dizapir
19, 20, 21, 22… Która to już godzina. Bezcelowość niektórych tych minut mnie przeraża. Czasami jak siedzę na niewygodnym krześle przy dużym stole na którym stoi mój notbuk i klikam „Lubię TO” na fejsie przy kolejnym zdjęciu to tak mi się zdaję, że zapętlam się w wirtualu a gdzieś dookoła mnie ktoś popycha świat do przodu tak, że raz jak zerknę na prawo od monitora na okno to tam jest jasno potem szaro potem ciemno znowu jasno a ja nadal klikam „Lubię TO” a tam się wszystko kręci gdzieś gdzie mnie niema i jestem tylko biernym obserwatorem otaczającej mnie rzeczywistości.
Kilka razy miałem takie myśli – gdybym umarł i miał wybór co potem to co bym chciał. Wyobrażałem sobie wtedy, że fruwam sobie i przyglądam się ludziom z góry albo stoję obok nich a oni mnie nie widzą i patrzę. Patrzę a świat przyśpiesza a mnie to nie dotyczy bo jestem obserwatorem. I widzę z bliska życie ludzi, życie którego nie mogę obserwować teraz bo nie stanę nagle przy kimś i nie będę patrzył co robi.
To jest takie pragnienie DIZAPIR zniknąć, żeby nikt nie widział nikt nie słyszał nikt nie szukał nikt nic nie chciał. Pobyć w niebycie czyli nie być a potem pojawić się w nibylandii i tam posiedzieć chwilę pod palmą z kokosem.
Wiesz, smutno mi bo kolejny raz mi nie wychodzi.