between pleasure & fear
Byłem niepocieszony tym jaki jest najnowszy album KoRna. Nie, nie spodobał mnie się zaraz po zakupie i w przeciwieństwie do See You On The Other SIde nadal go nie lubię mimo przesłuchania go paręnaście razy. Kaszanka i tyle. I zniósł bym to wszystko dzielnie gdyby nie to co mój kochany zespół odpierdolił w najnowszym teledysku! Oglądam i zastanawiam się „ale o co cho…”. Nie wiem. Naprawdę nie mają już pomysłów? Naprawdę aż tak się wypalili, że ciekawego teledysku nie mogą nakręcić? Źle… W lutym koncert w Wawie na który chcę jechać ale boję się… Boję się jaka będzie oprawa tego koncertu i co zagra mi taki KoRn jakim stał się teraz…
Dla was specjalnie najnowszy teledysk – „KoRn – Hold On”
LoL, co to za badziewo? po prostu brak słów… To napewno KoRn czy jakaś podróba bo mi się wierzyć nie chce
2007/10/31 at 23:37
Nie wiem, czy mnie pamiętasz. Kiedyś wpisałeś się do mojej księgi gości.
Gdyby to Soad przyjechał, a nie Korn, na koncert, to waliłabym drzwiami i oknami, nie patrząc na trupy pod nogami. Korn jakoś mniej mnie wzrusza, mniej emocjonalnie do niego podchodzę. Nie słyszałam tej najnowszej płyty, ale See you on the other side mnie zachwyciła, a tak dokładniej kilka piosenek, do których bardzo chętnie wracam. To, co tutaj obejrzałam, to chyba jakieś nieporozumienie – to znaczy, muzyka jeszcze w porządku, po pierwszym przesłuchaniu /nie ma to jak być up to date/ przynajmniej. Ale teledysk… Przypomina mi ten bezsensowny klip Pink, która latała po westernie i rozwalała łby facetom. Jakaś naiwna bajeczka. Kompletnie bez przekazu dla mnie. Głupi żart.
Pozdrawiam.
2007/11/22 at 14:33