Zima w drodze
Brr. Wróciłem do Lublina. Raptem 2 tygodnie temu chodziłem po Brukseli w krótki rękawku i było mi gorąco, dzisiaj na dworze jest mi zimno w bluzie, kurtce i kapturze. Wypizd niebagatelny, widać, że zima szykuje się w tym roku do ostrego natarcia. Swoją drogą gdzieś czytałem, że w tym roku może zadziałać magia i w grudniu będziemy mieli 20 stopni. To by była polewka.
W samym Lublinie oczywiście nic się nie zmieniło. Korki te same, tak samo nie a gdzie parkować, jest kilka nowych autobusów i niby jeżdżą częściej ale jakoś nie mogę tego zauważyć. Wszędzie dookoła rotacja, ludzie pozmieniali swoje miejsca zamieszkania a ja nadal w tym samym miejscu. Jest dobrze chociaż w naszym super-highendowym apartamencie zaczynają się psuć proste rzeczy… Trzeba to będzie samemu wymienić bo właściciel mieszkania ma to najogólniej mówiąc w dupie. Trzeba żyć. Plan dobry jak na semestr zimowy także myślę, że jeśli tylko lenistwo mnie nie zabije to przetrwam ten semestr. Chociaż leń jest jak narazie silny – odrabia sobie za mało wypoczęte wakacje.
Obejrzałem film. Absolutnie epicki. Polecam, warto.