Nowy Rok
Przyszedł Nowy Rok i mam nadzieję, że będzie udany. Tak jak udany był sylwester. Epicka, trzydniowa wyprawa do Torunia pozwoliła się zrelaksować. Konkretne ładowanie baterii przed sesją. Dzięki dobrym ziomkom, dobrej pogodzie. Toruń Zimą – fantastycznie!
Fajerwerki – szkoda, że nie miałem lepszego sprzętu rejestrującego :<

Drogi niestety brudne to i samochodzik się ubrudził :(

Wódka za bardzo się zmroziła – ale potem odtajała.

A wieczorny spacerek był pr0.
Dziękuję wszystkim z którymi sylwestra spędziłem. A wszystkim innym życzę lepszego nowego 2010 roku!
White Christmas
Było sporo śniegu. Było -15 stopni. Była prawdziwa zima. Ona poszła a przyszły święta. Dziś Wigilia.
Czuję ten nastrój, jest mi ciepło i dobrze, bo mogę te święta w całości spędzić w domu. Tak szczęśliwie, tak jak nie mogłem ani rok temu ani dwa lata temu. Wszystkim wam życzę, abyście też mieli takie święta, abyście je spędzili z rodziną bądź inną ukochaną osobą jeśli takową macie. Obdarujcie się prezentami, najedzcie świątecznych potraw, bądźcie dla siebie mili i fokule. Może nowy rok przyniesie jakieś dobre rzeczy. Oby.
WARparty
Czwartkowy wypad na zachybie był inny niż zwykle. I kto wie czy nie był to już ostatni wypad w tym sezonie. Pogoda jaka jest – sami widzicie wyglądając za okno…
Przeziębiłem się. Środa to był dramat, czwartek też, dopiero wczoraj zaczęło jakoś przechodzić. Dlatego grillowanie i ognisko mogło się nie udać. Jak się potem okazało, ognisko wyszło (prawie) do końca, jedyne co nam nie pomogło to deszcz… To była dobra impreza w starym osiedlowym składzie. Brakowało kilku osób ale w jakimś stopniu odtworzyliśmy klimat dawnych spotkań. To chyba sprawa wódki – prawda jest taka, że tego alkoholu w takiej grupie nie piliśmy już dawno, nawet bardzo dawno. Jeśli by chcieć być szczerym… Nie, nie będę sobie przypominał. Do wódki dołożyliśmy kilka komputerów, router i Warcrafta 3 – tym sposobem wróciliśmy do tego co dawno dawno temu robiło nam na osiedlu zajawkę. Bosko.
Coś co warte jest uwagi w tej opowieści to jej smutna część – a oczywiście, bez jakiegoś wypadku imprezy być nie może. Cóż… Nie polecam jeździć szybko polną drogą po błocie, kiedy przez ostatnie 6 godzin lał deszcz. Nawet jeśli ma się specjalną SKODĘ WRC. Paps nie wyrobił na zakręcie czego efektem był samochód zakopany w błocie na wczoraj oranym polu… Nie chcę myśleć co by było gdyby było nas mniej niż te 7 chłopa. Wyciągnęliśmy ten samochód robiąc jednocześnie w całej wsi za koguty – bo było już przed 4 rano. “Robić wieś większą niż sama wieś” – ta właśnie sztuka nam się udała.
Mógłbym tu jeszcze napisać, że dzień dzisiejszy u Floyda też minął dobrze, Ergo Proxy, Magic, bajery, ale znów wyjdzie, że jestem leniwy i zamiast robić coś konkretnego to opierdalam się zdrowo. Ale nie! Robię coś, w zaciszu swojego pokoju dalej snuję wizje… Nieważne czego, nic nie napiszę bo zapeszę :P
PS Zdjęcia wkrótce.
LetniHit
W różnych gazetkach czy czasopismach w wakacje były prezentowane zestawienia letnich hitów. Najlepszych mega max na wakacje. Teraz już blisko finiszu, sierpień kończy się lada dzień a tak naprawdę to sierpień właśnie zamyka okres wakacyjny ciepłego słonka, plaż piwka w plenerze czy skręta na łące… Dla mnienajpiękniejsze wakacyjne dni skończyły się z początkiem sierpnia… Ale żeby je sobie przypomnieć, moje wakacyjne hity:
Justice – D.A.N.C.E.
Lubię ten kawałek. Jest pozytywny, nastraja miło. Niekoniecznie słucham go tylko w wakacje – jak jest zimno i ponuro a ja potrzebuję przypomnieć sobie jakieś miłe chwilunie, to leci on.
Skunk Anansie – Hedonism
Czasem siedzę sam przy zachodzie słońca. A głos tej czarnoskórej wokalistki o specyficznym wyglądzie przypomina mi o ludziach za, którymi bardzo tęsknię.
Ten Years After – I’d love to change the world
Niby poznałem ten kawałek w zimie. Ale kojarzy mi się z latem, kojarzy mi się z Woodstockiem. Z sielanką pełną, śłońcem, słomkowym kapeluszem, papieroskiem i piwkiem. Też chciałbym zmienić świat, ten mój w którym ja muszę żyć a nie wiem jak…
Chris Isaak – Wicked Game
Niema oryginalnego teledysku na YT. A jest piękny. A ten kawałek to zawsze będzie skojarzenie z jedyną dziewczyną i jedynymi chwilami, które odeszły.
MGMT – Electric Feel
Lepiej mi o lepiej jak słucham tego kawałka. Spokojne lato.
Przystanek Woodstock 2009
Z Woodstocku wróciłem parę dni temu a cały czas żyję tym wydarzeniem. Przypominam sobie wszystkie akcje, to jak zajebiście było. Potrzebny mi był taki wypad, takie niesamowite wydarzenie, taka odskocznia. Przez te 4 dni tam było inaczej. To było inne życie, brak trosk nie myślenie o różnych gównianych w pełnym tego słowa znaczeniu rzeczach, które otaczają mnie na codzień. Wolność. Miłość. Muzyka. Tak, czułem się tam wolny, i nie mówię tu o róznego typu zakazach i nakazach z którymi się stykam. Czułem, że moja głowa jest wolna od tego co męczyło mnie przed Woodstockiem, od tego co męczy mnie od dobrych kilku lat. To było dziwne uczucie. Dziwne bo ja nie wyobrażałem sobie, że mogę czuć się tak dobrze SAM. Ale czułem się, przez 4 dni było mi dobrze. Nie chcę myśleć o tym jak jest teraz. Jak jest? czy jest? czy coś się zmieniło? jest Ona nie ma Jej? Nie wiem. Coś napewno się zmieniło. Może na chwile, może na trwałe. Nie myślę. Staram się nie. Staram się żyć tamtym wydarzeniem aby moje lęki i smutki nie wypełzły już na wierzch aby ich nie było aby się schowały i zasnęły na zawsze FOREVER chcę sobie krzyknąć do głowy…
Pewnego wieczoru, tam, siedząc akurat sam, będąc pod wpływem różnych środków a dookoła mnie ludzi tłum i gwar taki, że myśli powinny ściskać się jak sardynki w puszce; ja pomodliłem się dziękując Bogu. Rzadko się modlę bo nie umiem chyba zrobić tego tak aby być zadowolonym, nie potrafię do końca wyrażać słowami tego co w mojej głowie. Ale Bóg chyba rozumie mnie bez słów bo ja wtedy nic nie mówiłem tylko myślałem, słałem swoje myśli tam w górę do gwiazd bo zakorzenione mam w świadomości, że to tam jest Niebo i może ja tam kiedyś będę. Chciałbym mieć niebo na ziemi, żyć bez trosk. Mrzonki tak jak ktoś był mrzonką.
To co utkwiło mi w głowie po tym wypadzie to moja naiwność. Ślepa wiara w bezgraniczną miłość na całe życie. Ja na tym się opierałem, ostatnie kilka lat wierzyłem w to, że jeżeli kocham i chcę kochać to w końcu ta osoba to zauważy i w ten czy inny sposób znów będziemy mogli żyć obok siebie. Woodstock pokazał mi, że to utopia, że ile tak naprawdę jest osób które tak myślą? Mało. Ludzie przychodzą i odchodzą, poznają się nawzajem, fascynują, lądują w łóżku, są szczęśliwi przez jakiś czas a potem JEBUDUP koniec. Umowa na miłość wygasła.
Gdybym potrafił chciałbym być bezuczuciowym chamem.
Poznałem wielu wspaniałych ludzi, bawiłem się świetnie z moimi starymi przyjaciółmi, dobrze było znów spotkać ekipę Allseronu. Ale najmilej było poznać Małą Czarną. I najsmutniej było Cię żegnać…
Podsumowanie.
Stałem na balkonie i patrzyłem. Na matki z dziećmi, na miejscowych żuli, na sąsiadów palących na balkonach, na przejeżdzające samochody. Wszystkie rzeczy były już spakowane, całe mieszkanie wysprzątane tak jak chyba nigdy. Czekałem na ojca. Z Lublinem pożegnałem się wcześniej.
To był 1 lipca, dzień zakończenia mojego pierwszego roku studiów. Nie powiem, że nie było mi wtedy smutno. Opuszczałem w końcu mieszkanie, w którym spędziłem prawie rok. Mieszkanie, które przez te wszystkie miesiące było “moim miejscem”. Kto wie też, czy nie było to ogólnie pożegnanie Lublina i już tam nie wrócę studiować. Oby. Aktualny czas jest odmierzany przez pryzmat tego, jak daleko do wyników tegorocznej rekrutacji. To mi zaprząta głowę i mam nadzieję, tym razem los będzie dla mnie łaskawszy.
Dużo dał mi pierwszy rok studiowania. Naprawdę. Więcej troski o siebie, uważniejsze dysponowanie pieniędzmi i takie tam. Niestety przez ten rok nadal nie nauczyłem się uczyć, nie dawałem z siebie tego maksimum na co mnie stać. Przez to pojawiły się poprawki a nie pojawiło się stypendium. Z nauką dałem dupy – jak z wieloma rzeczami w moim życiu…
Zleciał strasznie szybko. To tak jak oglądasz te przyśpieszone filmy kiedy słońce wyłania się zza wschodu a po 10 sekundach już zachodzi. Ja tak odbieram ten rok. Parę minut w parę miesięcy.
Nie poznałem dziewczyny, w której mógłbym się zakochać, nie rozwinąłem się uczuciowo, nie zapomniałem. To chyba jeszcze większa porażka niż wynik studiowania, bo nawet tego 1 lipca paląc papierosa na balkonie myslałem sobie, że może wakacje to będzie czas kiedy pospotykam się z Nią. Klapa. Nie ma nic.
Dużo przedziwnych akcji pozostanie mi w pamięci po tym roku. Tak jak niektórzy poznani w Lublinie ludzie. Zajebiście mieszkało się z Mundkiem, takiego lokatora tylko sobie życzyć…
Teraz piję już kawę w swoim pokoju, w rodzinnym domu, ale w tym samym jednym kubku do kawy, który towarzyszył mi przez cały rok. Za oknem chmury – inaczej chyba nie zmobilizowałbym się do napisania notki na blogu. Wbrew pozorom chmury aktywują mnie do jakiegoś działania, na różnych polach. Są chmury – jest Cozzie w szczytowej formie.
Tylko brakuje tej jednej, szczególnej chmury.
Świąteczne Życzenia
Przyszły Święta, zadomowiły się, pierwszy raz od dłuższego czasu mam możliwość pobycia więcej w domu, z rodziną. Dobrze, bo tak chciałem. Mimo tych odżywających zawsze w Kielcach wspomnień, a po ostatnim czwartku mimo tego poczucia straty…
Dla wszystkich odwiedzających tego bloga życzenia świąteczne w formie fajnej animacji z YT:
Wesołych Świąt!
Projekt Lepiszcze
Dzisiaj o 21:00 wystartował projekt w jaki jestem zaangażowany. Projekt Lepiszcze to dziwne video a w przyszłości może coś ponadto, wychodzące z nieprzeciętnych głów, skierowane również do głów nieprzeciętnych. Zapraszam do odwiedzania, zalinkowania strony a może dołączenia do projektu.
Powiało zmianami!
Zgodnie z zapowiedzią, pozmieniałem troszeczkę. Nieliczni szczęśliwcy mogli oglądać już nowego bloga w wersjach alfa, to co aktualnie widzicie to mam nadzieję blog bliski już wersji 100% finalnej. Zostało mi jeszcze trochę do roboty ale sukcesywnie będę to nadrabiał :)
Liczę na wasze komentarze. Według niektórych ta wersja bloga jest mniej czytelna. Może. Napewno jest dla mnie bardziej funkcjonalna, a mam nadzieję, jest też bardziej pozytywna w odbiorze. W każdym razie, kolejne udogodnienia już wkrótce. Zapraszam do częstszego odwiedzania.
Life in Technicolor.
Z dedykacją dla pewnej (już nie) nastolatki, która lubi Coldplay’a i obchodzi dzisiaj urodziny.
nowy rok
Nie wiem jak określić miniony już rok. 2008 to było wiele różnych momentów, wiele różnych chwil, ważnych prób, wiele nowych sytuacji w jakich postawiło mnie życie. Matura, Irlandia, wakacje, które nie były wakacjami, Lublin, rozpoczęcie studiów, nieudane próby naprawy uczuć, plany, które nie wyszły… Bardzo, bardzo szybko zleciał. W głowie mam to samo, co roku życzę sobie tego samego. Witam rok 2009 w szpitalu, ale nie jestem smutny bo spoglądając wstecz teraz mogę sobie życzyć, żeby było tylko lepiej. Dla mnie najważniejszym życzeniem jest powrót do zdrowia, oraz to, którego nie wypowiem, a które będę trzymał w swoim sercu, bo tak widocznie musi już być, rok za rokiem, dniem za dniem.
Dzięki wam moi przyjaciele, za to, że jesteście. Marcin, za to, że mogę podzielić się z Tobą każdą moją myślą, że jesteś prawdziwym przyjacielem, który nie boi się opierdolić kiedy robię źle. Dzięki, że mimo kilometrów przyjaźn trwa. Przepraszam ludzi, którzy się na mnie zawiedli, nie potrafię sprostać wszystkim wymaganiom, które przedemną stawiacie. Chciałbym wymienić tu wszystkich ale każdy kto w jakiś sposób towarzyszy mi w życiu wie jak go cenię. Bedę z wami w nowy rok.
Żyjcie tak jak chcecie żyć. Czerpcie garściami z tego co świat oferuje. Każdemu według jego potrzeb. Taki powinien dla nas wszystkich być ten nowy, mam nadzieję lepszy rok!
No i miłości. Mimo że “gdy serduszko kocha to rozumek niema nic do gadania”.
Ale.
Za mądrzy byśmy byli ;)
Boże Narodzenie 2008

Taki oto sobie widoczek, mniej więcej przez tydzień czasu dzień w dzień był moim jedynym widokiem przez okno. Lubliński szpital wojewódzki.
Zdrowie zaczynasz sobie cenić dopiero wtedy kiedy zaczyna się psuć. Mój szybki i wyniszczający tryb życia, nieregularny sen, mało sportu, dieta oparta na fast-foodach, papieroski, no coś już się odbiło. I w okresie kiedy miałem naprawdę dużo do roboty, bo to zaraz przed świętami, bo to na uczelni podopinać na ostatni guzik zaliczenia, bo chciałem jeszcze prezenty kupić dla bliskich, ale też same święta, które chciałem przeznaczyć na spotkanie z ludźmi z, którymi w inne dni nie mam czasu, to akurat teraz się załamało. No cóż…
Ostatnie 3 dni dały mi jednak odsapnąć. Nie było mnie w domu ponad miesiąc, stęskniłem się. Nic się nie zmieniło, mój ukochany pokój wygląda jak wyglądał, u rodziców po staremu, budowa trwa. W Wigilię zdechł Filuś, ale 6 lat miał więc i prawo do odejścia. Nie męczył się. A ja pakuję w siebie tyle jedzenia ile mogę, szpitalna dieta sprawiła, że żołądek chce wszystkiego. Bigosik, śledziki, ZUPA GRZYBOWA (w lubelskim niema tradycji zupy grzybowej na wigilię). Teraz też jem, właśnie jestem po obfitym śniadaniu. Dzisiaj parę spraw do załatwienia, szkoda, że pogoda brzydka, ale wstałem wcześnie, żeby dnia nie tracić.
Wszystko bardzo szybko. Tak mogę podsumować te święta. Wesołych dni odpoczynku!
wschód!

Nietonie, łikend jeszcze się nie skończył, ale już mogę powiedzieć, że był gruby. Pan Mróz oraz Dejwid.T przywieźli ze sobą z Krakowa pokłady braterstwa, które rozbudziły zdecydowanie moją chęć do imprezowania. I było. Co prawda nie wszyscy dopisali ale liczą się Ci co byli i kij w oko reszcie. Chciałbym przy okazji podziękować sklepowi dopalacze za otwarcie swojej filii w LbN.
Jak to mówią “braci się nie traci” a wy utwierdziliście mnie w tym przekonaniu. Przyjdzie pora przywitać KrK : )
PS Jeśli zginę to dlatego, że fotka do tej notki jest bez autoryzacji osoby na niej się znajdującej : <
na to święto

Dezyderata w interpretacji Marii Teresy
Przejdź spokojne przez hałas pośpieszanie ,
A zobaczysz jak wszystko ciszą się stanie.
Nie wyrzekaj się siebie , zgódź się ze wszystkimi ,
Wypowiadaj prawdę , ustami swoimi.
Słuchaj innych tępych ,i bez uświadomienia,
Oni też coś mają , Ci do powiedzenia.
Unikaj głośnych i napastliwych , są udręką ducha ,
Tylko Mądry Twej rady posłucha .
Porównując lepszych i gorszych , próżnym się stajesz ,
Zastanów się , czy próżnym niczego nie dajesz ?
Niech Twoich osiągnięć , plon dobry zagości ,
Będą dla Ciebie , źródłem ogromnej radości.
Prace wykonuj sercem, choćby skromną była ,
Bo w niej jest jakaś magia , zmiennych losów siła .
Bądź ostrożny w interesach , bo oszustów wielu ,
Niech Ci to nie zasłoni cnoty…Przyjacielu .
Życie pełne charyzmy , też czasami bywa ,
Wielu dążących do tego celu , czasami przegrywa .
Bądź zawsze Sobą , kochaj się z rozwagą ,
Kochaj w czułości bez rozczarowania , z wielka powagą.
Przyjmij Przyjacielu , co Ci starsi doradzają ,
Bo ludzie młodzi , mądrości Ich jeszcze nie mają .
Siłę ducha rozwijaj , by Cię osłaniała ,
By Cię spokojnie przez życie , młodości oddała .
Nie dręcz się wytworami Twojej wyobraźni ,
Wiele spraw się rodzi , ze znużenia i jaźni .
Łagodny bądź zawsze Sobą , rozwiń swego ducha ,
By nie zmogła Cię nigdy , życiowa zawierucha .
Jesteśmy dziećmi ziemi , jak słońce i gwiazdy ,
Masz prawo tu zostać , tak jak człowiek każdy .
A więc żyj , jak dziecko wszechświata ,
W zgodzie z Bogiem i ludźmi , aż do końca świata .
Żyj zawsze zgodnie z tym , czym jesteś Człowieku ,
I spełniaj swe pragnienia , żyjesz w ciężkim wieku .
Pracuj , kochaj i raduj się , w zgodzie ze Swą duszą ,
A szczęście , radość i marzenia , spełnić ci się muszą.
ostatnia przygoda
Nic nie będzie już tak samo. Dostaliśmy szansę i na pewno ją wykorzystamy. Mam nadzieję, że to będą fantastyczne 4 dni, które będę pamiętał. I odpocznę. I ucieknę. Znowu, znowu ucieknę.
Oficjalny Trailer:
A umysł mam w strzępach. W kawałeczkach tak pomieszanych, że nie wiem gdzie czego szukać. Tak nie powinno być.
Do zobaczenia w przyszłym tygodiu.
19

Od wczoraj jestem starszy. Niby żadnych zmian bo co to za zmiana kiedy przeleciał w kalendarzu dzień w którym po prostu się urodziłeś. Jestem pewnie taki sam jak byłem rok temu, dwa lata temu, jak byłem zawsze, tylko rzeczy naokoło mnie się zmieniły. Tak sobie pomyślałem ile różnych ludzi przewinęło się przez te wszystkie lata obok mnie. Niektórych pamiętam, za niektórymi tęsknie, niektórych wymazałem ze swojej pamięci i tak to leci. Czasem mówi się, że są przyjaciele, okej, fajnie, że są doceniam to. Ale oni też odchodzą, wszystko się zmienia, za trzy lata nie będziemy ze sobą rozmawiać tak jak teraz kiedy inne miasta i inni ludzie zapełnią luki, które powstaną kiedy rozjedziemy się wszyscy gdzie indziej wraz z nastaniem października. Niby jest mi smutno ale co zrobić. Patrzę na tych ludzi którzy pojawiają się w moim życiu na ułamki sekund, których prawie nie znam a czasem czuję, jakby mi grzebali w podświadomości. Nie wiem co to ale tak to mogę żyć.
Ogólnie dzięki za pamięć.
To nie tak hujowo urodzić się pierwszego września.
kam bek.
Koniec ferii i czasu wolnego. Za 11 godzin będę siedział w szkolnej ławce myśląc o przysłowiowej “dupie Maryny”. Tyle, że przynajmniej troche chyba więcej siły mam do nauki.
Wyjazd się udał. Dobrze jest czasem przypomnieć mięśniom, że są od tego aby pracować. Dobre jest to maksymalne zmęczenie po całym dniu pomykania na stoku. Jednak do końca się nie wymęczyłem. Po pierwsze pogoda mogła być lepsza. Większy mrozik czy cuś. Po drugie Słowacy. Leniwe chamy nie potrafią dobrze przygotować stoków do jazdy. Wkurwiłem się kiedy okazało się, że fragment stoku nie był ratrakowany przez 2 dni! A reklamują się, że niby mają zajebiste stoki. Cóż, co kraj to obyczaj. Piwo mają dobre. I tanie. Do tego stopnia, że obecnie jak patrzę na piwo to mnie cofa. Serio.
Wczoraj w Mehehe tylko trochę emo-ludzi, którzy tak dobitnie mnie wkurwiają. Na szczęście towarzystwo “samych swoich” nie pozwoliło mnie się nudzić. Troche zjebałem sobie powrót, naprawdę dawno nie zdarzyło mi się rzygać przez otwarte okno, ale, nowe cenne doświadczenie i założenie “nie rób tego nigdy więcej”.
Kupiłem sam sobie prezent na Słowacji, jeżeli ktoś ma pomysły jak można go dobrze spożytkować w najbliższym czasie to oczekuję sensownych propozycji :)
nic nowego
To był dobry rok. Taki spokojniejszy. I w sumie nie mógłbym powiedzieć o nim nic złego gdyby nie grudzień -> miesiąc, który zachwiał fundamentami mojego życia.
Życzyłbym sobie zmian w 2008, życzyłbym sobie zdanej matury, życzyłbym sobie wielkiej miłości. Ale pierdole nic sobie nie życzę. Idę na fajnie zapowiadającą się imprezę ale nie mam ochoty. Na nic nie mam ochoty. Położyłbym się i zignorował wszystko dookoła.
Dziękuję paru osobom za wsparcie w tym roku. Dziękuję za momenty, których nie zapomnę. Obyśmy mieli szanse coś powtórzyć…
święta
Aż trudno uwierzyć, że w tym roku Boże Narodzenie przyszło tak szybko. Wigilia już w poniedziałek… Naprawdę…
Boże Narodzenie zawsze kojarzy mnie się ze śniegiem (którego niestety u nas brak) a śnieg z krajami skandynawskimi. Z Finlandią. Teraz zadam proste pytanie. Jaki jest najbardziej znany Finlandzki towar eksportowy? Wódka Finlandia? Niebałdzo… Jest coś co znają nawet dzieci…
Tak w świątecznym nastroju prezentuję genialny, naprawdę genialny filmik, dawno aż tak dobrego nie widziałem na YouTube. Warto obejrzeć obie części – autorzy to profesjonalni twórcy.
Czy potrafisz teraz spojrzeć na niego tak samo?
wakacje.
Ha, wróciłem z wyprawy. W sumie to już parę dni temu ale zdecydowanie nie chciało mnie sie o tym pisać. Warto jednak abym nadmienił iż wyprawa przyniosła zamierzony skutek! Totalne porzucenie wszystkich złych i trapiących mnie myśli. Krótkotrwale. Krótkotrwale gdyż teraz niestety mój umysł pełen jest kolejnych sprzeczności – tak tak tak, jestem sfrustrowany, zły i nie miły. Czyli to co zwykle : ) Tutaj jednak podziękuję mojej wyprawowej ekipie za to, że trochę pogody we mnie wrzuciliście. Najbardziej dziękuję Łucji – wytrzymać taki maraton rozmów ze mną a potem powiedzieć mi to co powiedziałaś mało kto potrafi. Teraz czasami się zastanawiam co by było gdyby wyprawa trwała parę dni dłużej… Ale niema co gdybać bo się smutno zrobi, że tych dni nie było.
Podczas wyprawy zahaczyłem o Paradę Schumana. Oto króciutka wideo relacja nie oddająca nawet w 20% tego jak naprawdę wyglądała ta zabawa:
Czuję się zdecydowanie wakacyjnie mimo tego, że mam pełno materiału szkolnego do zaliczenia. Jak mi ktoś uświadomił powinienem pokazać, że potrafię, że stać mnie aby zrobić wszystko. To idę koxować naukę. Zarywam noc. Więc dobranoc.
koniec starego.
Kończy się rok. Mniej więcej za 12 godzin wystrzelą fajerwerki i korek od szampana. Mniej więcej za 12 godzin rozpocznie się nowy rok a ja będę wierzył, że będzie dla mnie lepszy. Tu wypadałoby podsumować ten co teraz mija, ten 2006…
Dziwny był. Obfitował w wiele zakręconych sytuacji. Był to rok poszukiwania, szukania sensu w życiu ale także rok ciągłej zabawy i beztroski. Początek raczej w smutnych klimatach związanych z rokiem 2005, potem już uwolnienie się od złych myśli, w pełni zintegrowanie się z ludźmi z klasy. Przyszedł spokój, później początki lata, najwspanialsza wycieczka szkolna na jakiej do tej pory byłem, akcje, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Potem wakacje… Najlepsze wakacje w moim życiu! Miś, Papu i Zimon – rozjebaliśmy Lloret! Nigdy nie zapomnę tego tygodnia niekończącej się balangi w południowym słońcu, nigdy nie zapomnę smaku tego wina co wieczór prosto z beczki, ale także naszych oryginalnie tworzonych drinków ; ). I tych baletów i “akcji bidet”… Szkoda, że takiego wypadu już nie skleimy. A tego wyjazdu też dlatego, że poznałem tam jedną z najbardziej wartościowych osób jakie dane mi było do tej pory spotkać na swej drodze. Wszystko to wtedy było jak w bajce. Jednak wielka nieskończona bajka i radość z życia. Zawsze uśmiech na samo wspomnienie : ) Później wrzesień, słoneczny i piękny i nagle zamotanie, wszystko w życiu przekręcone o 180%. Koniec bajki, początek innej. Coś niewiarygodnego. A potem szamotanina, wątpliwości, problemy, zagubienie. I tak zostało i tak się ciągnie do teraz. Były przebłyski, były wielkie momenty cienia. W międzyczasie wyjazd Zimona do Seattle, coś co strasznie zabolało bo opuścił mnie przyjaciel jeszcze z czasów podstawówki. Kontakt jest ale przecież wiadomo, że to nie to samo… Niedawno super koncert Indios Bravos na którym wybawiłem się w pozytywnej wibracji. A teraz koniec roku. Nieciekawy. Pusty. I właściwie smutny.
W podsumowaniu roku chciałbym też wymienić tu parę osób dzięki, którym uważam ten rok za udany. Osoby, które zawsze były przy mnie, na dobre i na złe. Przyjaciół. Osoby dla mnie ważne. Podziękować.
Marcin – czasem stary nie wiem co bym bez Ciebie zrobił. Powiadają, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. To prawda. Dzięki za te wspólnie przegadane godziny, dzięki za parę odjechanych akcji. Za to, że poprostu mogę na Ciebie liczyć!
Katarzyna – ha, Kaśka. Wariacie :P Kiedyś zaskoczyło mnie to, że byłaś chyba bardziej przejęta moim problemem niż ja sam. Cenię Cię za to, że jesteś strasznie pogodna, cenię Cię za szczerość, za to, że zawsze prawie jesteś w stanie ze mną pogadać. Dziękuję. I pamiętaj w nowym roku mniej przejmować się pierdołami. Wiesz o co chodzi.
Szpaq – best ziom z osiedla. Niema to jak czasem obejrzeć jakiś głupi film przy piwie, lub pobrechtać się z durnych filmików na YouTube. Albo iść poblokersować na ośce.
Maqch – niema to jak rodzina. Dzięki czasem za słowo, które potrafi mi nakreślić choć częściowo jak naprawdę niektóre sprawy wyglądają
Kasia – dziękuję Ci za bajkę. Za coś pięknego co w moim życiu się zdarzyło. Podziwiam Cię. Bo naprawdę jesteś niesamowitym człowiekiem.
Może o kimś zapomniałem. Pewnie tak. Jest jeszcze wiele osób dla mnie ważnych, bez których moje życie byłoby nieporównywalnie bardziej szare i bez kolorów. Monia, Gruszka, Jędrzej, Bonio, Chomik, Papu, Miś, Zimon, Floyd, Bałagan i inni. Koleżanki i kumple, przyjaciele i przyjaciółki. Szczęśliwego nowego roku. Aby był we wszystkim łaskawszy i pomyślniejszy.
ho.ho.ho
Święta. Znów w domu. Absolutnie niema w tym roku świątecznej atmosfery. Zero śniegu, zero mrozu, nawet ludzie jacyś tacy…. Nieświąteczni? Zupełnie nie czuję atmosfery świąt.
Mimo wszystko wam nielicznym odwiedzającym ten mój mały skrawek sieci chcę złożyć życzenia. Oczywiście “zdrowia, szczęścia, pomyślności”. Ale nie. Najważniejsze to abyście na święta uwolnili się od całego otaczającego was codziennie świata. Abyście w ciągu tych 3ch dni znaleźli spokój wewnętrzny, abyście wśród bliskich wam osób mogli podładować baterie.
Noworoczne życzenia złożę potem.
A teraz jeszcze trochę porządków przed świętami.


