rakieta na mount everest

To jest moja rakieta. Zabierze mnie tam gdzie normalnie nie umiem się dostać.
Czasem nie wiedzieć jest lepiej. Tkwić w swoim wyobrażeniu, że jest jak jest może ok może nie, ale mieć swój pogląd. Niepotrzebna jest dokładna wiedza o innych. Ale wiedza przychodzi, czasem samemu z jakiś bzdurnych przyczyn się jej szuka, albo ktoś „uprzejmy” powie Ci co i jak.
Jestem taki zawiedziony. Żal? Przykrość? Dezorientacja?
Nie mam wpływu. Wierzyłem, że jest inaczej. Zawsze wierze.
Wole wierzyć, po huj wiedzieć.
Dzisiaj chcę zwinąć się w kłębek i płakać albo kurwa, huj nic nie chcę, niech mnie ktoś zabierze do innego świata, takiego gdzie o niczym się już nie pamięta i z którego niema powrotu.
I papierosy się skończyły.