Muzyka | ŚwiatCozziego

„Ludzi trzeba brać takimi, jacy są, a nie takimi, jacy być powinni” (Franz Schubert)



Muzyka

To ja Sen.


Chwytam Cię za rzęsę.


Sons of Koop

Mam ponad tydzień wolnego. Majówka rozpoczęła się w czwartek a skończy 3 maja. To nawet więcej niż tydzień czasu kiedy nie muszę nic. To nic wygląda tak jak każdy inny dzień – od dawna nie robię nic poza spełnianiem małych codziennych obowiązków.

Przyjechałem do domu, siedzę w swoim pokoju, który właściwie nie zmienił się nic od liceum, od gimnazjum, od dawna, te same plakaty, te same zdjęcia i obrazy na ścianach, te same książki na półkach, płyty i kasety. Tutaj cofam się w czasie, do momentu gdzie zatrzymałem się emocjonalnie i mimo, że hop mam 2010 rok to jakoś nie widać żadnych znaczących kroków naprzód.

Słucham pierwszej płyty Koop, niedawno ją znalazłem, melancholia po całości. Porządek robię w szufladach i szafkach, robię sobie stosik papierów które spalę w piątek na ognisku. Dużo tego, bo mam tendencję do składowania rzeczy. Znalazłem kartki od rodziny z pierwszej komunii, znalazłem życzenia z okazji bierzmowania. Znalazłem też listy (takie prawdziwe w kopertach ze znaczkiem), które kiedyś dostawałem od pewnych osób i którym to osobom sam listy wysyłałem. Stare walentynki, pocztówki z okazji świąt, zwykłe kartki papieru zapisane wspólnie z osobami, z którymi nie mam już żadnego kontaktu. Tak mi się przypomina, skrawek tekturki i wiele wspomnień. Odnoszę takie wrażenie, że może wtedy miałem jakieś bogatsze w emocje życie. Może więcej marzeń, albo po prostu niewiedza o tym co to będzie za kilka lat i wyobrażanie sobie. Teraz studiuję, siedzę godzinami przy komputerze, czasem wyjdę na bibę, pouczę się może troszkę, obczaję zdjęcia na facebooku, zrobię sobie kawkę, zapalę i tak dzień za dniem, można by rzec w samotności bo teraz już nie mam blisko siebie przyjaciół. Czas i odległość robi swoje.

Wczoraj usłyszałem, że potrzebna mi baba żeby wydorośleć. W pełni się zgadzam! Bo widzisz, mam poważne problemy kiedy myślę o swojej przyszłości inaczej niż przez pryzmat różnych mrzonek. Myślę sobie „będzie fajnie, będzie dobrze, rób co masz robić nie podskoczysz wyżej dupy”. W praktyce wygląda to tak, że nie robię nic więcej ponad to co wymagane jest ode mnie, a najgorsze jest, że rzadko kiedy sam od siebie wymagam czegokolwiek. A skończyły się czasy kiedy ktoś będzie stał nademną i pokazywał mi te wszystkie możliwości jakie daje świat i życie. Tu trzeba samemu szukać tych wszystkich ścieżek i do bólu je eksploatować bo inaczej to przyszłość nie będzie równie kolorowa jak teledysk MGMT czy Justice tylko będzie szara, jak cały ten otaczający nas sovietmental. A tak jak zawsze sobie kolory zmieniam w zdjęciach żeby były bardziej pstrokate i przyjemniejsze w odbiorze tak samo powinienem zmieniać swoje życie.

Walczę z samym sobą bo mało czasu zostało, żeby wyjść na prostą.



O.S.T.R. w lublinie

W końcu! Udało mi się wczoraj być na świetnym koncercie mojego ulubionego rapera. Mimo wielkiego ścisku, pchających się ludzi, mimo tego że koncert był w kiepskim klubie było rewelacyjnie. Nawet noga nie bolała tak bardzo (w trakcie koncertu… bo po to masakra). Na następny koncert Ostrego na pewno się wybiorę. Lepiej wyposażony ;]. Poniżej zapiski z koncertu, słabo ale lepiej się nie udało:


Intro


Chyba dwa moje ulubione tracki z drugiej płyty.

Przy okazji udało mi się dorwać autograf El Da Sensei na plakacie. W pełni udana noc jakiej od dawna potrzebowałem.


Przykazanie

Nikt nie każe ci iść dalej. Można siedzieć i czekać na śmierć. Można całe życie siedzieć i czekać na śmierć. To też jest godne, jest honorowe, może być przyjemne, jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność. Nikt nigdy nie powiedział, że tylko jak się idzie naprzód, to dopełnia się los człowieka. Można korzystać z chwili, można sobie popijać winko czy wódkę. Można tak siedzieć. Można tak siedzieć aż do śmierci… i nikt nie ma prawa zarzucić komukolwiek, że robi źle, że to nie tak, że powinien robić inaczej. To nie jest niczyja sprawa. Można siedzieć na trotuarze i czekać. Wszystko w porządku. Wszystko w najlepszym porządku. Robisz dobrze, robisz jak chcesz, robisz, co chcesz. Bo nie ma idealnej recepty na życie. Każda recepta jest dobra. Każdy może robić, co chce i nie będzie żadnych pretensji. Każdy jednak… każdy może wstać i ruszyć dalej. Można siedzieć i czekać, co przyniesie los, można też pójść za najbliższy róg i zobaczyć, czy tam jest coś ciekawego. Każdy może ruszyć dalej i w tym wypadku również nikt nie może mieć żadnych pretensji…

Wirus, Wielki Kłamca



LetniHit

W różnych gazetkach czy czasopismach w wakacje były prezentowane zestawienia letnich hitów. Najlepszych mega max na wakacje. Teraz już blisko finiszu, sierpień kończy się lada dzień a tak naprawdę to sierpień właśnie zamyka okres wakacyjny ciepłego słonka, plaż piwka w plenerze czy skręta na łące… Dla mnienajpiękniejsze wakacyjne dni skończyły się z początkiem sierpnia… Ale żeby je sobie przypomnieć, moje wakacyjne hity:

Justice – D.A.N.C.E.


Lubię ten kawałek. Jest pozytywny, nastraja miło. Niekoniecznie słucham go tylko w wakacje – jak jest zimno i ponuro a ja potrzebuję przypomnieć sobie jakieś miłe chwilunie, to leci on.

Skunk Anansie – Hedonism


Czasem siedzę sam przy zachodzie słońca. A głos tej czarnoskórej wokalistki o specyficznym wyglądzie przypomina mi o ludziach za, którymi bardzo tęsknię.

Ten Years After – I’d love to change the world


Niby poznałem ten kawałek w zimie. Ale kojarzy mi się z latem, kojarzy mi się z Woodstockiem. Z sielanką pełną, śłońcem, słomkowym kapeluszem, papieroskiem i piwkiem. Też chciałbym zmienić świat, ten mój w którym ja muszę żyć a nie wiem jak…

Chris Isaak – Wicked Game


Niema oryginalnego teledysku na YT. A jest piękny. A ten kawałek to zawsze będzie skojarzenie z jedyną dziewczyną i jedynymi chwilami, które odeszły.

MGMT – Electric Feel


Lepiej mi o lepiej jak słucham tego kawałka. Spokojne lato.


Sam na Sam


Ostatnio jakaś modna ta piosenka, gdzie nie spojrzę ktoś do niej nawiązuje. Cóż się dziwić, muzycznie bardzo przystępna i tekst fajny.

Ostatnio tak sam na sam bez potrzeby dzielenia się swoimi przeżyciami z innymi. Tęskni mi się ale co zrobić.

Tomasz Hobbes, poglądy, nad tym posiedzieć muszę, godzina czasu mi została.


Łona w Chonabibe!

lona

Byłem wczoraj na koncercie Łony w Chonabibe! Powiem szczerze, że był to pierwszy taki typowo hip-hopowy koncert na którym byłem. I mimo iż ogólnie oceniam wypad jako udany, to jakiś specjalnie szczególny ten koncert nie był. Nie wiem czy potrzebuję aby muzyka była ostrzejsza, czy poprostu bardziej nakierowana na skakanie pod sceną (tak jak to było na Masali kiedy można było dobrze potańczyć i ponapierdalać do ostrej elektroniki). A może to dlatego, że byłem wyraźnie pod wpływem bo przed koncertem zrobiliśmy sobie z Rudym małą posiadówkę u mnie :P? Nie istotne. Łona zaśpiewał swoje znane kawałki („Helmut Rura”, „Rozmowa z Cutem”). Zabrakło mi jedynie „Do Ciebie Aniu…” no ale cóż, może to nie jego koncertowy kawałek. Webber robił dobre tło, raz rzucił się w tłum (szkoda, że nie spojrzał, że przed sceną stały laski… a on gruby, nieźle wyjebał w podłogę…). A gdy skończyli grać to momentalnie z Biby wyszła połowa ludzi i zrobiły się pustki. Ale to taki Lubelski standart. Dzisiaj dzień odpoczywania, lekkiej muzyki, łóżka, nic nie robienia, czytania Rzymu, słowem, sobota. Wieczorem ruszają Lepiszcze ale o tym jeszcze napiszę :)

Tutaj kawałek co udało mi się nagrać w trakcie koncertu:



masala

masala1

Miło przyjechać do Kielc i przeczytać sobie przypadkowo, że akurat koncert jest zespołu, który bardzo bardzo lubię. Dzięki Duże Pe, że odwiedziłeś z Masalą taką mieścinę jak CK. Już dawno miałem ochotę ponapierdalać trochę przy pozytywnej ragga wibracji! Teraz wychodzę z mottem w głowie „Cały ten świat, nigdy nie będzie taki sam”. Nie będzie, bo pozytywnie się nastrajając można zrobić duuużo dużo więcej, albo po prostu być bardziej zadowolonym ze wszystkiego, nawet o nawet z syfu dookoła!

Dodatkowy wniosek po wczorajszym wieczorze: najlepsze malibu serwują w Mundo. Najtańsze malibu serwują w Mundo. Lubię malibu.

Dla osób nie znających masali: http://cozzie.vegepic.net/?p=93 & http://www.myspace.com/masalasound


PLANET LUC

luc1

Długo przymierzałem się do opisania tego wydawnictwa. Wynikało to głównie z faktu iż wielkie wrażenie ta produkcja na mnie wywarła. Zacznijmy jednak od początku.

L.U.Ca słuchałem już wcześniej. Kiedy średnio przepadałem, za jego solowymi albumami tak płyty zespołu, który stworzył czyli Kanału Audytywnego było dla mnie po prostu w każdym względzie genialne do słuchania. Przewijały się gdzieś już tutaj przez ten blog pamiętam teledyski L.u.ca. Na wieść o mającej się ukazać nowej płycie ucieszyłem się, chociaż miałem szczerą nadzieję, że będzie to coś bardziej przystępnego niż poprzednia płyta nagrana z Rahimem.

luc2

PLANET LUC to płyta (o podtytule PolaQwitu), książeczka z tekstami piosenek, dłuższym opowiadaniem i rysunkami oraz film na DVD o wdzięcznym tytule „Odpowiedzi na które nie ma pytań”. Jak mówi sam L.U.C wszystko to składa się na zaawansowaną formę przekazu i właśnie przez połączenie muzyki, tekstu, grafiki i filmu artysta ten chce dotrzeć do odbiorcy. Do mnie dotarł, głównie tekstami piosenek, które w jakiś sposób stały mi się strasznie bliskie. Słuchając tej płyty zawsze w głowie pojawia mi się odniesienie do jakiegoś fragmentu mojego życia, co powoduje, że słucham tej płyty a przynajmniej niektórych kawałków regularnie. Oprócz genialnych tekstów, jak zawsze u L.u.ca mamy tutaj syntezę różnych gatunków co powoduje, że płyta jest niezwykle ciekawa muzycznie. Może nie tak bardzo jak płyty Kanału ale jest.

Mimo, że płyta tworzy całość to wyróżniają się dwie jej części. Przebudzenie 4 – Sztampoland, oraz Przebudzenie 5 – Witu. Tak jak mniej optymistyczna pierwsza część płyty traktuje o Polsce, realiach w jakich się znajdujemy, tak część druga zdecydowanie już pozytywna zabiera nas w to tak zwane WITU, czyli „krainę mitu gdzie nic nie jest do kitu”. I jest pozytywnie do samego końca (notabene ostatni kawałek o tytule „Happy end and up happy hands” to jeden z bardziej pozytywnych kawałków zasłyszanych przeze mnie w ogóle).


L.U.C – O PÓŁOBROCIE CZAKA CZYLI O PRZYCZYNIE PĘDU

Powyższy teledysk warto obejrzeć bo to taki wstępik do klimatu całej płyty jak i też twórczości L.U.Ca dla tych którzy wcześniej nie mieli z nią styczności.

Cóż nie mogę nie wspomnieć o filmie dołączonym do płyty. Dzieło L.U.Ca i Piotra Bartosa jest specyficzne. Nie mamy tu fabuły, specjalnej akcji, bardziej posklejane różne sceny. Lubię twory nie wpisujące się w żaden kanon wobec czego film oglądałem kilka razy szukając w nim i rozszyfrowując przekaz, który niewątpliwie jest. Zwrócę jednak uwagę, że film ten będzie ciężki do przyswojenia jeśli nie jest się fanem filmowych eksperymentów. Spotkałem się już z opiniami, że jest to nieudana próba i oglądać się nie da. Ja ze swojej strony polecam.


Trailer PLANET LUC

L.U.C oczywiście nie stworzył płyty sam. Gościnnie zawituje na płytę Zgas (jeden z najlepszych polskich beatboxerów) a także w jednym kawałku Urszula Dudziak. Chwała, że są w naszym kraju artyści, którzy co prawda są w niszy ale tworzą coś co jest więcej niż tylko muzyką do puszczenia sobie dla dobrego samopoczucia. Jeśli więc masz około 40 zł to idź do Empiku i spraw sobie podróż do WITU. Zwłaszcza gdy za oknem ciapa i wcale nie rosną pomarańcze.


Life in Technicolor.


Z dedykacją dla pewnej (już nie) nastolatki, która lubi Coldplay’a i obchodzi dzisiaj urodziny.


now to change

[Tu był duży fragment notki ale go wyjebałem. Był niestosowny, oprócz tego niszczył moją koncepcję zmieniania świata dookoła na lepsze więc go nie ma. Stop pierdoleniu!]

Nie zaliczyłem egzaminu z logiki, poprawka 16 lutego. Nie ma się co dziwić kiedy wolałem się opierdalać, pić wódkę, żreć chłam który lubię. A potem spać cały dzień zamiast czytać ten podręcznik.

Po wódce pomyślałem sobie o kimś innym, z tymi emocjami to jest burdel, czemu ludzie, których lubię, albo dziewczyny, które w jakiś sposób na mnie działają są takie truuuudnneeee.

Będę mega happy jak uda mi się znaleźć sobie kogoś z kim dobrze będzie mi się rozmawiało, kto w jakiś sposób będzie mnie fascynował i pociągał. Może mnie wkurwiać, może cokolwiek, byleby coś było.

Ahaaaaaa, zapomniałem, że wszystkie do tej pory poznane dziewczyny, które mnie fascynowały okazywało się, że nie są mną w żaden sposób zainteresowane ; ]

Czasem najbardziej mnie wkurwia bycie „kumplem” sensu stricto. Kolega kolega bla bla bla.

Niech się skończy ta sesja, pójdę bez skrępowania gdzieś potańczyć nie mając w głowie wyryte „miałeś się kurwa uczyć baranie!”.

Podpierdolili mi piwo! Na rozluźnienie polecam:



Ptaszki


Fru Fru Fru

Żyję  T U, obsesyjnie zmotywowany by być doskonały, mimo niedoskonałości samych w sobie, przez ludzi lubiany i szanowany.

W moim świecie ptaszki mają futerko a nie mają skrzydełek.

SESJA KURWA


żyje poto żeby żyć

rachuneksos

Pierdolę, ograniczał się nie będę, złe newsy zniweluję a poradzę sobie tym, oh god bless KFC!

Wyjdę stąd, wyjdę stąd już za jakiś czas a wtedy wszystko ułoży się dobrze bo musi.

TO NIC TO NIC TO NIC TO NIC



Masz tu proszę pośpiewaj sobie ze mną. thx Łucja.


life tastes great

Czasami nie mogę się oprzeć. Mam kilka takich rzeczy w życiu, nieważne co dookoła, moje małe radości. Nie wyglądam na żarłoka, ba, jestem chudy, za chudy chyba jak na faceta z mym wzrostem i mym wiekiem, ale tak jest, a ja lubię jeść. Jedną z pierwszych rzeczy na jakie jestem w stanie przeznaczyć swoje pieniądze jest jedzenie. Był finał You Can Dance, siedliśmy sobie, oglądaliśmy, a ja miałem swój Kubełek Classic z KFC i byłem zadowolony. Może to zwykłe, może to standardowe, może zaślepiony jestem reklamami, światem przepełnionym konsumcjonizmem, może ktoś powie, że to syf, że przecież sam zrobiłbyś sobie lepszego kurczaka, okej. Robię to co lubię. Cieszę się, że Viola wygrała.

Co odczuwasz? Czy kryjesz coś przed innymi ludźmi po to by myśleli o Tobie inaczej niż mogliby pomyśleć nad prawdziwym Tobą? Świat jest jaki jest a jedyne co możę ciągnąć nas zawsze do przodu to życie w zgodzie z samym sobą. A jeżeli trafisz kiedyś na człowieka, który w pełni zaakceptuje Twoje prawdziwe jestestwo, to świata już nie trzeba będzie zmieniąc, bo to co najbliższe stanie się całym Twoim światem.

Daft Punk – Voyager



są takie chwile, które smakują jak daktyle

Bez kawki z rana, niemożliwe. W moim ulubionym kubku, który od niepamiętnych dni towarzyszy mi zawsze kiedy jakiś gorący napój ma mnie od środka rozgrzać. Takie małe przedmioty, pełno ich w życiu, które pozwalają się czuć albo sobą, albo u siebie. Ukochany kubek, portfel, empeczy plejer z muzyką, zdjęcie kogoś ważnego, plakat na ścianie, kochany t-shirt. Z czasem niektóre rzeczy się odrzuca, bo się zapomina, bo kojarzą się z dziewczyną, która Cię porzuciła. Różnie. Ale zostaną inne, bo człowiek z natury lubi otaczać się rzeczami. Dobrze, byleby rzeczy nie stały się celem gonitwy jaką jest życie.

Dzisiaj w Lublinie niesamowity koncert. Aż zatkało mnie kiedy zobaczyłem ten plakat na wydziale. Bardzo chciałbym iść, ale niestety, cena biletu jest zaporowa jak na portfel studenta studiującego z dala od rodzinnego domu. 60 zł… Przelicz sobie, ile piwa, ile innych zabawek, a jedzenia ile? No straszne. Ale gwiazdy Radżastanu… ehh…

Dzisiejszy poranek (o ile można godzinę 13 nazwać porankiem, no, ja mogę) upływa mi jakoś melancholijnie, pewnie za sprawą pogody, i pewnie za sprawą odgrzebanych zdjęć, które zobaczyłem (a mówiłem sobie, że przecież nie oglądam już starych zdjęć z innego życia). Sensu w tym wszystkim nadaje mi muzyka. No ale to tutaj, proszę, Luc:



dobry student uśmiechnięty student

Dobrze, dobrze, coraz bardziej podoba mnie się studiowanie. Powiem, że wczorajsze popołudnie było jednym ze zdecydowanie najbardziej wylajtowanych ostatnimi czasy. Niema to jak piwko od godziny 13 i zdecydowana wykładka na wszystko dookoła. To lubię :) Przy okazji z dnia na dzień klub Archiwum podoba mnie się coraz bardziej. Dobre miejsce.

Chciałbym zdecydowanie polecić wszystkim Spice Gold. Bardzo przyjemna i lekka mieszanka na poprawę nastroju. Mnie wczoraj poprawiła zdecydowanie. W większych ilościach sieczka. Dostępna w każdym funshopie.

Przy okazji staram się być sumiennym studentem. Wprawdzie wczorajszego kolosa zaliczam do grupy porażkowej, ale dostałem kozacki referat z Rzymu, także wszystko dobrze dobrze dobrze.

Ahh, niemogę doczekać się tego weekendu, który idzie, byleby jakoś fajnie go rozplanować i żyć nie umierać.

Nie wiem co się stało, że ostatnio troszkę więcej Republiki słyszę? W każdym razie przypomniał mi się zdecydowanie stary kawałek, który bardzo lubiłem. Zapraszam. Częstować się proszę:



ożeszTykurwa!

Środa była wyjebana bo miałem uśmiechnięty ryj jak małe słońce. Tutaj bardzo chciałbym podziękować Łucji za genialną muzykę, która oczarowała moją duszę. Składanka na rozładowanie emocji jest wypas.

Podzielę się z wami jednym kawałkiem:


Jak tego słucham to mam zamknięte oczy i mogę mieć włączoną ignorancję na wszystko dookoła. Dlatego też dedykuję ten kawałek wszystkim tym, którzy czasami są powodem mojego wkurwienia :) Pierdolcie się na ryj, już nie jesteście moimi problemami :)


niedziela


Nie mogę. Usłyszałem i siedzę. Coś pękło dzisiaj rano we mnie. Siedzę od rana patrzę na zmieniające się niebo i słucham. Nie wiem gdzie mnie to zabrało nie wiem do jakiego świata, ale ja tu zostaję, sam jak zawsze, sam ale zostaję.

nie jak debil ale jak człowiek pełen nadziei;]”

Jak debil pełen nadziei…


inspiracje do zmiany myśli

Fisz Envee – „Kryminalny Bluez”


Śniło mi się dzisiaj coś pięknego. Takie sny trzymam w głowie, nikomu nie powiem, może tylko Tobie, jeśli we śnie moim… Piękna.


music BoX

Pampa rampa pampa, witamy państwa! Nie rezygnując z jakże ważnej roli tej strony jako miejsca przemyśleń pseudofilozoficznych o życiu, miłości, nienawiści, kochaniu nie kochaniu i innych, pragnę kolejny raz przedstawić wam smakowite kąski wygrzebane z odmętów sieci.

Zacznijmy od rzeczy przyjemnych:

Party Animals

Czasem potrzebujemy muzyki prostej, przystępnej, wesołej, tanecznej, może trochę kiczowatej. Ok, Party Animals przybyło :D Mnie ta muzyka rozbraja, w swej prostocie jest genialna. Ale co ja będę gadał. Słuchajcie sami ;)



Crystal Castles

Zakochałem się. W tym zespole. Nigdy nie ciągnęło mnie do muzyki z nurtu ataricore ale oni to przełamali. Tutaj szczególne wyrazy podziękowania należą się Łucji (pamiętam jak masz na imię no obczajasz?), bo to dzięki nie mam muzykę, która czasem zmienia mi nastrój o 360stopni na ten pozytywny.



<- to to to polecam

Na koniec coś co sprawia, że czasem wstyd z tego gdzie się mieszka. Ale chyba każde miasto ma swoich „ziomkooooffff” także bez skrupułów wstawiam. Have fun, śmiejmy się, nie posikajmy podłogi.



PSYCHOSOCIAL


Zgodnie z zapowiedzią prezentuję wam dobry kawałek! Slipknot nie umarł, mimo iż ostatnia ich płyta wyszła dawno dawno temu. Po tym kawałku sądzę, że szykuje się naprawdę dobry shit! Przydałaby się taka płyteczka, która namieszałaby trochę w głowie ostrym siepaniem ;)

Cóż, Bartek vel Malpa_stw podesłał mi paczki dobrej muzyki. Zapewne cały dzisiejszy wieczór jak i dzień spędzę na ich przesłuchiwaniu a potem… Potem dostaniecie je wy!

Więc -> do następnego!


zmagania

Od pewnego czasu zmagam się z różnymi rzeczami. Ostatnio najczęściej z kupą wolnego czasu, który nie wiem na co przeznaczyć. Wstaję zazwyczaj po 10, odpalam kompa, piję kawę, jem śniadanko i tyle. 4 godziny posiedzę na necie i robi mi się nudno czasem coś wymyślę, czasem nie, dni mijają. Słitaśno jest tak nic nie robić.

Jednakże, taki tryb życia zniknie już za parę dni. Wyjeżdżam do Irlandii, trochę w celu wakacyjnego poznawania świata, trochę na pewno w celach czysto zarobkowych. Wyjazd ten spadł na mnie w praktycznie rzecz biorąc ostatniej chwili więc trochę zburzył moje plany (a właściwie ten fajny stan kiedy nie masz planów a masz wszystko w dupie) ale jest lajt. Zobaczymy ile wytrzymam w stolicy laprikonów i czterolistnej koniczyny.

Zrobiłem update WordPressa do najnowszej wersji. Wszystko było cacy, nawet wtyczka do filmików z jutiuba działała, no ale właśnie, now log in i nie funkcjonuje. Lecz mam chęci, wrzucę te filmiki ręcznie, a co!

Infected Mushroom – tak jak pisałem, zacząłem ostatnio słuchać muzyki więcej elektronicznej, między innymi gatunku psytrance. Powolutku nawet rozglądam się czy w miejscach w których niedługo będę jakaś psytrance impreza się nie odbywa. Jeden jest ból. Infected Mushroom, w sumie chyba mój ulubiony zespół tego nurtu tworząc fajną muzykę, nie tworzy fajnych teledysków. Ale to chyba ogólny trend. Przeglądam, szukam, wsio jest hujowe. Rozumiem, że tutaj głównie chodzi o wizualizację koncertów ale dobry teledysk też wypadałoby zrobić.

Co można by rzecz o „Skażonym Grzybie”? Kolesie są z Izraela co słychać w ich muzyce. Więcej rozwodził się nie będę. Niektórzy powinni wiedzieć czemu ;)


Astral Projection – inna ciekawa grupa, o jeszcze ciekawszej nazwie. Wygooglujcie sobie frazę „astral projection” lub „podróże astralne” wsród dziesiątków zapytań na pewno znajdziecie te interesujące ;)


Przy okazji, klik każdego z was w reklamy google po prawej wzbogaca mnie o parenaście centów ;P Więc klikajcie. A ja będę pisał coraz częściej.


akcja dobry bit.

Kolejna porcja czegoś ciekawego dla moich i waszych uszu. Pierwsze dwa teledyski to polski kolektyw Masala Soundsystem. Dobra polska ragga-bhangra. Specyficzni są napewno ale i wielce pozytywni. Niestety w CK nie koncertowali ale może zawitają. Jeśli kojarzycie ludzi takich jak Pan Duże Pe czy DJ Spox to znacie już Masale



Trzeci teledysk w tym zestawieniu to elektronika, którą dzisiaj oczarował mnie Bartek vel Pyton vel Małpa. Jeśli to czytasz -> dzięki stary bo to nie lada gratka. Four Tet. Dawno niczego aż tak dobrze mnie się nie słuchało.


Zachęcam do komentarzy, podsyłania własnych muzycznych odkryć a także klikania w reklamy google po prawej stronie raz dziennie codziennie (na telefon zbieram :P)


girls.

Kiedy wszyscy mnie już wkurwili i nie mam ochoty na rozmowę z kimkolwiek to włączam muzykę.

Nie każdy bawi się przy Prodigy. Ja się bawię. Bawię się przy tej specyficznej elektronice. Dzisiaj wyjątkowo dwa kawałki, raz, że „girls” bo ostatnio czuję dziwny konflikt na linii ja – wszelkie girls, dwa, że „no good” bo jest hujowo a nie good…



Oh, my God, it’s a funky shit!