iPo
no i skonczylismy cieszyc sie ze skonczonej sesji. poranek przywital nas sloncem i piosenka. posluchajcie:
Nowy Rok
Przyszedł Nowy Rok i mam nadzieję, że będzie udany. Tak jak udany był sylwester. Epicka, trzydniowa wyprawa do Torunia pozwoliła się zrelaksować. Konkretne ładowanie baterii przed sesją. Dzięki dobrym ziomkom, dobrej pogodzie. Toruń Zimą – fantastycznie!
Fajerwerki – szkoda, że nie miałem lepszego sprzętu rejestrującego :<

Drogi niestety brudne to i samochodzik się ubrudził :(

Wódka za bardzo się zmroziła – ale potem odtajała.

A wieczorny spacerek był pr0.
Dziękuję wszystkim z którymi sylwestra spędziłem. A wszystkim innym życzę lepszego nowego 2010 roku!
WARparty
Czwartkowy wypad na zachybie był inny niż zwykle. I kto wie czy nie był to już ostatni wypad w tym sezonie. Pogoda jaka jest – sami widzicie wyglądając za okno…
Przeziębiłem się. Środa to był dramat, czwartek też, dopiero wczoraj zaczęło jakoś przechodzić. Dlatego grillowanie i ognisko mogło się nie udać. Jak się potem okazało, ognisko wyszło (prawie) do końca, jedyne co nam nie pomogło to deszcz… To była dobra impreza w starym osiedlowym składzie. Brakowało kilku osób ale w jakimś stopniu odtworzyliśmy klimat dawnych spotkań. To chyba sprawa wódki – prawda jest taka, że tego alkoholu w takiej grupie nie piliśmy już dawno, nawet bardzo dawno. Jeśli by chcieć być szczerym… Nie, nie będę sobie przypominał. Do wódki dołożyliśmy kilka komputerów, router i Warcrafta 3 – tym sposobem wróciliśmy do tego co dawno dawno temu robiło nam na osiedlu zajawkę. Bosko.
Coś co warte jest uwagi w tej opowieści to jej smutna część – a oczywiście, bez jakiegoś wypadku imprezy być nie może. Cóż… Nie polecam jeździć szybko polną drogą po błocie, kiedy przez ostatnie 6 godzin lał deszcz. Nawet jeśli ma się specjalną SKODĘ WRC. Paps nie wyrobił na zakręcie czego efektem był samochód zakopany w błocie na wczoraj oranym polu… Nie chcę myśleć co by było gdyby było nas mniej niż te 7 chłopa. Wyciągnęliśmy ten samochód robiąc jednocześnie w całej wsi za koguty – bo było już przed 4 rano. “Robić wieś większą niż sama wieś” – ta właśnie sztuka nam się udała.
Mógłbym tu jeszcze napisać, że dzień dzisiejszy u Floyda też minął dobrze, Ergo Proxy, Magic, bajery, ale znów wyjdzie, że jestem leniwy i zamiast robić coś konkretnego to opierdalam się zdrowo. Ale nie! Robię coś, w zaciszu swojego pokoju dalej snuję wizje… Nieważne czego, nic nie napiszę bo zapeszę :P
PS Zdjęcia wkrótce.
Słońca podrygi
Zrobiło się ładnie, zrobiło się ciepło. Słońce świeci, zero chmurek. Zachęcająca pogoda na plenery wszelakie. Mam w głowie myśl – oby wrzesień taki był. Złota Polska Jesień. Może w Plusie też mają taką nadzieję oferując do końca miesiąca moich urodzin Youtube w komórce za darmo. Fajny pomysł – siedzisz z ziomkami na łące pada hasło “ej widziałeś ten filmik z YT?! niee?????” i wyjmujesz swój szpanerski telefon, odpalasz joŁtuba i cieszysz się filmikiem + dźwiękiem bez żadnych kosztów. Wakacje idealne.
Tak naprawdę wolałbym poprostu internet za friko. Dzięki Youtube przez jeden dzien przetransmitowałem telefonem około 100mb danych. A tyle spokojnie by mi wystarczyło na siedzenie na GG czy przeglądanie maili telefonem przez miesiąc. Ale nie… Za to muszę płacić, a za usługę, która tak naprawdę szczególna nie jest nie muszę. Cóż, życie to nie je bajka nie podrapie Cię po jajkach.
Skończył się remont w kuchni u babci. Dobrze jest, wszystko wygląda świeżo. Dobrze wykonana praca.
Nie tak dawno bo na początku tego tygodnia, po przebudzeniu na działce ogarnęło mnie zdziwienie. Jakto?! Niema burdelu?! JEST CZYSTO?!?! Tak było. Do dzisiaj nie wiem jak to się stało ale chyba trzeba po prostu podziękować koleżankom z Wooda. Niestety nie obyło się bez smutnych incydentów. Takich jak jeden papieros na trzy osoby:
Trzy kawki, jeden Golden. Potem było jeszcze gorzej kiedy trzeba było dopchać Bałaganowego Eclipsa do stacji benzynowej… Nie, nie ruszył na górce, nie ruszył na drodze. Na szczęście LaStrico dopchało go kawałek i daliśmy radę.
A teraz słucham Hey i jest mi smutno. Papa.
Ołałała
Po tym wszystkim co ostatnio, po kolejnej nocy nie spędzonej w domu, teraz kiedy już udało dotrzeć mi się do mieszkania zrobić co miałem to na ten poranek (ta poranek kurwa 14:14…) najlepszy jest pitny jogurt bananowo-truskawkowy, który zawsze będzie mi przed oczy wrzucał pewien inny poranek, jeden z najcudowniejszych. Jogurt zajebisty max.
Nie chce mi się nic mówić, nie chcę o niczym myśleć. Coś mnie przerosło a coś zjebałem. Dedykuję wam wszystkim:
Spierdalać. Ol de pipel ju now.
Podsumowanie.
Stałem na balkonie i patrzyłem. Na matki z dziećmi, na miejscowych żuli, na sąsiadów palących na balkonach, na przejeżdzające samochody. Wszystkie rzeczy były już spakowane, całe mieszkanie wysprzątane tak jak chyba nigdy. Czekałem na ojca. Z Lublinem pożegnałem się wcześniej.
To był 1 lipca, dzień zakończenia mojego pierwszego roku studiów. Nie powiem, że nie było mi wtedy smutno. Opuszczałem w końcu mieszkanie, w którym spędziłem prawie rok. Mieszkanie, które przez te wszystkie miesiące było “moim miejscem”. Kto wie też, czy nie było to ogólnie pożegnanie Lublina i już tam nie wrócę studiować. Oby. Aktualny czas jest odmierzany przez pryzmat tego, jak daleko do wyników tegorocznej rekrutacji. To mi zaprząta głowę i mam nadzieję, tym razem los będzie dla mnie łaskawszy.
Dużo dał mi pierwszy rok studiowania. Naprawdę. Więcej troski o siebie, uważniejsze dysponowanie pieniędzmi i takie tam. Niestety przez ten rok nadal nie nauczyłem się uczyć, nie dawałem z siebie tego maksimum na co mnie stać. Przez to pojawiły się poprawki a nie pojawiło się stypendium. Z nauką dałem dupy – jak z wieloma rzeczami w moim życiu…
Zleciał strasznie szybko. To tak jak oglądasz te przyśpieszone filmy kiedy słońce wyłania się zza wschodu a po 10 sekundach już zachodzi. Ja tak odbieram ten rok. Parę minut w parę miesięcy.
Nie poznałem dziewczyny, w której mógłbym się zakochać, nie rozwinąłem się uczuciowo, nie zapomniałem. To chyba jeszcze większa porażka niż wynik studiowania, bo nawet tego 1 lipca paląc papierosa na balkonie myslałem sobie, że może wakacje to będzie czas kiedy pospotykam się z Nią. Klapa. Nie ma nic.
Dużo przedziwnych akcji pozostanie mi w pamięci po tym roku. Tak jak niektórzy poznani w Lublinie ludzie. Zajebiście mieszkało się z Mundkiem, takiego lokatora tylko sobie życzyć…
Teraz piję już kawę w swoim pokoju, w rodzinnym domu, ale w tym samym jednym kubku do kawy, który towarzyszył mi przez cały rok. Za oknem chmury – inaczej chyba nie zmobilizowałbym się do napisania notki na blogu. Wbrew pozorom chmury aktywują mnie do jakiegoś działania, na różnych polach. Są chmury – jest Cozzie w szczytowej formie.
Tylko brakuje tej jednej, szczególnej chmury.
Kutanoid!
Dzisiejszy wieczór w całości sponsoruje KAPITAN BOMBA.
PS Na wielu forach jak i na digarcie wiele osób zadaje sobie pytanie gdzie można ściągnąć najlepszy plugin do Photoshopa TURBO Elo 2.0. Otóż być może niedługo plugin wyląduje na tej stronie! Wchodźcie i sprawdzajcie!
Stare dobre czasy.
“Hipisi w piwnicy u Cartmana”. Tak… Dokładnie tak wyglądaliśmy wczoraj w nocy. To był jeden z najlepszych wieczorów od dawna, totalne oderwanie od rzeczywistości ze starymi przyjaciółmi. A wszystko w rytmie… “Slums/Massive Attack” :P Teraz powrót do Lublina… I czekanie na powtórkę!dobry student uśmiechnięty student
Dobrze, dobrze, coraz bardziej podoba mnie się studiowanie. Powiem, że wczorajsze popołudnie było jednym ze zdecydowanie najbardziej wylajtowanych ostatnimi czasy. Niema to jak piwko od godziny 13 i zdecydowana wykładka na wszystko dookoła. To lubię :) Przy okazji z dnia na dzień klub Archiwum podoba mnie się coraz bardziej. Dobre miejsce.
Chciałbym zdecydowanie polecić wszystkim Spice Gold. Bardzo przyjemna i lekka mieszanka na poprawę nastroju. Mnie wczoraj poprawiła zdecydowanie. W większych ilościach sieczka. Dostępna w każdym funshopie.

Przy okazji staram się być sumiennym studentem. Wprawdzie wczorajszego kolosa zaliczam do grupy porażkowej, ale dostałem kozacki referat z Rzymu, także wszystko dobrze dobrze dobrze.
Ahh, niemogę doczekać się tego weekendu, który idzie, byleby jakoś fajnie go rozplanować i żyć nie umierać.
Nie wiem co się stało, że ostatnio troszkę więcej Republiki słyszę? W każdym razie przypomniał mi się zdecydowanie stary kawałek, który bardzo lubiłem. Zapraszam. Częstować się proszę:
wschód!

Nietonie, łikend jeszcze się nie skończył, ale już mogę powiedzieć, że był gruby. Pan Mróz oraz Dejwid.T przywieźli ze sobą z Krakowa pokłady braterstwa, które rozbudziły zdecydowanie moją chęć do imprezowania. I było. Co prawda nie wszyscy dopisali ale liczą się Ci co byli i kij w oko reszcie. Chciałbym przy okazji podziękować sklepowi dopalacze za otwarcie swojej filii w LbN.
Jak to mówią “braci się nie traci” a wy utwierdziliście mnie w tym przekonaniu. Przyjdzie pora przywitać KrK : )
PS Jeśli zginę to dlatego, że fotka do tej notki jest bez autoryzacji osoby na niej się znajdującej : <
ostatnia przygoda
Nic nie będzie już tak samo. Dostaliśmy szansę i na pewno ją wykorzystamy. Mam nadzieję, że to będą fantastyczne 4 dni, które będę pamiętał. I odpocznę. I ucieknę. Znowu, znowu ucieknę.
Oficjalny Trailer:
A umysł mam w strzępach. W kawałeczkach tak pomieszanych, że nie wiem gdzie czego szukać. Tak nie powinno być.
Do zobaczenia w przyszłym tygodiu.
fully matured finest quality
Wczoraj pomyślałem chciałem napić się Whisky. Stał u mnie Ballantine’s niezmęczony od dłuższego czasu bo okazji nie było. Zaprosiło się kogo trzeba i dawaj.
Może jestem prosty, ale jebać to, to whisky było nie dobre. Nie podeszło mi. Nie lubię drogich alkoholi. Nie lubię drogiej wódki. Wolę otworzyć sobie dobry browarek bez jebania w szklaneczki, lód, drinki z palemką.
No dobra ok, Tequile lubię.
Idzie mój wrzesień, słońce przez chmury.
.grzanki z cebulą
Żyję! Amazing prawda? Przeżyłem stres i zapierdziel przedmaturalny. Przeżyłem matury. Ciężko było ale teraz jestem wolny. Totalnie wolny. Po raz pierwszy od bardzo bardzo dawna czuję, że mam za dużo wolnego czasu. Mogę wszystko, mam czas na wszystko, nic nie muszę. Tylko daleko w głowie szumi “ile % z matury” a zaraz obok “znajdź se pracę”.
Ostatnie trzy dni kiedy przyjechał Szpaq jak zwykle spędziłem szmacąc swój organizm. Czuję to teraz. Brudząc w organizmie oczyszczam umysł ze złych myśli. Coś za coś bro. Life is easy, oj jest kiedy masz fazę i PakMana, kiedy delektujesz się suchym chlebem podpieczonym na patelni posmarowanej masmiksem z wtartą nań cebulą. Kiedy wszystko ma kolor żółto czerwony i cieszysz jape ja pojebany. Czekałem tyle czasu.
Patrząc wstecz ze smutkiem zadaję sobie pytanie czemu przestałem być obiektem fascynacji? Otwartość na ludzi… Cóż. Fakt faktem, że zatrzymuję się na etapie “only friendship” albo nawet mniej, i tak naprawdę nic nie zostaje oprócz przejmującej i dotykającej w najbardziej kurwa nie fajnych chwilach pustki. Jeśli masz tak samo jak ja, że znajomych kumpli przyjaciół masz tysiąc pięćset sto dziewięćset, a czasem się okazuje bro, że jesteś jednak zupełnie sam to, for sure, jesteśmy w tej samej sytuacji. Jesteśmy w dupie.
Chciałem wam dać ciekawe filmy na które natykałem się w swojej długiej przedmaturalnej podróży. Ale. Wtyczka do WordPressa odmówiła posłuszeństwa. Nie ma opcji, które były. WTF zadaję sobie pytanie, kiedy na nie odpowiem to coś na 100% się tu nowego znajdzie.
Czekajcie piszcie. Bądźcie ze mną bo mam dla was dużo więcej czasu.
jest.wino.niema.problemu
Niema to jak pozytywnie rozpocząć weekend w piątek i równie pozytywnie zakończyć do w niedzielę :) Piątek co prawda zaczął się ciężką rozmową, która i tak nic w moim życiu nie wyprostowała lecz później, zupełnie przypadkowo przerodził się w bibę. Niema to jak pic jabole z jakimiś metalami na jakimś wypizdowie. Full total pozytywnie. Sobota pod znakiem nic nie robienia, obejrzenia ze Szpaqiem fajnego filmu a wieczorem siedzenia w knajpie. Oprócz porażki jaką było wypierdolenie mnie z Cockneya również pozytywnie. A dzisiaj totalna olewka wszystkiego – to kocham.
Zaczyna się nowy tydzień. Jakoś dziwnie wydaje mi się, że powinien on być pełen zapierniczania z nauką jednak z drugiej strony doskonale zdaję sobie sprawę, że pewnie będę miał wszystko w dupie. Whatever, zobaczymy.
Jeszcze jedno co mam do przekazania. Uruchomiony został nowy Vegepic, w związku z tym poszukuję redakcji. Newsmani, recenzenci, graficy, technicy, wszyscy. Zgłaszajcie się, pomóżcie, napewno będzie fajnie!
no.perfect
6 dni. Ha. Co to było za 6 dni! Nawet nie warto się rozpisywać, to było niepowtarzalne, kto był ten wie i nie zapomni. Dzięki Ci Szpaq jednak, że byłeś w momentach kiedy miałem dość. Nawet nieświadomie. Skończyło się, koniec niestety ciężki ale poszedłem na ENEMEF do kina i przynajmniej jeszcze w ten sposób, ostatni raz odreagowałem to co mnie wyniszcza. Niema to jak piwko od Felka o 3ciej w nocy na Placu Artystów, o tak…
I wypadałoby powiedzieć “no. it’s perfect” i uśmiechnąć się szeroko.
Heh… Trochę ciężko.
3 dzień.
02:46
Kurwa ludzie spać powinniście.
No śpicie. Szpaq przytulany przez Strzelczyka pewnie i tak nic nie będzie pamietał. Papu obok na fotelu zapamięta ostatni minuty koxu w Necro Ascetów. Jescze 4 ludzi coś robi, nie chce wiedzieć co.
łeb mnie boli. Nie mam gdzie się położyć. Czym przykryć. We własnym domu kurwa!
Lubię takie akcje. Pozytywne.
Będą zdjęcia ^_^



