kurczę.dziwnie.tu
[notka z soboty wrzucona teraz z braku czasu]
Łi.Ła.Łi.
Kolejne dni wolnego. 10 dni. Teoretycznie powinien to być czas zupełnie wolny od wszystkiego, niestety, bedę musiał sporo popracować aby po nadrabiać szkolne zaległości…
Chciałoby się właściwie po nadrabiać zaległości „życiowe”. Zrobić taki porządek. Nie będę próbował. Kolejny raz się zawieść niema co. I tak znając życie wszystko będzie po staremu nieważne co będę robił… Zbyt dużo już tych porażek.
Wczoraj maturzyści kończyli rok szkolny. Pieprzone akademie i tego typu absurdy. Ogólnie rzecz biorąc lałem na to co się w moim elitarnym LO działo – siedziałem w szatni szkolnej, w moich klatkoboxach i paliłem papierosy. Przechodzili znajomi i pewnie wszystko to byłoby tak nudne, że nie pisałbym o tym gdyby nie pewien fakt. Blond piękność, która siadła sobie w boxie w którym akurat siedziałem aby słodko poprosić o „ogień”. Kiedy człowiek nie oczekuje od życia nic więcej poza tym całym gównem, które codziennie dostaje, czymś nowym była ta sytuacja. Dziewczyna była pieknie opalona, miała genialną fogurę, a jej mini była tak krótka, że musiała rękę trzymać w wiadomym miejscu aby nie pokazywać majtek. Cudo. Mógłbym tam siedzieć cały dzień patrząc na nią i paląc papierosa, jednakże poprosiła mnie o coś. „Zrobisz mi tu zdjęcia na pamiątkę?”… Kurwa czemu nie miałem swojego aparatu…
W procesie odbijania się od dna psychicznego pomaga mi mój wirtualny świat. Sytuacja w nim trochę napięta – mój sojusz w wojnie przeciwko reszcie serwera. Jazda jest ostra, nas ledwie 40 osób grających na ich setki… A co najciekawsze oni powoli zaczynają wymiękać. Poprostu nic nie przeciwstawi się potędze jaką jest KaranGurth, Czerwona Śmierć.
Pozdrawiam i znikam.