PLANET LUC
Długo przymierzałem się do opisania tego wydawnictwa. Wynikało to głównie z faktu iż wielkie wrażenie ta produkcja na mnie wywarła. Zacznijmy jednak od początku.
L.U.Ca słuchałem już wcześniej. Kiedy średnio przepadałem, za jego solowymi albumami tak płyty zespołu, który stworzył czyli Kanału Audytywnego było dla mnie po prostu w każdym względzie genialne do słuchania. Przewijały się gdzieś już tutaj przez ten blog pamiętam teledyski L.u.ca. Na wieść o mającej się ukazać nowej płycie ucieszyłem się, chociaż miałem szczerą nadzieję, że będzie to coś bardziej przystępnego niż poprzednia płyta nagrana z Rahimem.
PLANET LUC to płyta (o podtytule PolaQwitu), książeczka z tekstami piosenek, dłuższym opowiadaniem i rysunkami oraz film na DVD o wdzięcznym tytule „Odpowiedzi na które nie ma pytań”. Jak mówi sam L.U.C wszystko to składa się na zaawansowaną formę przekazu i właśnie przez połączenie muzyki, tekstu, grafiki i filmu artysta ten chce dotrzeć do odbiorcy. Do mnie dotarł, głównie tekstami piosenek, które w jakiś sposób stały mi się strasznie bliskie. Słuchając tej płyty zawsze w głowie pojawia mi się odniesienie do jakiegoś fragmentu mojego życia, co powoduje, że słucham tej płyty a przynajmniej niektórych kawałków regularnie. Oprócz genialnych tekstów, jak zawsze u L.u.ca mamy tutaj syntezę różnych gatunków co powoduje, że płyta jest niezwykle ciekawa muzycznie. Może nie tak bardzo jak płyty Kanału ale jest.
Mimo, że płyta tworzy całość to wyróżniają się dwie jej części. Przebudzenie 4 – Sztampoland, oraz Przebudzenie 5 – Witu. Tak jak mniej optymistyczna pierwsza część płyty traktuje o Polsce, realiach w jakich się znajdujemy, tak część druga zdecydowanie już pozytywna zabiera nas w to tak zwane WITU, czyli „krainę mitu gdzie nic nie jest do kitu”. I jest pozytywnie do samego końca (notabene ostatni kawałek o tytule „Happy end and up happy hands” to jeden z bardziej pozytywnych kawałków zasłyszanych przeze mnie w ogóle).
L.U.C – O PÓŁOBROCIE CZAKA CZYLI O PRZYCZYNIE PĘDU
Powyższy teledysk warto obejrzeć bo to taki wstępik do klimatu całej płyty jak i też twórczości L.U.Ca dla tych którzy wcześniej nie mieli z nią styczności.
Cóż nie mogę nie wspomnieć o filmie dołączonym do płyty. Dzieło L.U.Ca i Piotra Bartosa jest specyficzne. Nie mamy tu fabuły, specjalnej akcji, bardziej posklejane różne sceny. Lubię twory nie wpisujące się w żaden kanon wobec czego film oglądałem kilka razy szukając w nim i rozszyfrowując przekaz, który niewątpliwie jest. Zwrócę jednak uwagę, że film ten będzie ciężki do przyswojenia jeśli nie jest się fanem filmowych eksperymentów. Spotkałem się już z opiniami, że jest to nieudana próba i oglądać się nie da. Ja ze swojej strony polecam.
Trailer PLANET LUC
L.U.C oczywiście nie stworzył płyty sam. Gościnnie zawituje na płytę Zgas (jeden z najlepszych polskich beatboxerów) a także w jednym kawałku Urszula Dudziak. Chwała, że są w naszym kraju artyści, którzy co prawda są w niszy ale tworzą coś co jest więcej niż tylko muzyką do puszczenia sobie dla dobrego samopoczucia. Jeśli więc masz około 40 zł to idź do Empiku i spraw sobie podróż do WITU. Zwłaszcza gdy za oknem ciapa i wcale nie rosną pomarańcze.

