Sons of Koop
Mam ponad tydzień wolnego. Majówka rozpoczęła się w czwartek a skończy 3 maja. To nawet więcej niż tydzień czasu kiedy nie muszę nic. To nic wygląda tak jak każdy inny dzień – od dawna nie robię nic poza spełnianiem małych codziennych obowiązków.
Przyjechałem do domu, siedzę w swoim pokoju, który właściwie nie zmienił się nic od liceum, od gimnazjum, od dawna, te same plakaty, te same zdjęcia i obrazy na ścianach, te same książki na półkach, płyty i kasety. Tutaj cofam się w czasie, do momentu gdzie zatrzymałem się emocjonalnie i mimo, że hop mam 2010 rok to jakoś nie widać żadnych znaczących kroków naprzód.
Słucham pierwszej płyty Koop, niedawno ją znalazłem, melancholia po całości. Porządek robię w szufladach i szafkach, robię sobie stosik papierów które spalę w piątek na ognisku. Dużo tego, bo mam tendencję do składowania rzeczy. Znalazłem kartki od rodziny z pierwszej komunii, znalazłem życzenia z okazji bierzmowania. Znalazłem też listy (takie prawdziwe w kopertach ze znaczkiem), które kiedyś dostawałem od pewnych osób i którym to osobom sam listy wysyłałem. Stare walentynki, pocztówki z okazji świąt, zwykłe kartki papieru zapisane wspólnie z osobami, z którymi nie mam już żadnego kontaktu. Tak mi się przypomina, skrawek tekturki i wiele wspomnień. Odnoszę takie wrażenie, że może wtedy miałem jakieś bogatsze w emocje życie. Może więcej marzeń, albo po prostu niewiedza o tym co to będzie za kilka lat i wyobrażanie sobie. Teraz studiuję, siedzę godzinami przy komputerze, czasem wyjdę na bibę, pouczę się może troszkę, obczaję zdjęcia na facebooku, zrobię sobie kawkę, zapalę i tak dzień za dniem, można by rzec w samotności bo teraz już nie mam blisko siebie przyjaciół. Czas i odległość robi swoje.
Wczoraj usłyszałem, że potrzebna mi baba żeby wydorośleć. W pełni się zgadzam! Bo widzisz, mam poważne problemy kiedy myślę o swojej przyszłości inaczej niż przez pryzmat różnych mrzonek. Myślę sobie „będzie fajnie, będzie dobrze, rób co masz robić nie podskoczysz wyżej dupy”. W praktyce wygląda to tak, że nie robię nic więcej ponad to co wymagane jest ode mnie, a najgorsze jest, że rzadko kiedy sam od siebie wymagam czegokolwiek. A skończyły się czasy kiedy ktoś będzie stał nademną i pokazywał mi te wszystkie możliwości jakie daje świat i życie. Tu trzeba samemu szukać tych wszystkich ścieżek i do bólu je eksploatować bo inaczej to przyszłość nie będzie równie kolorowa jak teledysk MGMT czy Justice tylko będzie szara, jak cały ten otaczający nas sovietmental. A tak jak zawsze sobie kolory zmieniam w zdjęciach żeby były bardziej pstrokate i przyjemniejsze w odbiorze tak samo powinienem zmieniać swoje życie.
Walczę z samym sobą bo mało czasu zostało, żeby wyjść na prostą.
bez jaj stary, czasem mysle o swoim zyciu w podobny sposob…
2010/04/28 at 16:03