Najbiedniejszy rejon UE
Dwa prania. Ręczniki majciochy i skarpety prześcieradełko. Koszulek zestaw i spodnie. Zapach słońca, płynu do płukania softener booster, wiatr z niewiem skąd. Tosty z pepperoni i serem salami, Ozona Cherry Snuff, Mirinda Orange, Route 66 Blue. Kawa z mlekiem. Dwie czy trzy? Spacer na chwilę gorąco mi. Boże terminy egzaminów ja pierdole. Nic to.
Powoli 2 rok w mieście inspiracji się kończy. Jestem przyjezdny a traktuję to jak swoje. Dobrze mi tutaj. „Najbiedniejszy skrawek UE” zassał mnie. Ronda z dupy, dziury z asfaltem na drodze, dresy z wieniawy, ukraińskie papierosy z przemytu, smutni starzy ludzie, autobusy nie na bilety, tanie taxi, dobry temat, podróże małe i duże. Kurwa, jakbym się powtarzał, może akurat Tobie to opowiadałem? Chcę tu być teraz bo podoba mi się tu. Zawsze byłem smutny bez swojego miejsca. Wiadomo, życie to balet, a czasem nuta jest taka że nie wiadomo jak zatańczyć. Bywało z dupy. Nie rozpamiętuję, znudziło mi się bo huja to dawało. Mam myśl w głowie. Trzymam się bo mi sprawia taką radość, że się trzęsę. I tak wizualizuję i się śmieję. To wiara czyni cuda, wszystko może się udać. Odkąd jedyne co siedzi mi w głowie to pozytywne myśli to wszystko jest lepsze, lżejsze, łatwiejsze, pełniejsze, kolory są kolorowe, trawa zielona, niebo ma kolor różu i fioletu. A jak pewnego dnia pokażę Ci te wszystkie barwy – to dopiero będzie zajebisty happiness.