uhuha zima ZŁa
Przyszła zima. Wyglądam rano za okienko a tam o proszę taki krajobrazik. Cieszę się, widzę przynajmniej jakiś biały kolor a nie tylko szare blokowisko ;) Mam tylko nadzieję, że utrzyma się ta zima troszkę dłużej bo pluchy na dworze chyba nikt nie lubi, rację mam?
Czasem jak złapie Pak-Man to koniec. Jesz wszystko co jest w lodówce. My tymczasem, na mocnej oj mocnej już fazie pomyśleliśmy sobie „oo jaaa, a jakby tak zjeść teraz GRANDERA”. Całe szczęście, że w Lublinie KFC jest otwarte do późna, a jeszcze większe szczęście, że jest z dowozem prosto do domu. Było cudnie. Dziękuję Mundek za to, że byłeś w stanie to żarcie zamówić i odebrać :)
PS Dziękuję za kliknięcia w reklamy po prawej, liczę na kolejne :P
Sanki.of.doom
Koniec ferii. Ostatni dzień i zaczyna się ostre zapierniczanie w szkole. Jestem tym wielce niepocieszony ale mam nadzieję, że ostatni dzień spędzę tak aby dobrze zakończyć ferię.
Warto abym wspomniał o ostatnim piątku kiedy to nasza ekipa udała się NA SANKI. Zabawa była przednia, nie myślałem, że nasza banda może tak dobrze bawić się na sankach i w śniegu. Późniejsza sesja w Neuroshimę u Orqa też była niczego sobie nie wliczając patologicznego powrotu kiedy samochód Pokema wyraźnie odmówił posłuszeństwa. Nigdy więcej pchać tego złoma w zasrany mróz taki długi kawał, NIGDY!
Podsumowując całe ferie. Było dobrze. Fakt, że nie zrobiłem wszystkiego co chciałem ale… Imprezowy pierwszy tydzień, spokojniejszy drugi… Czekam na następne wolne.
A tutaj filmik z sanek, postaram się wrzucić jeszcze jakieś zdjęcia.
[youtube]XX3y5zNQ7HA[/youtube]
A to nasza saneczkarska ekipa:
I już po. Czekając z FLoydem i Papu na resztę składu byliśmy tak przemarznięci, że chwytalismy się każdego pomysłu na CIEPŁO. Chociażby grzejąc się od autobusu ^_^
no.perfect
6 dni. Ha. Co to było za 6 dni! Nawet nie warto się rozpisywać, to było niepowtarzalne, kto był ten wie i nie zapomni. Dzięki Ci Szpaq jednak, że byłeś w momentach kiedy miałem dość. Nawet nieświadomie. Skończyło się, koniec niestety ciężki ale poszedłem na ENEMEF do kina i przynajmniej jeszcze w ten sposób, ostatni raz odreagowałem to co mnie wyniszcza. Niema to jak piwko od Felka o 3ciej w nocy na Placu Artystów, o tak…
I wypadałoby powiedzieć „no. it’s perfect” i uśmiechnąć się szeroko.
Heh… Trochę ciężko.
3 dzień.
02:46
Kurwa ludzie spać powinniście.
No śpicie. Szpaq przytulany przez Strzelczyka pewnie i tak nic nie będzie pamietał. Papu obok na fotelu zapamięta ostatni minuty koxu w Necro Ascetów. Jescze 4 ludzi coś robi, nie chce wiedzieć co.
łeb mnie boli. Nie mam gdzie się położyć. Czym przykryć. We własnym domu kurwa!
Lubię takie akcje. Pozytywne.
Będą zdjęcia ^_^
Wieczór
Sobota jak wiadomo dzień odpoczynku relaxu a także zapominania o codziennych troskach. Wyjątkowo w tą sobotę mogłem wstać o godzinie jedenastej co napewno dobrze zrobiło mojemu organizmowi.
Nic nie wskazywało na to, że wieczór będzie ciekawy ale stało się! Po krótkich negocjacjach z Papu doszliśmy do satysfakcjonującej decyzji: pijemy. I już była nadzieja na piękny wieczór. Mały międzyosiedlowy skład zebrał się w siedzibie mroku ul. Grochowej gdzie przystąpiliśmy do konsumpcji wyjątkowego i naprawdę specyficznego trunku jakiego niewidzałem jeszcze nigdy w życiu. Powiem tak… Było ostro. Dlaczego? Zobaczcie sami!

Nawet nie próbowałem czytać składu. Powiem tylko, że smakowało podobnie do izostaru + wódki tylko jakoś bardziej mdle ;) Nie było nawet tak źle do czasu kiedy okazało się, że trunek ten jest przeterminowany 4 miesiące…. A kupowaliśmy go dzisiaj….Ogólnie wieczór minął spokojnie, po „lodowym orzeźwieniu” skosztowaliśmy czegoś co z pozoru wyglądało dobrze ale okazało się jeszcze większym syfem. Zdjęcia nie mam, nie było poco robić. W dobry humor wprowadzał nas 17 sezon „The Simpsons”. Teraz nic tylko oczekiwać imprezy w większym gronie z większą liczbą ludzi!
Adios!

