„Ludzi trzeba brać takimi, jacy są, a nie takimi, jacy być powinni” (Franz Schubert)

cyrk.arlekin

Byłem na pielgrzymce w Częstochowie. Pomodlić się za maturę, wyciszyć, odnaleźć spokój. Guzik. Większość jak nie wszyscy potraktowali tą bądź co bądź pielgrzymkę jako swego rodzaju jednodniową wycieczkę klasową. Nie jestem przesadnie religijny ale miałem jakiś duchowy cel w tym wyjeździe. Czar prysł już na początku. Wszystko na szybko, zero czasu na refleksję nad samym sobą i co by można zmienić, jak się samemu poprawić przez te 2 miesiące, które jeszcze zostały. Jedynie msza, ale też nie do końca kiedy stoisz w ścisku jak sardynka w puszcze i myślisz jedynie o tym jak bolą Cie nogi od niewygodnego stania w miejscu. 3/4 młodzieży która była na tej mszy chyba dawno dawno na normalnej mszy nie była. Stali i milczeli sprawiając wrażenie osób nie znających formuły mszy, która do jasnej cholery jest taka sama. Śpiewać też ledwo ledwo mimo, że teksty religijnych pieśni przed oczyma. Z takim tłumem to ja się nie będę solidaryzował. Bydło i tyle. Chuj w dupę takiemu „pielgrzymowaniu”.

Druga strona medalu. Jeżeli już odfajczono na liście cel główny czyli wizytę w Klasztorze na Jasnej Górze to zostają jeszcze cele poboczne. Jak chociażby dobrze się najeść. I tu Częstochowa nie sprostała. Infrastruktura beznadziejna. A przecież zysk widać gołym okiem. Tysiące ludzi przybywających na Jasną Górę to konkretna klientela. Ale gastronomia nie jest w stanie obsłużyć takiej liczby „pielgrzymów”. Bo w pobliżu klasztoru, nie licząc nędznych barów gdzie przyjemność z jedzenia nie istnieje, niema gastronomii. Po prostu niema. Przemierzając aleję Najświętszej Marii Panny, klnąc na wszystko dookoła, szukając czegokolwiek przyzwoitego gdzie można by usiąść i zjeść trafiliśmy… McDonald. Ze świątyni Pana Boga do świątyni spragnionych żołądków i symbolu globalizacji. Ou, yeah, quarterpounder with cheese, please!

Quarterpounder with cheese (McRoyal)

4 Responses

  1. Maćko z Bogdańca

    Zgadzam się z Tobą. Ten wyjazd to była raczej wycieczka, pielgrzymki to w ogóle nie przypominało. Ale z jedzeniem było jeszcze gorzej. Za cholerę nie dało się znaleźć dobrego miejsca, żeby siąść i spokojnie zjeść. Restaruracje w Częstochowie są stanowczo za małe, w większości nie są w stanie pomieścic wiekszej liczby klientów. Ale to ich właścicielom pieniądze przechodzą koło nosa…

    2008/02/19 at 23:00

  2. vlt

    W sumie racja, tyle ze ja bylem w tej wiekszosci od wycieczki 1-dniowej(na teren klasztoru nawet nie wchodzilem). No ale przynajmniej nie udawalem, ze to pielgrzymka dla mnie. A miast to porazka, nie da sie ukryc.

    2008/02/22 at 18:12

  3. Vero.

    Najzabawnijesze jest to, ze wszelkiej masci restauracje, kawiarenki, nalesnikarnie itp… uwaga… SĄ (aleja NMP) ale w połowie ale, tudziez na końcu ;)) mialam zaszczyt o tym wielokrotnie sie przekonac, jako, ze mam rodzine w Częstochowie.

    2008/02/23 at 14:01

  4. Toyka

    Joł :) Az mi sie przypomniala moja pielgrzymka. Byla ona jedyna „wycieczka”, jaka mielismy w liceum. Totez ten dzien spedzilismy nie w klasztorze, lecz tu i tam integrujac sie. Czy zmarnowalismy ten czas? Nie wydaje mi sie. Mielismy okazje wreszcie lepiej sie poznac (w IV klasie LO!), po raz pierwszy razem sie napic, podzielic zarciem, jakie mielismy. Mimo iz niewiele moja klasa sie wyswiecila, to jednak w jakis sposob wzbogacilismy sie duchowo… I co ciekawe, uroslo w nas takie przekonanie, ze na pewno zdamy te mature i bedziemy realizowac nasze zamierzenia. A Pan przyswiecal nam nad tymi myslami. :) Powodzenia, Cozzie! ^^

    2008/02/24 at 16:09

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam Protection by WP-SpamFree Plugin