było cacy, nawet wtyczka do filmików z jutiuba działała, no ale właśnie, now log in i nie funkcjonuje. Lecz mam chęci, wrzucę te filmiki ręcznie, a co!

Infected Mushroom – tak jak pisałem, zacząłem ostatnio słuchać muzyki więcej elektronicznej, między innymi gatunku psytrance. Powolutku nawet rozglądam się czy w miejscach w których niedługo będę jakaś psytrance impreza się nie odbywa. Jeden jest ból. Infected Mushroom, w sumie chyba mój ulubiony zespół tego nurtu tworząc fajną muzykę, nie tworzy fajnych teledysków. Ale to chyba ogólny trend. Przeglądam, szukam, wsio jest hujowe. Rozumiem, że tutaj głównie chodzi o wizualizację koncertów ale dobry teledysk też wypadałoby zrobić.

Co można by rzecz o “Skażonym Grzybie”? Kolesie są z Izraela co słychać w ich muzyce. Więcej rozwodził się nie będę. Niektórzy powinni wiedzieć czemu ;)


Astral Projection – inna ciekawa grupa, o jeszcze ciekawszej nazwie. Wygooglujcie sobie frazę “astral projection” lub “podróże astralne” wsród dziesiątków zapytań na pewno znajdziecie te interesujące ;)


Przy okazji, klik każdego z was w reklamy google po prawej wzbogaca mnie o parenaście centów ;P Więc klikajcie. A ja będę pisał coraz częściej.


Nic.nowego

Leżę sobie na kanapie po calym dniu ktory wbrew pozorom styrał mnie niemiłosiernie. Nawet nie chce mi się z tej kanapy wstawać więc korzystam z dobrodziejstwa wifi w telefonie do publikacji tej notki.

Zdałem prawo jazdy i jeżdzę. Naprawde super sprawa. Szkoda tylko, że do matury czas liczę już w dniach i boję się jej prze kurewsko i w sumie sam nie robię z tym nic…

Dzisiaj prawdziwi przyjaciele pokazali ze sa. Nie inni tylko właśnie ci. Dziekuje.

I jakto OSTR rymuje w jednym ze swoich najnowszych kawałków: “Żyje jak miś panda, jem sram zasypiam…”!


akcja dobry bit.

Kolejna porcja czegoś ciekawego dla moich i waszych uszu. Pierwsze dwa teledyski to polski kolektyw Masala Soundsystem. Dobra polska ragga-bhangra. Specyficzni są napewno ale i wielce pozytywni. Niestety w CK nie koncertowali ale może zawitają. Jeśli kojarzycie ludzi takich jak Pan Duże Pe czy DJ Spox to znacie już Masale



Trzeci teledysk w tym zestawieniu to elektronika, którą dzisiaj oczarował mnie Bartek vel Pyton vel Małpa. Jeśli to czytasz -> dzięki stary bo to nie lada gratka. Four Tet. Dawno niczego aż tak dobrze mnie się nie słuchało.


Zachęcam do komentarzy, podsyłania własnych muzycznych odkryć a także klikania w reklamy google po prawej stronie raz dziennie codziennie (na telefon zbieram :P)


mleko i czekolada

I wpadłem w te kleszcze monotonii. Wiesz jak to jest, to wtedy kiedy w zaczynasz nie rozpoznawać dni bo tak szybko mijają i każdy jest właściwie taki sam, że no jak tu je kuźwa odróżnić? Nudzę się w szkole gdzie absolutnie nic ciekawego się nie dzieje. Może jestem chory ale przez to, że wszystkie przedmioty jakie mam są w pełni wylajtowane i niema czegoś takiego jak stres spowodowany brakiem skilla do jakiegoś przedmiotu, czuję, że wieje nudą. Zero tego mobilizującego stresu. Tylko raczej zniechęcenie.

Ulver

Ahh jaką niespodziankę zrobił mi na jesień Ulver. Myślałem, że bardziej klimatycznej płyty po “Blood Inside” nie będą w stanie wydać a tu proszę – “Shadow of The Sun” jest świetna. Siadam w nocy, zakładam moje moje duże słuchawki i mnie niema. Niema niema niema, nie dzwoń do mnie nie chcę Cię tak jak nie chcę niczego co gdzieś jakoś mnie otacza. Jeśli tylko znajdziesz realną możliwość zabrania mnie do innego świata… Może wtedy otworzę oczy i pójdziemy.

A gdy naprawdę muszę to sie uczę. Za mało. Przecież muszę pokazać i Tobie i wszystkim na około, że wątpić we mnie to było wasze głupstwo. Muszę albo spalę się ze wstydu jeśli się okaże, że mieliście rację… Ale powoli zaczynam czuć to dziwne uczucie – uczucie satysfakcji kiedy wiesz i umiesz coś konkretnego. Coś co napewno jest Ci potrzebne.

Papieros to już tak na stałe. Niestety a może i stety. Nie wiem jak ja bym bez tego małego skręta z tytoniu… Śmierdzę tym, mam kapcia w ustach ale sam moment… Cenię sobie samą możliwość tego, że mogę zapalić wtedy kiedy potrzebuję. Taki niby wolny ale na tyle zniewolony, że nie mogę sobie powiedzieć “dość”…

Ja, ten pieprzony egoista, który ciągle myśli o sobie mam już dość. Rozpierdala mnie od środka. Parodia – do szaleństwa doprowadziło mnie to, że… że żyję tylko dla samego siebie. Że wszystko co robię robię tylko i wyłącznie pod siebie! Nie mogę tego już znieść. Próbowałem coś zrobić. Chciałem dla kogoś, dla kogo kto został moim zdaniem potraktowany nie godnie. Myślałem, że pomogę i sam znajdę trochę spokoju. A tu mur ściana i WTF?! nie rozumiem pewnych zjawisk a może i rozumiem tylko dlaczego zawsze przeciwko mnie? Od 2ch tygodni chce też komuś coś powiedzieć. Niema jak. Co mam kurwa znów użyć gadu-gadu, smsa, telefonu? Nie, nie tym razem. Nigdy więcej.

Tak bardzo bym chciał zostać przez Ciebie zauważonym… Nie jako dusza towarzystwa, nie jako kompan do picia, nie jako kolega do pożartowania… Jako ja…

Dość… Masz i weź to co wylałem z siebie.


autobus.

Przygnębiające jest to miasto w taką jesienną pogodę, późnym wieczorem gdy pada deszcz. Lubię ale przygnębia.

Wracałem wczoraj właśnie tak puźno autobusem. Wreszcie jeżdzą normalnie. Kto nie wie – strajk w Kielcach mieliśmy. Połowa sierpnia pod znakiem braku normalnych autobusów i wszelakich patologii z tego wynikających. Kierowcy strajkowali, domagali się większych płac. W sumie to logiczne. Mężczyzna (bo nie widziałem kierowcy kobiety) to zazwyczaj głowa rodziny i na jego barkach leży zadanie zarobienia na wszystkie bieżące i przyszłe potrzeby domowników. A kierowca? Ile on zarabia? Strzelam 1500-2000 brutto? Dużo? Mało. Podwyżka byłaby wskazana. Tylko skąd? Stare kieleckie autobusy, niektóre grubo ponad 20 letnie. Nie wymieniane bo niema za co. Te stare też nie remontowane. Bo niema za co. Bilety w cenie tej samej (była podwyżka o 5 gr. związana z tym, że benzyna podrożała) a ludzie i tak często nie kasują tych biletów. No to skąd mają być te pieniądze na podwyżki? Sytuacja patowa i w gruncie rzeczy smutna. Bo Ci ludzie zasługują na większe pieniądze… Jechałem wczoraj autobusem późną porą. Nie miałem biletu, chciałem kupić ale drobnych też nie miałem. Kierowca mi wydał ale bez złotówki. Specjalnie? Nie specjalnie? Nie wiem. Zły nie byłem…

Jesień przyszła bo robię sobie herbatę z sokiem malinowym. Nigdy nie piję jej wcześniej, dopiero kiedy naprawdę czuję w kościach i na duszy, że jesień przyszła i zagościła się na dobre.

Magda ma problem, ja też mam problem, Ty ejj, taka napuchnięta głowa jak guma balonowa…

[youtube]9KWgcpsVzVY[/youtube]

Oj chciałbym tak.


untitled

KoRN2

Wyszedł nowy KoRn. Kupiłem, bo co, miałem nie kupic płyty zespołu który towarzyszy wszystkim najważniejszym wydarzeniom w moim życiu? No właśnie. Nowy KoRn jest inny. Zmienił się. To, że kawałków w stylu Blind czy Got The Life już więcej nie usłyszę wiedziałem już po See You On The Other Side. Ale nowy album to nie kontynuacja stylu narzuconego w SYOTOS. To coś jeszcze innego. To perfekcyjne brzmienie w zupełnie innym stylu. Może to dlatego nowa płyta niema tytułu? Może to dlatego na okładce wersji limitowanej którą mam niema nawet słynnego napisu KoRn?

Muzyka się zmienia i ja się zmieniam. Nie mam już tego co miałem kiedyś. Sam w środku siebie jestem inny. Szukam miłości bo poprzednia zrobiła mnie w huja. Nie, nawet nie szukam, czekam tym razem aż sama przyjdzie. Uczucia? Ah, uczucia, wątpię abym kiedykolwiek przestał być romantykiem. Wątpię abym kiedykolwiek przestał lubić siedzenie na dupie i zastanawianie się nad samym sobą. Tylko, że teraz coraz rzadziej. Coraz mniej tego potrzebuję.

Pierwszy wieczór od dawna kiedy niema nikogo obok mnie.

Piękny wieczór.


how.to.be.happy.?

Cause it’s a
bitter sweet symphony that’s life
Try to make ends meet, you’re a slave to money then you die
I’ll take you down the only road I’ve ever been down
You know the one that takes you to the places where all the veins
meet

No change
I can change
I can change
I can change but I’m here in my mould I am
here in my mould

But I’m a million different people from one day to the next
I can’t change my mould no no no no no no no no no
Well I’ve never prayed but tonight I’m on my knees yeah
I need to hear some sounds that recognise the pain in me yeah
I let the melody shine let it cleanse my mind, I feel free now
But the airwaves are clean and there’s nobody singing to me now

No change
I can change
I can change
I can change but I’m here in my mould
I am here in my mould

But I’m a million different people from one day to the next
I can’t change my mould no no no no no no have you ever been down

I can change
I can change

Cause it’s a bitter sweet symphony that’s life
Try to make ends meet try to find somebody then you die

No change
I can change
I can change
I can change but I’m in my mould
I am here in my mould

But I’m a million different people come one day to the next I can’t
change
my mould no no no no no

We’ve got ya sex and violence melody and silence
(Have you ever been down)
(I’ll take you down the only road I’ve ever been down)

The Verve – Bittersweet Symphony

Piosenka kojarząca się z jednym z najsmutniejszych okresów jakie przeżyłem. Dziwne, że słuchając jej teraz czuję się mniej więcej tak samo.

Już tak mam, że muzyka zawsze przypisana jest do jakiś wydarzeń, do konkretnych momentów, życia. Tyle ile chwil tyle muzyki.

Może pora wyrzucić to co kojarzy się ze smutkiem?


speed.

Digital Hardcore. Techno Punk. Atari Teenage Riot! Słucham ostatnio czegoś co muzyką jest tylko z nazwy, większość kawałków to totalna sieka. Wiecie coto PUNK? No sieka na gitarze, sieka na perkusji, sieka na wokalu. A co powiecie na TECHNO PUNK? Jeśli myślicie “o kurwa” to tak tak, to jest totalna SIEKA niszcząca bębęnki i mózg! BUNT. Słuchając tego mam tylko jedno w głowie. Myśl jaka mi przeszła i jaką sobie zapisałem:

Świat niszczy nas, my zniszczymy WAS!!!!!!!

I tak zostanie, moja myśl, niech mnie prowadzi przez najbliższe dni.

A tutaj tak abyście poczuli coto jest TECHNO PUNK



All.mine

Przeglądając nowości jakie wpadły w moje łapki. Dzięki Bartek za Portishead. Idealnie pasuje do mojego nastroju.

Portishead – All Mine

All the stars may shine bright,
All the clouds may be white,
But when you smile,
Oh how I feel so good,
That I can hardly wait

To hold you,
Enfold you,
Never enough,
Render your heart to me.

All mine,
You have to be

From that cloud, number nine,
Danger starts the sharp incline,
And such sad regrets,
Oh as those starry skies,
As they swiftly fall.

Make no mistake,
You shan’t escape,
Tethered and tied,
There’s nowhere to hide from me.

All mine,
You have to be

So don’t resist,
We shall exist
Until the day,
Until the day, I die.

All mine,
You have to be


fuck.the.system

Ale jestem wkurwiony. Puściłem sobie pierwszą płytę System of a Down. Ale oldschool. Dawno nie słuchałem tych totalnie pokręconych i ultramasakrujących dźwięków, które dawno dawno temu nakierowały mnie do większego zainteresowania się metalem. Aha. Śmiało mogę powiedzieć, że to SOAD spowodował, że teraz słucham tego czego słucham a nie brudnego hip hopu z polskich blokowisk czy rapu z bronxu.

Ogólnie rzecz biorąc dzień był przehujowy. Tak mnie każdy razem i z osobna wkurwiał, że aż mi się rzygać chce. Może po prostu zły dzień? Niewiem kurwa. Moja radość.i.szczęście.z.życia dziś życia znaku żadnego nie dała. Się martwiłem o nią, czy wszystko okej, czy się czasem nic nie stało, pisałem a tu psikus. Jakieś przewrażliwienie? Może. No ale co z tego, taki jestem.

Zaraz sobie pójdę spać i będę miał to wszystko najserdeczniej w świecie w DUPIE. Na huj się przejmować.
Dobranoc…

Aha! Aby niebyło, że bez czegoś pozytywnego, bo przecież w każdej chwili w każdym dniu trzeba dopatrywać się czegoś pozytywnego…. Proszę państwa!!!! TUNAK!!!!



No to już naprawdę DOBRANOC.