Powiało zmianami!
Zgodnie z zapowiedzią, pozmieniałem troszeczkę. Nieliczni szczęśliwcy mogli oglądać już nowego bloga w wersjach alfa, to co aktualnie widzicie to mam nadzieję blog bliski już wersji 100% finalnej. Zostało mi jeszcze trochę do roboty ale sukcesywnie będę to nadrabiał :)
Liczę na wasze komentarze. Według niektórych ta wersja bloga jest mniej czytelna. Może. Napewno jest dla mnie bardziej funkcjonalna, a mam nadzieję, jest też bardziej pozytywna w odbiorze. W każdym razie, kolejne udogodnienia już wkrótce. Zapraszam do częstszego odwiedzania.
Nic.nowego
Leżę sobie na kanapie po calym dniu ktory wbrew pozorom styrał mnie niemiłosiernie. Nawet nie chce mi się z tej kanapy wstawać więc korzystam z dobrodziejstwa wifi w telefonie do publikacji tej notki.
Zdałem prawo jazdy i jeżdzę. Naprawde super sprawa. Szkoda tylko, że do matury czas liczę już w dniach i boję się jej prze kurewsko i w sumie sam nie robię z tym nic…
Dzisiaj prawdziwi przyjaciele pokazali ze sa. Nie inni tylko właśnie ci. Dziekuje.
I jakto OSTR rymuje w jednym ze swoich najnowszych kawałków: „Żyje jak miś panda, jem sram zasypiam…”!
Spokój
Siedzę sobie właśnie i słucham King Crimson. Płyty, która wycisza. Zazwyczaj każdego wieczoru, czy każdej nocy słucham spokojnych rzeczy. Rzadko kiedy potrafię włączyć coś ostrzejszego, no chyba, że potrzebuję jakiejś energii. Ale kto potrzebuje energii na zwykły wieczór, kiedy zazwyczaj jedyne o czym się myśli to iść spać.
Leciał dziś w TVP dobry spektakl Teatru Telewizji – „Pan Gustaw i Matylda”. Dziwnie splecione losy dwójki ludzi, którzy kompletnie się nieznali. Kobiecie załamuje się życie – okazuje się, że ma raka, zastaje w łóżku swoim i swojego faceta inną kobietę. Pan Sędzia – egzystuje, stracił żonę, oddał syna. Trwa w przeszłości i wspomnieniach. Dwa zupełnie inne światy. Niby ta historia to nic nowego ale chodzi o konwencję. O przekaz. O konkretne słowa. Za to lubię teatr telewizji. Bo niebył to kolejny średni film o paradoksach życia i nagłym wielkim szczęściu, nie. To był teatr. Wyciszał i skłaniał do refleksji. I niektóre słowa sobie zapamiętałem, uderzyły we mnie. Podobało mnie się.
Lubię szaleć, lubię się wygłupiać. Błaznować, robić wszystko beztrosko, głośno, szybko. Mieć dobrą zabawę ze wszystkiego. Ale kocham też czasem zaszyć się gdzieś z boku, tak usiąść i porozmyślać w ciszy i spokoju. Wyciszyć się wewnętrznie.
A wieczory, z muzyką są ku temu najlepsze.

