Przykazanie
Nikt nie każe ci iść dalej. Można siedzieć i czekać na śmierć. Można całe życie siedzieć i czekać na śmierć. To też jest godne, jest honorowe, może być przyjemne, jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność. Nikt nigdy nie powiedział, że tylko jak się idzie naprzód, to dopełnia się los człowieka. Można korzystać z chwili, można sobie popijać winko czy wódkę. Można tak siedzieć. Można tak siedzieć aż do śmierci… i nikt nie ma prawa zarzucić komukolwiek, że robi źle, że to nie tak, że powinien robić inaczej. To nie jest niczyja sprawa. Można siedzieć na trotuarze i czekać. Wszystko w porządku. Wszystko w najlepszym porządku. Robisz dobrze, robisz jak chcesz, robisz, co chcesz. Bo nie ma idealnej recepty na życie. Każda recepta jest dobra. Każdy może robić, co chce i nie będzie żadnych pretensji. Każdy jednak… każdy może wstać i ruszyć dalej. Można siedzieć i czekać, co przyniesie los, można też pójść za najbliższy róg i zobaczyć, czy tam jest coś ciekawego. Każdy może ruszyć dalej i w tym wypadku również nikt nie może mieć żadnych pretensji…
Wirus, Wielki Kłamca
LetniHit
W różnych gazetkach czy czasopismach w wakacje były prezentowane zestawienia letnich hitów. Najlepszych mega max na wakacje. Teraz już blisko finiszu, sierpień kończy się lada dzień a tak naprawdę to sierpień właśnie zamyka okres wakacyjny ciepłego słonka, plaż piwka w plenerze czy skręta na łące… Dla mnienajpiękniejsze wakacyjne dni skończyły się z początkiem sierpnia… Ale żeby je sobie przypomnieć, moje wakacyjne hity:
Justice – D.A.N.C.E.
Lubię ten kawałek. Jest pozytywny, nastraja miło. Niekoniecznie słucham go tylko w wakacje – jak jest zimno i ponuro a ja potrzebuję przypomnieć sobie jakieś miłe chwilunie, to leci on.
Skunk Anansie – Hedonism
Czasem siedzę sam przy zachodzie słońca. A głos tej czarnoskórej wokalistki o specyficznym wyglądzie przypomina mi o ludziach za, którymi bardzo tęsknię.
Ten Years After – I’d love to change the world
Niby poznałem ten kawałek w zimie. Ale kojarzy mi się z latem, kojarzy mi się z Woodstockiem. Z sielanką pełną, śłońcem, słomkowym kapeluszem, papieroskiem i piwkiem. Też chciałbym zmienić świat, ten mój w którym ja muszę żyć a nie wiem jak…
Chris Isaak – Wicked Game
Niema oryginalnego teledysku na YT. A jest piękny. A ten kawałek to zawsze będzie skojarzenie z jedyną dziewczyną i jedynymi chwilami, które odeszły.
MGMT – Electric Feel
Lepiej mi o lepiej jak słucham tego kawałka. Spokojne lato.
Sam na Sam
Ostatnio jakaś modna ta piosenka, gdzie nie spojrzę ktoś do niej nawiązuje. Cóż się dziwić, muzycznie bardzo przystępna i tekst fajny.
Ostatnio tak sam na sam bez potrzeby dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi. Tęskni mi się ale co zrobić.
Tomasz Hobbes, poglądy, nad tym posiedzieć muszę, godzina czasu mi została.
PLANET LUC
Długo przymierzałem się do opisania tego wydawnictwa. Wynikało to głównie z faktu iż wielkie wrażenie ta produkcja na mnie wywarła. Zacznijmy jednak od początku.
L.U.Ca słuchałem już wcześniej. Kiedy średnio przepadałem, za jego solowymi albumami tak płyty zespołu, który stworzył czyli Kanału Audytywnego było dla mnie po prostu w każdym względzie genialne do słuchania. Przewijały się gdzieś już tutaj przez ten blog pamiętam teledyski L.u.ca. Na wieść o mającej się ukazać nowej płycie ucieszyłem się, chociaż miałem szczerą nadzieję, że będzie to coś bardziej przystępnego niż poprzednia płyta nagrana z Rahimem.
PLANET LUC to płyta (o podtytule PolaQwitu), książeczka z tekstami piosenek, dłuższym opowiadaniem i rysunkami oraz film na DVD o wdzięcznym tytule “Odpowiedzi na które nie ma pytań”. Jak mówi sam L.U.C wszystko to składa się na zaawansowaną formę przekazu i właśnie przez połączenie muzyki, tekstu, grafiki i filmu artysta ten chce dotrzeć do odbiorcy. Do mnie dotarł, głównie tekstami piosenek, które w jakiś sposób stały mi się strasznie bliskie. Słuchając tej płyty zawsze w głowie pojawia mi się odniesienie do jakiegoś fragmentu mojego życia, co powoduje, że słucham tej płyty a przynajmniej niektórych kawałków regularnie. Oprócz genialnych tekstów, jak zawsze u L.u.ca mamy tutaj syntezę różnych gatunków co powoduje, że płyta jest niezwykle ciekawa muzycznie. Może nie tak bardzo jak płyty Kanału ale jest.
Mimo, że płyta tworzy całość to wyróżniają się dwie jej części. Przebudzenie 4 – Sztampoland, oraz Przebudzenie 5 – Witu. Tak jak mniej optymistyczna pierwsza część płyty traktuje o Polsce, realiach w jakich się znajdujemy, tak część druga zdecydowanie już pozytywna zabiera nas w to tak zwane WITU, czyli “krainę mitu gdzie nic nie jest do kitu”. I jest pozytywnie do samego końca (notabene ostatni kawałek o tytule “Happy end and up happy hands” to jeden z bardziej pozytywnych kawałków zasłyszanych przeze mnie w ogóle).
L.U.C – O PÓŁOBROCIE CZAKA CZYLI O PRZYCZYNIE PĘDU
Powyższy teledysk warto obejrzeć bo to taki wstępik do klimatu całej płyty jak i też twórczości L.U.Ca dla tych którzy wcześniej nie mieli z nią styczności.
Cóż nie mogę nie wspomnieć o filmie dołączonym do płyty. Dzieło L.U.Ca i Piotra Bartosa jest specyficzne. Nie mamy tu fabuły, specjalnej akcji, bardziej posklejane różne sceny. Lubię twory nie wpisujące się w żaden kanon wobec czego film oglądałem kilka razy szukając w nim i rozszyfrowując przekaz, który niewątpliwie jest. Zwrócę jednak uwagę, że film ten będzie ciężki do przyswojenia jeśli nie jest się fanem filmowych eksperymentów. Spotkałem się już z opiniami, że jest to nieudana próba i oglądać się nie da. Ja ze swojej strony polecam.
Trailer PLANET LUC
L.U.C oczywiście nie stworzył płyty sam. Gościnnie zawituje na płytę Zgas (jeden z najlepszych polskich beatboxerów) a także w jednym kawałku Urszula Dudziak. Chwała, że są w naszym kraju artyści, którzy co prawda są w niszy ale tworzą coś co jest więcej niż tylko muzyką do puszczenia sobie dla dobrego samopoczucia. Jeśli więc masz około 40 zł to idź do Empiku i spraw sobie podróż do WITU. Zwłaszcza gdy za oknem ciapa i wcale nie rosną pomarańcze.
Ptaszki
Fru Fru Fru
Żyję T U, obsesyjnie zmotywowany by być doskonały, mimo niedoskonałości samych w sobie, przez ludzi lubiany i szanowany.
W moim świecie ptaszki mają futerko a nie mają skrzydełek.
SESJA KURWA
life tastes great
Czasami nie mogę się oprzeć. Mam kilka takich rzeczy w życiu, nieważne co dookoła, moje małe radości. Nie wyglądam na żarłoka, ba, jestem chudy, za chudy chyba jak na faceta z mym wzrostem i mym wiekiem, ale tak jest, a ja lubię jeść. Jedną z pierwszych rzeczy na jakie jestem w stanie przeznaczyć swoje pieniądze jest jedzenie. Był finał You Can Dance, siedliśmy sobie, oglądaliśmy, a ja miałem swój Kubełek Classic z KFC i byłem zadowolony. Może to zwykłe, może to standardowe, może zaślepiony jestem reklamami, światem przepełnionym konsumcjonizmem, może ktoś powie, że to syf, że przecież sam zrobiłbyś sobie lepszego kurczaka, okej. Robię to co lubię. Cieszę się, że Viola wygrała.
Co odczuwasz? Czy kryjesz coś przed innymi ludźmi po to by myśleli o Tobie inaczej niż mogliby pomyśleć nad prawdziwym Tobą? Świat jest jaki jest a jedyne co możę ciągnąć nas zawsze do przodu to życie w zgodzie z samym sobą. A jeżeli trafisz kiedyś na człowieka, który w pełni zaakceptuje Twoje prawdziwe jestestwo, to świata już nie trzeba będzie zmieniąc, bo to co najbliższe stanie się całym Twoim światem.
Daft Punk – Voyager
dobry student uśmiechnięty student
Dobrze, dobrze, coraz bardziej podoba mnie się studiowanie. Powiem, że wczorajsze popołudnie było jednym ze zdecydowanie najbardziej wylajtowanych ostatnimi czasy. Niema to jak piwko od godziny 13 i zdecydowana wykładka na wszystko dookoła. To lubię :) Przy okazji z dnia na dzień klub Archiwum podoba mnie się coraz bardziej. Dobre miejsce.
Chciałbym zdecydowanie polecić wszystkim Spice Gold. Bardzo przyjemna i lekka mieszanka na poprawę nastroju. Mnie wczoraj poprawiła zdecydowanie. W większych ilościach sieczka. Dostępna w każdym funshopie.

Przy okazji staram się być sumiennym studentem. Wprawdzie wczorajszego kolosa zaliczam do grupy porażkowej, ale dostałem kozacki referat z Rzymu, także wszystko dobrze dobrze dobrze.
Ahh, niemogę doczekać się tego weekendu, który idzie, byleby jakoś fajnie go rozplanować i żyć nie umierać.
Nie wiem co się stało, że ostatnio troszkę więcej Republiki słyszę? W każdym razie przypomniał mi się zdecydowanie stary kawałek, który bardzo lubiłem. Zapraszam. Częstować się proszę:
ożeszTykurwa!
Środa była wyjebana bo miałem uśmiechnięty ryj jak małe słońce. Tutaj bardzo chciałbym podziękować Łucji za genialną muzykę, która oczarowała moją duszę. Składanka na rozładowanie emocji jest wypas.
Podzielę się z wami jednym kawałkiem:
Jak tego słucham to mam zamknięte oczy i mogę mieć włączoną ignorancję na wszystko dookoła. Dlatego też dedykuję ten kawałek wszystkim tym, którzy czasami są powodem mojego wkurwienia :) Pierdolcie się na ryj, już nie jesteście moimi problemami :)
niedziela
Nie mogę. Usłyszałem i siedzę. Coś pękło dzisiaj rano we mnie. Siedzę od rana patrzę na zmieniające się niebo i słucham. Nie wiem gdzie mnie to zabrało nie wiem do jakiego świata, ale ja tu zostaję, sam jak zawsze, sam ale zostaję.
“nie jak debil ale jak człowiek pełen nadziei;]”
Jak debil pełen nadziei…
inspiracje do zmiany myśli
Fisz Envee – “Kryminalny Bluez”
Śniło mi się dzisiaj coś pięknego. Takie sny trzymam w głowie, nikomu nie powiem, może tylko Tobie, jeśli we śnie moim… Piękna.
music BoX
Pampa rampa pampa, witamy państwa! Nie rezygnując z jakże ważnej roli tej strony jako miejsca przemyśleń pseudofilozoficznych o życiu, miłości, nienawiści, kochaniu nie kochaniu i innych, pragnę kolejny raz przedstawić wam smakowite kąski wygrzebane z odmętów sieci.
Zacznijmy od rzeczy przyjemnych:
Party Animals
Czasem potrzebujemy muzyki prostej, przystępnej, wesołej, tanecznej, może trochę kiczowatej. Ok, Party Animals przybyło :D Mnie ta muzyka rozbraja, w swej prostocie jest genialna. Ale co ja będę gadał. Słuchajcie sami ;)
Crystal Castles
Zakochałem się. W tym zespole. Nigdy nie ciągnęło mnie do muzyki z nurtu ataricore ale oni to przełamali. Tutaj szczególne wyrazy podziękowania należą się Łucji (pamiętam jak masz na imię no obczajasz?), bo to dzięki nie mam muzykę, która czasem zmienia mi nastrój o 360stopni na ten pozytywny.
<- to to to polecam
Na koniec coś co sprawia, że czasem wstyd z tego gdzie się mieszka. Ale chyba każde miasto ma swoich “ziomkooooffff” także bez skrupułów wstawiam. Have fun, śmiejmy się, nie posikajmy podłogi.
PSYCHOSOCIAL
Zgodnie z zapowiedzią prezentuję wam dobry kawałek! Slipknot nie umarł, mimo iż ostatnia ich płyta wyszła dawno dawno temu. Po tym kawałku sądzę, że szykuje się naprawdę dobry shit! Przydałaby się taka płyteczka, która namieszałaby trochę w głowie ostrym siepaniem ;)
Cóż, Bartek vel Malpa_stw podesłał mi paczki dobrej muzyki. Zapewne cały dzisiejszy wieczór jak i dzień spędzę na ich przesłuchiwaniu a potem… Potem dostaniecie je wy!
Więc -> do następnego!
zmagania
Od pewnego czasu zmagam się z różnymi rzeczami. Ostatnio najczęściej z kupą wolnego czasu, który nie wiem na co przeznaczyć. Wstaję zazwyczaj po 10, odpalam kompa, piję kawę, jem śniadanko i tyle. 4 godziny posiedzę na necie i robi mi się nudno czasem coś wymyślę, czasem nie, dni mijają. Słitaśno jest tak nic nie robić.
Jednakże, taki tryb życia zniknie już za parę dni. Wyjeżdżam do Irlandii, trochę w celu wakacyjnego poznawania świata, trochę na pewno w celach czysto zarobkowych. Wyjazd ten spadł na mnie w praktycznie rzecz biorąc ostatniej chwili więc trochę zburzył moje plany (a właściwie ten fajny stan kiedy nie masz planów a masz wszystko w dupie) ale jest lajt. Zobaczymy ile wytrzymam w stolicy laprikonów i czterolistnej koniczyny.
Zrobiłem update Wordpressa do najnowszej wersji. Wszystko było cacy, nawet wtyczka do filmików z jutiuba działała, no ale właśnie, now log in i nie funkcjonuje. Lecz mam chęci, wrzucę te filmiki ręcznie, a co!
Infected Mushroom – tak jak pisałem, zacząłem ostatnio słuchać muzyki więcej elektronicznej, między innymi gatunku psytrance. Powolutku nawet rozglądam się czy w miejscach w których niedługo będę jakaś psytrance impreza się nie odbywa. Jeden jest ból. Infected Mushroom, w sumie chyba mój ulubiony zespół tego nurtu tworząc fajną muzykę, nie tworzy fajnych teledysków. Ale to chyba ogólny trend. Przeglądam, szukam, wsio jest hujowe. Rozumiem, że tutaj głównie chodzi o wizualizację koncertów ale dobry teledysk też wypadałoby zrobić.
Co można by rzecz o “Skażonym Grzybie”? Kolesie są z Izraela co słychać w ich muzyce. Więcej rozwodził się nie będę. Niektórzy powinni wiedzieć czemu ;)
Astral Projection – inna ciekawa grupa, o jeszcze ciekawszej nazwie. Wygooglujcie sobie frazę “astral projection” lub “podróże astralne” wsród dziesiątków zapytań na pewno znajdziecie te interesujące ;)
Przy okazji, klik każdego z was w reklamy google po prawej wzbogaca mnie o parenaście centów ;P Więc klikajcie. A ja będę pisał coraz częściej.
akcja dobry bit.
Kolejna porcja czegoś ciekawego dla moich i waszych uszu. Pierwsze dwa teledyski to polski kolektyw Masala Soundsystem. Dobra polska ragga-bhangra. Specyficzni są napewno ale i wielce pozytywni. Niestety w CK nie koncertowali ale może zawitają. Jeśli kojarzycie ludzi takich jak Pan Duże Pe czy DJ Spox to znacie już Masale
Trzeci teledysk w tym zestawieniu to elektronika, którą dzisiaj oczarował mnie Bartek vel Pyton vel Małpa. Jeśli to czytasz -> dzięki stary bo to nie lada gratka. Four Tet. Dawno niczego aż tak dobrze mnie się nie słuchało.
Zachęcam do komentarzy, podsyłania własnych muzycznych odkryć a także klikania w reklamy google po prawej stronie raz dziennie codziennie (na telefon zbieram :P)
girls.
Kiedy wszyscy mnie już wkurwili i nie mam ochoty na rozmowę z kimkolwiek to włączam muzykę.
Nie każdy bawi się przy Prodigy. Ja się bawię. Bawię się przy tej specyficznej elektronice. Dzisiaj wyjątkowo dwa kawałki, raz, że “girls” bo ostatnio czuję dziwny konflikt na linii ja – wszelkie girls, dwa, że “no good” bo jest hujowo a nie good…
Oh, my God, it’s a funky shit!
Worlds Collide
Źle zrobiłem, że przyzwyczaiłem się do kawy na wieczór. Raz, że nie pobudza i nie stawia mnie na nogi tak jak dawniej wobec czego nie mogę bezstresowo siedzieć do późno i robić różne bzdety, dwa piję jej zdecydowanie za dużo.
Wyjrzałem za okno, łohoho śnieg napadał! Wreszcie coś zabije to szarówę codziennie za oknem, która wkurwiała mnie niemiłosiernie. Oby tylko nie okazało się jutro rano, że znów jest +1 czy +2 stopnie i wszystko spływa. W zimie ma być ZIMNO.
Ostatnio pojawiły się na moim mp3 dwa bardzo udane krążki. Jeden mniej drugi bardziej ale mimo wszystko udane. Pierwszy, ten mniej, udany to “Elect The Dead” Serj Tankiana, wokalisty SoaD. Ten album spokojnie mógłby być kolejnym CD Systemu. Mamy tu wszystko to co powoduje, że tą kapelę rozpoznamy praktycznie od razu. Dwa pierwsze kawałki to moim zdaniem najlepsza część płytki. Słuchać tylko i słuchać. Reszta płyty trzyma poziom ale już niema kawałka porywającego. Serj jak zwykle śpiewa o złej Ameryce…
Drugi krążek, tak, ten zdecydowanie bardziej udany to “World Collide” Apocalyptici. Lubiłem zawsze tych perfekcjonistów wiolonczeli z mroźnej Finlandii ale raczej nigdy aż tak aby puszczać sobie cały ich album i słuchać go non stop w kółko. Zbyt to monotonne było. A ten album tak mogę. Nie wiem – nastój zimy czy co? Mariusz Herma z Machiny dał tej płytce zaledwie 2 i pół gwiazdki argumentując, że liczył na coś więcej oraz twierdząc, że Finowie to dobrzy odtwórcy (patrząc na ich pierwsze covery Metalliki) ale “przeciętni twórcy”. Panie kochany, jeżeli to jest kiepska płyta to ja jebe. Moim zdaniem jest tu wszystko – klasyczny styl grania tak od zawsze ceniony + znakomici goście. Corey Taylor ze Spliknota w “I’m Not Jesus”, Till Lindemann w “Helden”. A także Dave Lombardo ze Slayera. Plejada gwiazd. A wszystko razem to nieprzeciętna kompilacja której daję 5 gwiazdek.
Poniżej teledyski: pierwszy i drugi Serj, trzecia Apocalyptica. Have fun!
.!.
uha. Tak trochę jestem a tak trochę mnie niema. W mózgu zasiedziały mnie się takie pozytywnie fajne wylajtowane sprawy tylko, że kolidują ze sobą. Albo rybki albo akwarium -> się tak mówi prawda?
Kiedyś były dwa wybory. Wybrałem jeden i zjebałem. Coś nie wyszło a to co się nie zaczęło ciąży mi do dzisiaj, właśnie dlatego, że się nie zaczęło a przecież “mogło być tak pięknie”.
Dzisiaj są dwa wybory. Nie wybrałem żadnego a właściwie mimo iż nie mogę to wybieram oba. Lekka schizofrenia a ja czuję się taki dziwnie podjarany tym wszystkim. Właściwie to sprawa powinna być jasna -> wybrać odwrotnie niż kiedyś tylko, że teraz umysł mi podsunął tyle nowych zajebistych rozwiązań, że żadne nie wydaje się dobre. A przede wszystkim to jakoś ostatnio mimo wszechogarniającej mnie szarości to ja się tak pozytywnie nastroiłem do wszystkiego, że na obecnym etapie to wszystko takie jest dziiwne, że układa się samo w jakąś dziwną całość.
Stan duchowych halucynacji dopełnia mistrz przkazu: L.U.C !
between pleasure & fear
Byłem niepocieszony tym jaki jest najnowszy album KoRna. Nie, nie spodobał mnie się zaraz po zakupie i w przeciwieństwie do See You On The Other SIde nadal go nie lubię mimo przesłuchania go paręnaście razy. Kaszanka i tyle. I zniósł bym to wszystko dzielnie gdyby nie to co mój kochany zespół odpierdolił w najnowszym teledysku! Oglądam i zastanawiam się “ale o co cho…”. Nie wiem. Naprawdę nie mają już pomysłów? Naprawdę aż tak się wypalili, że ciekawego teledysku nie mogą nakręcić? Źle… W lutym koncert w Wawie na który chcę jechać ale boję się… Boję się jaka będzie oprawa tego koncertu i co zagra mi taki KoRn jakim stał się teraz…
Dla was specjalnie najnowszy teledysk – “KoRn – Hold On”
speed.
Digital Hardcore. Techno Punk. Atari Teenage Riot! Słucham ostatnio czegoś co muzyką jest tylko z nazwy, większość kawałków to totalna sieka. Wiecie coto PUNK? No sieka na gitarze, sieka na perkusji, sieka na wokalu. A co powiecie na TECHNO PUNK? Jeśli myślicie “o kurwa” to tak tak, to jest totalna SIEKA niszcząca bębęnki i mózg! BUNT. Słuchając tego mam tylko jedno w głowie. Myśl jaka mi przeszła i jaką sobie zapisałem:
Świat niszczy nas, my zniszczymy WAS!!!!!!!
I tak zostanie, moja myśl, niech mnie prowadzi przez najbliższe dni.
A tutaj tak abyście poczuli coto jest TECHNO PUNK
fuck.the.system
Ale jestem wkurwiony. Puściłem sobie pierwszą płytę System of a Down. Ale oldschool. Dawno nie słuchałem tych totalnie pokręconych i ultramasakrujących dźwięków, które dawno dawno temu nakierowały mnie do większego zainteresowania się metalem. Aha. Śmiało mogę powiedzieć, że to SOAD spowodował, że teraz słucham tego czego słucham a nie brudnego hip hopu z polskich blokowisk czy rapu z bronxu.
Ogólnie rzecz biorąc dzień był przehujowy. Tak mnie każdy razem i z osobna wkurwiał, że aż mi się rzygać chce. Może po prostu zły dzień? Niewiem kurwa. Moja radość.i.szczęście.z.życia dziś życia znaku żadnego nie dała. Się martwiłem o nią, czy wszystko okej, czy się czasem nic nie stało, pisałem a tu psikus. Jakieś przewrażliwienie? Może. No ale co z tego, taki jestem.
Zaraz sobie pójdę spać i będę miał to wszystko najserdeczniej w świecie w DUPIE. Na huj się przejmować.
Dobranoc…
Aha! Aby niebyło, że bez czegoś pozytywnego, bo przecież w każdej chwili w każdym dniu trzeba dopatrywać się czegoś pozytywnego…. Proszę państwa!!!! TUNAK!!!!
No to już naprawdę DOBRANOC.




