wakacje.
Ha, wróciłem z wyprawy. W sumie to już parę dni temu ale zdecydowanie nie chciało mnie sie o tym pisać. Warto jednak abym nadmienił iż wyprawa przyniosła zamierzony skutek! Totalne porzucenie wszystkich złych i trapiących mnie myśli. Krótkotrwale. Krótkotrwale gdyż teraz niestety mój umysł pełen jest kolejnych sprzeczności – tak tak tak, jestem sfrustrowany, zły i nie miły. Czyli to co zwykle : ) Tutaj jednak podziękuję mojej wyprawowej ekipie za to, że trochę pogody we mnie wrzuciliście. Najbardziej dziękuję Łucji – wytrzymać taki maraton rozmów ze mną a potem powiedzieć mi to co powiedziałaś mało kto potrafi. Teraz czasami się zastanawiam co by było gdyby wyprawa trwała parę dni dłużej… Ale niema co gdybać bo się smutno zrobi, że tych dni nie było.
Podczas wyprawy zahaczyłem o Paradę Schumana. Oto króciutka wideo relacja nie oddająca nawet w 20% tego jak naprawdę wyglądała ta zabawa:
Czuję się zdecydowanie wakacyjnie mimo tego, że mam pełno materiału szkolnego do zaliczenia. Jak mi ktoś uświadomił powinienem pokazać, że potrafię, że stać mnie aby zrobić wszystko. To idę koxować naukę. Zarywam noc. Więc dobranoc.
koniec starego.
Kończy się rok. Mniej więcej za 12 godzin wystrzelą fajerwerki i korek od szampana. Mniej więcej za 12 godzin rozpocznie się nowy rok a ja będę wierzył, że będzie dla mnie lepszy. Tu wypadałoby podsumować ten co teraz mija, ten 2006…
Dziwny był. Obfitował w wiele zakręconych sytuacji. Był to rok poszukiwania, szukania sensu w życiu ale także rok ciągłej zabawy i beztroski. Początek raczej w smutnych klimatach związanych z rokiem 2005, potem już uwolnienie się od złych myśli, w pełni zintegrowanie się z ludźmi z klasy. Przyszedł spokój, później początki lata, najwspanialsza wycieczka szkolna na jakiej do tej pory byłem, akcje, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Potem wakacje… Najlepsze wakacje w moim życiu! Miś, Papu i Zimon – rozjebaliśmy Lloret! Nigdy nie zapomnę tego tygodnia niekończącej się balangi w południowym słońcu, nigdy nie zapomnę smaku tego wina co wieczór prosto z beczki, ale także naszych oryginalnie tworzonych drinków ; ). I tych baletów i „akcji bidet”… Szkoda, że takiego wypadu już nie skleimy. A tego wyjazdu też dlatego, że poznałem tam jedną z najbardziej wartościowych osób jakie dane mi było do tej pory spotkać na swej drodze. Wszystko to wtedy było jak w bajce. Jednak wielka nieskończona bajka i radość z życia. Zawsze uśmiech na samo wspomnienie : ) Później wrzesień, słoneczny i piękny i nagle zamotanie, wszystko w życiu przekręcone o 180%. Koniec bajki, początek innej. Coś niewiarygodnego. A potem szamotanina, wątpliwości, problemy, zagubienie. I tak zostało i tak się ciągnie do teraz. Były przebłyski, były wielkie momenty cienia. W międzyczasie wyjazd Zimona do Seattle, coś co strasznie zabolało bo opuścił mnie przyjaciel jeszcze z czasów podstawówki. Kontakt jest ale przecież wiadomo, że to nie to samo… Niedawno super koncert Indios Bravos na którym wybawiłem się w pozytywnej wibracji. A teraz koniec roku. Nieciekawy. Pusty. I właściwie smutny.
W podsumowaniu roku chciałbym też wymienić tu parę osób dzięki, którym uważam ten rok za udany. Osoby, które zawsze były przy mnie, na dobre i na złe. Przyjaciół. Osoby dla mnie ważne. Podziękować.
Marcin – czasem stary nie wiem co bym bez Ciebie zrobił. Powiadają, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To prawda. Dzięki za te wspólnie przegadane godziny, dzięki za parę odjechanych akcji. Za to, że poprostu mogę na Ciebie liczyć!
Katarzyna – ha, Kaśka. Wariacie :P Kiedyś zaskoczyło mnie to, że byłaś chyba bardziej przejęta moim problemem niż ja sam. Cenię Cię za to, że jesteś strasznie pogodna, cenię Cię za szczerość, za to, że zawsze prawie jesteś w stanie ze mną pogadać. Dziękuję. I pamiętaj w nowym roku mniej przejmować się pierdołami. Wiesz o co chodzi.
Szpaq – best ziom z osiedla. Niema to jak czasem obejrzeć jakiś głupi film przy piwie, lub pobrechtać się z durnych filmików na YouTube. Albo iść poblokersować na ośce.
Maqch – niema to jak rodzina. Dzięki czasem za słowo, które potrafi mi nakreślić choć częściowo jak naprawdę niektóre sprawy wyglądają
Kasia – dziękuję Ci za bajkę. Za coś pięknego co w moim życiu się zdarzyło. Podziwiam Cię. Bo naprawdę jesteś niesamowitym człowiekiem.
Może o kimś zapomniałem. Pewnie tak. Jest jeszcze wiele osób dla mnie ważnych, bez których moje życie byłoby nieporównywalnie bardziej szare i bez kolorów. Monia, Gruszka, Jędrzej, Bonio, Chomik, Papu, Miś, Zimon, Floyd, Bałagan i inni. Koleżanki i kumple, przyjaciele i przyjaciółki. Szczęśliwego nowego roku. Aby był we wszystkim łaskawszy i pomyślniejszy.
ho.ho.ho
Święta. Znów w domu. Absolutnie niema w tym roku świątecznej atmosfery. Zero śniegu, zero mrozu, nawet ludzie jacyś tacy…. Nieświąteczni? Zupełnie nie czuję atmosfery świąt.
Mimo wszystko wam nielicznym odwiedzającym ten mój mały skrawek sieci chcę złożyć życzenia. Oczywiście „zdrowia, szczęścia, pomyślności”. Ale nie. Najważniejsze to abyście na święta uwolnili się od całego otaczającego was codziennie świata. Abyście w ciągu tych 3ch dni znaleźli spokój wewnętrzny, abyście wśród bliskich wam osób mogli podładować baterie.
Noworoczne życzenia złożę potem.
A teraz jeszcze trochę porządków przed świętami.