Achtung.Achtung!
Wszyscy pewnie już widzieli filmik pt. “Hitler: w poszukiwaniu Elektro”. Jeśli nie widzieli to proszę:
Kolejna przeróbka filmu “Upadek” ma klasę. Ogólnie polewka. Pewien klub w Warszawie postanowił wykorzystać popularność tego klipu tworząc plakat zapraszający na imprezę. Polecieli po bandzie, chociaż moim zdaniem plakat klasa:

Plakatem zainteresowała się prokuratura. Niby propagowanie treści faszystowskich. Gdzie kurwa? Ja nie widzę. Widzę wyśmiewanie ikony nazizmu, co moim zdaniem jest na miejscu. Ośmieszanie zbrodniarza – jak najbardziej. Chociaż… Można to rozpatrywać z tej strony, że łagodzi to wizerunek ww. osobnika, i potem gówniarzeria będzie uważała hitlera za “fajnego ziomka na koszulkę” jak to ma miejsce z Che. Ale mam nadzieję, że nie. Chociaż w tym kraju głupota jest chorobą wrodzoną, więc nigdy nie wiadomo. Klubowi pewnie nic nie będzie, znikoma szkodliwość społeczna i takie tam pierdoły. A Ty co myślisz?
Swoją drogą. Ciekawe gdzie znajduje się taki klub?

Bo liczy się pierdolnięcie!
New Kids
Ostatnio oglądam sobie duński miniserialik New Kids. Muszę powiedzieć, że humor specyficzny, i wielce żałuję, że nie znam tego dziwnego języka. Teraz np. oglądam kolejny odcinek po raz chyba piąty i śmieję się tak samo. Enjoy:
Kutanoid!
Dzisiejszy wieczór w całości sponsoruje KAPITAN BOMBA.
PS Na wielu forach jak i na digarcie wiele osób zadaje sobie pytanie gdzie można ściągnąć najlepszy plugin do Photoshopa TURBO Elo 2.0. Otóż być może niedługo plugin wyląduje na tej stronie! Wchodźcie i sprawdzajcie!
Prawdziwa historia KFC
Nie muszę chyba nikogo uświadamiać, że zawsze lubiłem niezdrowe jedzenie, obiad w fast-foodzie to coś na co zawsze jestem w stanie wysupłać jakieś pieniądze. Z braku laku na pierwszym miejscu zawsze stał McDonald’s i te pyszniutkie małe cheeseburgerki. Ubolewałem zawsze nad faktem, że w Polsce niema Burger King’a, a kiedy w końcu marka ta powróciła na nasz rynek zaczęło mnie smucić, że tylko w niektórych miastach, akurat w tych gdzie nie bywam za często (pomijając Warszawę).
Nigdy nie byłem specjalnym fanem kurczaków. W KFC nie jadałem, nie wiem, jakaś awersja do marki. Jednak zmieniło się. Teraz kocham KFC i specjalnie nie kryję się ze swoim uzależnieniem od Hot-Wingsów. Jak to się jednak stało? Myślę, że pierwszym czynnikiem warunkującym to, że moje kubki smakowe niemogą się oprzeć tej marce było to, że z uczelni bliżej mam do KFC niż McDonald’sa. Oczywiście nic do zarzucenia nie mam mojej wydziałowej kawiarni, gdzie chociażby zupy to są po prostu delicje, a i lekko prawniczy klimat miejsca sprzyja spożywaniu, ALE (i tu pojawia się drugi czynnik) bardzo często pada w mojej grupie hasło “eeejjj, a może dzisiaj KFC?”. Jak widać ten drugi czynnik, czyli grupa kochająca kurczaki sprawia, że jeśli jem na mieście to najczęściej w KFC.
Inna istotna rzecz, która wpłynęła na zmianę moich upodobań to szpital na szaserów. Podłe jedzenie po, którym i tak czułem się głodny oraz ogólne przygnębienie spowodowane pobytem w placówce medycznej przez święta, sylwestra, sprawiły, że szukałem możliwości polepszenia sobie nastroju. Hot Wingsy w dostawie okazały się czymś zbawiennym…
Ktoś powie “stary szkoda pieniędzy”. Może. Ale zamiast paczki papierosów i dwóch browarków w knajpie mam coś co lubię. W momentach kiedy nic mi się nie układa, ludzie dookoła mnie odwracają się odemnie, albo poprostu kiedy czuję, że spierdoliłem jakąś sprawę, mam tą swoją małą przyjemność. Jedzenie.
Trochę, przedłużył mi się wstęp do notki. A miał być, krótki bo “Prawdziwa historia KFC” to pewien odgrzebany w necie filmik. Have fun:
“We’re gonna need a bigger bucket!”
PLANET LUC
Długo przymierzałem się do opisania tego wydawnictwa. Wynikało to głównie z faktu iż wielkie wrażenie ta produkcja na mnie wywarła. Zacznijmy jednak od początku.
L.U.Ca słuchałem już wcześniej. Kiedy średnio przepadałem, za jego solowymi albumami tak płyty zespołu, który stworzył czyli Kanału Audytywnego było dla mnie po prostu w każdym względzie genialne do słuchania. Przewijały się gdzieś już tutaj przez ten blog pamiętam teledyski L.u.ca. Na wieść o mającej się ukazać nowej płycie ucieszyłem się, chociaż miałem szczerą nadzieję, że będzie to coś bardziej przystępnego niż poprzednia płyta nagrana z Rahimem.
PLANET LUC to płyta (o podtytule PolaQwitu), książeczka z tekstami piosenek, dłuższym opowiadaniem i rysunkami oraz film na DVD o wdzięcznym tytule “Odpowiedzi na które nie ma pytań”. Jak mówi sam L.U.C wszystko to składa się na zaawansowaną formę przekazu i właśnie przez połączenie muzyki, tekstu, grafiki i filmu artysta ten chce dotrzeć do odbiorcy. Do mnie dotarł, głównie tekstami piosenek, które w jakiś sposób stały mi się strasznie bliskie. Słuchając tej płyty zawsze w głowie pojawia mi się odniesienie do jakiegoś fragmentu mojego życia, co powoduje, że słucham tej płyty a przynajmniej niektórych kawałków regularnie. Oprócz genialnych tekstów, jak zawsze u L.u.ca mamy tutaj syntezę różnych gatunków co powoduje, że płyta jest niezwykle ciekawa muzycznie. Może nie tak bardzo jak płyty Kanału ale jest.
Mimo, że płyta tworzy całość to wyróżniają się dwie jej części. Przebudzenie 4 – Sztampoland, oraz Przebudzenie 5 – Witu. Tak jak mniej optymistyczna pierwsza część płyty traktuje o Polsce, realiach w jakich się znajdujemy, tak część druga zdecydowanie już pozytywna zabiera nas w to tak zwane WITU, czyli “krainę mitu gdzie nic nie jest do kitu”. I jest pozytywnie do samego końca (notabene ostatni kawałek o tytule “Happy end and up happy hands” to jeden z bardziej pozytywnych kawałków zasłyszanych przeze mnie w ogóle).
L.U.C – O PÓŁOBROCIE CZAKA CZYLI O PRZYCZYNIE PĘDU
Powyższy teledysk warto obejrzeć bo to taki wstępik do klimatu całej płyty jak i też twórczości L.U.Ca dla tych którzy wcześniej nie mieli z nią styczności.
Cóż nie mogę nie wspomnieć o filmie dołączonym do płyty. Dzieło L.U.Ca i Piotra Bartosa jest specyficzne. Nie mamy tu fabuły, specjalnej akcji, bardziej posklejane różne sceny. Lubię twory nie wpisujące się w żaden kanon wobec czego film oglądałem kilka razy szukając w nim i rozszyfrowując przekaz, który niewątpliwie jest. Zwrócę jednak uwagę, że film ten będzie ciężki do przyswojenia jeśli nie jest się fanem filmowych eksperymentów. Spotkałem się już z opiniami, że jest to nieudana próba i oglądać się nie da. Ja ze swojej strony polecam.
Trailer PLANET LUC
L.U.C oczywiście nie stworzył płyty sam. Gościnnie zawituje na płytę Zgas (jeden z najlepszych polskich beatboxerów) a także w jednym kawałku Urszula Dudziak. Chwała, że są w naszym kraju artyści, którzy co prawda są w niszy ale tworzą coś co jest więcej niż tylko muzyką do puszczenia sobie dla dobrego samopoczucia. Jeśli więc masz około 40 zł to idź do Empiku i spraw sobie podróż do WITU. Zwłaszcza gdy za oknem ciapa i wcale nie rosną pomarańcze.
święta
Aż trudno uwierzyć, że w tym roku Boże Narodzenie przyszło tak szybko. Wigilia już w poniedziałek… Naprawdę…
Boże Narodzenie zawsze kojarzy mnie się ze śniegiem (którego niestety u nas brak) a śnieg z krajami skandynawskimi. Z Finlandią. Teraz zadam proste pytanie. Jaki jest najbardziej znany Finlandzki towar eksportowy? Wódka Finlandia? Niebałdzo… Jest coś co znają nawet dzieci…
Tak w świątecznym nastroju prezentuję genialny, naprawdę genialny filmik, dawno aż tak dobrego nie widziałem na YouTube. Warto obejrzeć obie części – autorzy to profesjonalni twórcy.
Czy potrafisz teraz spojrzeć na niego tak samo?
wielki procent.
Coś mnie naszło ostatnio u Szpaqa aby sobie poszukać głupich filmików na YT. Oprócz dobrze znanych Pal Hajs, Panek i innych trafiłem na coś co mnie rozjebało. Władca Pierścieni rox. Idę do Eklerka.
wakacje.
Ha, wróciłem z wyprawy. W sumie to już parę dni temu ale zdecydowanie nie chciało mnie sie o tym pisać. Warto jednak abym nadmienił iż wyprawa przyniosła zamierzony skutek! Totalne porzucenie wszystkich złych i trapiących mnie myśli. Krótkotrwale. Krótkotrwale gdyż teraz niestety mój umysł pełen jest kolejnych sprzeczności – tak tak tak, jestem sfrustrowany, zły i nie miły. Czyli to co zwykle : ) Tutaj jednak podziękuję mojej wyprawowej ekipie za to, że trochę pogody we mnie wrzuciliście. Najbardziej dziękuję Łucji – wytrzymać taki maraton rozmów ze mną a potem powiedzieć mi to co powiedziałaś mało kto potrafi. Teraz czasami się zastanawiam co by było gdyby wyprawa trwała parę dni dłużej… Ale niema co gdybać bo się smutno zrobi, że tych dni nie było.
Podczas wyprawy zahaczyłem o Paradę Schumana. Oto króciutka wideo relacja nie oddająca nawet w 20% tego jak naprawdę wyglądała ta zabawa:
Czuję się zdecydowanie wakacyjnie mimo tego, że mam pełno materiału szkolnego do zaliczenia. Jak mi ktoś uświadomił powinienem pokazać, że potrafię, że stać mnie aby zrobić wszystko. To idę koxować naukę. Zarywam noc. Więc dobranoc.
no.good
Wszystko tak zapierdala, że zapomniałem na śmierć by cokolwiek pisać. Zresztą… Czy jest w ogóle o czym pisać?
Annihilation
Padł mi dysk jakiś czas temu. Nikomu absolutnie nie życzę komunikatu podczas skanowania dysku “wystąpił jeden, krytyczny, nieodwracalny bład”. Pierwsze – panika. Na całe szczęście po zbadaniu dysku okazało się, że fizycznie nie jest uszkodzony. Fajnie. Ale co dalej? Wyszukiwanie for internetowych i próba naprawy partycji – niestety zakończona fiaskiem. Próbowałem na dziesiątki sposobów – całej partycji nie udało się odzyskać. Pozostało mi po prostu wyciągnięcie plików i zgranie ich na inny nośnik. Jednak większość przereklamowanych komercyjnych programów okazała się niezdatna. Jakiś pirat jednak pomógł. Dane odzyskałem. Nie chce mnie się tylko sformatować dysku na nowo… Straszny leń
300
Byłem dzisiaj na “300″. Świetny film. Czuje się klimat komiksów Millera. Momentami montaż scen podobny do “Sin City” no ale wiadomo. Warto iść dla samego widowiska, prawdy historycznej to tam się zbytnio nie znajdzie. Szkoda, że niepotrafię być taki nieugięty jak Spartanin.
Bezsilność
Najgorsze uczucie na świecie. Nienawidzę go. Jak ja kurwa nienawidzę czuć się bezsilnym! Dlaczego więc to uczucie mnie tak bardzo ciągle przepełnia?
Pozytywnie
Żeby nie było to zakończmy tą notkę jakimkolwiek optymistycznym akcentem. O np.
Bleh… Dobranoc.
a.wy.to.i.tak.huj
Zbliż mnie do siebie, rozkochaj mnie w sobie, powiedz jak bardzo potrzebny jestem, przytul, ogrzej, ochroń.
A potem mnie zabij skoro tak naprawdę nic nie było szczere.
Fryzjer&szkoła&nicnierobienie
Byłem u fryzjera… Czas był najwyższy o czym świadczyć mogło to, że budząc się rano i patrząc na swoją głowę chciałem sobie włosy podpalić :P Bez paru minut z grzebieniem się nie dało. Teraz natomiast wszystko jest w porządku. Chociaż czuję się troszeczkę łyso ;)
Buta załapałem. Znowu. Znowu z fizyki. Perfidnie zapytany z lekcji na której mnie nie było. SIK! Dobrze, że to tylko fizyka, którą i tak mam w dupie. Tyle tylko, że jednak muszę jakąś pozytywną ocenę wyskrobać aby zdać. Ogólnie coś kiepsko ostatnio z nauką, absolutnie nie mam jakichkolwiek chęci do nauki czegokolwiek. Jak tak dale pójdzie to naprawdę będzie do dupy…
Może zauważyliście, że jakoś mniej błędów ortograficznych jest w moich notkach ;) Zazwyczaj zwracam uwagę na to jak piszę gdyż nienawidzę czytać czegokolwiek napisanego po “polskiemu” a nie polsku (czytaj. bez polskich znaków). A teraz kochana Mozilla zrobiła mi prezent! Najnowszy Firefox 2.0 podkreśla błędy ortograficzne w przeglądarce tak jak Word Microsoftu. Po prostu, cudowna rzecz.
A na koniec. Pojawiła się trzecia część przygód Mr. Szatana!!! Kolejna dawka chorego humoru. Ci, którzy do tej pory nie natknęli się na te filmiki niech żałują. Niżej najnowsza odsłona przygód szaleńca z Gdańska:
Kiwi!
Do obejrzenia na fazie lub nie. Świetny.



