Zimowe zmagania
Obudziłem się dzisiaj rano i była piękna pogoda. Zimowa, śniegu nasypało. Była to więc świetna okazja by pojechać na działkę, zobaczyć co się zmieniło no i posiedzieć sobie w zimowym krajobrazie a przy okazji pozwolić psu się wybiegać. Wszystko super gdyby nie to, że śniegu po kolana i w pewnym momencie, niestety, puff, samochodzik się zakopał… Paredziesiąt minut przebierania łopatą aby jakoś wyjechać pokazało mi jak po różnych pobytach w szpitalach wyjałowiłem z energii swój organizm :P Na dodatek pies durny, nie chciał wrócić, znalazł w stawie na w pół zdechłą rybę-lub-coś-takiego więc uciekał z tą „zdobyczą” kiedy ja styrany chciałem tylko jednego -> do domu…
Pomijając jednak te drobne problemy, sobota była fajna. Wiekszość znajomych celebruje dzisiejsze święto, tak, nie inaczej a Walentynki właśnie. Nie mam z kim więc nie obchodzę ;) A szkoda bo chętnie bym komuś jakieś pluszowe czy też czekoladowe serduszko dał. Może za rok.
Parę słów jeszcze o blogu -> uporządkowałem trochę tagi i kategorie notek, aby łatwiej było odnaleźć różne rzeczy bo pamiętam gdy ktoś kiedyś zapytał „miałeś na blogu taki fajny teledysk a niemogę znaleźć”. No to może teraz będzie prościej.
Wracam do logiki bo mi ucieknie w poniedziałek…

„Zostaniesz moją walentynką?” :P
2009/02/14 at 21:09
Mi się podoba. Bardzo! O wiele bardziej niż tamte oczy :)
No i ładny się nam zrobił Sybir za oknem, nie ma co ;)
2009/02/14 at 21:47
Spoko ziomuś, Walentynki są do dupy. To żadne święto tylko komercja. Więc olej to gówno! A śnieg wygląda zajebiście, tylko się przemieszczać trudno ;<
2009/02/15 at 16:52