Prawdziwa historia KFC
Nie muszę chyba nikogo uświadamiać, że zawsze lubiłem niezdrowe jedzenie, obiad w fast-foodzie to coś na co zawsze jestem w stanie wysupłać jakieś pieniądze. Z braku laku na pierwszym miejscu zawsze stał McDonald’s i te pyszniutkie małe cheeseburgerki. Ubolewałem zawsze nad faktem, że w Polsce niema Burger King’a, a kiedy w końcu marka ta powróciła na nasz rynek zaczęło mnie smucić, że tylko w niektórych miastach, akurat w tych gdzie nie bywam za często (pomijając Warszawę).
Nigdy nie byłem specjalnym fanem kurczaków. W KFC nie jadałem, nie wiem, jakaś awersja do marki. Jednak zmieniło się. Teraz kocham KFC i specjalnie nie kryję się ze swoim uzależnieniem od Hot-Wingsów. Jak to się jednak stało? Myślę, że pierwszym czynnikiem warunkującym to, że moje kubki smakowe niemogą się oprzeć tej marce było to, że z uczelni bliżej mam do KFC niż McDonald’sa. Oczywiście nic do zarzucenia nie mam mojej wydziałowej kawiarni, gdzie chociażby zupy to są po prostu delicje, a i lekko prawniczy klimat miejsca sprzyja spożywaniu, ALE (i tu pojawia się drugi czynnik) bardzo często pada w mojej grupie hasło „eeejjj, a może dzisiaj KFC?”. Jak widać ten drugi czynnik, czyli grupa kochająca kurczaki sprawia, że jeśli jem na mieście to najczęściej w KFC.
Inna istotna rzecz, która wpłynęła na zmianę moich upodobań to szpital na szaserów. Podłe jedzenie po, którym i tak czułem się głodny oraz ogólne przygnębienie spowodowane pobytem w placówce medycznej przez święta, sylwestra, sprawiły, że szukałem możliwości polepszenia sobie nastroju. Hot Wingsy w dostawie okazały się czymś zbawiennym…
Ktoś powie „stary szkoda pieniędzy”. Może. Ale zamiast paczki papierosów i dwóch browarków w knajpie mam coś co lubię. W momentach kiedy nic mi się nie układa, ludzie dookoła mnie odwracają się odemnie, albo poprostu kiedy czuję, że spierdoliłem jakąś sprawę, mam tą swoją małą przyjemność. Jedzenie.
Trochę, przedłużył mi się wstęp do notki. A miał być, krótki bo „Prawdziwa historia KFC” to pewien odgrzebany w necie filmik. Have fun:
„We’re gonna need a bigger bucket!”