wyprawa.
Spakowałem się, jest dobrze. Teraz tylko nastawić budzik tak aby obudzić się jutro o 4tej rano i zdążyć na pociąg.
Uciekam. Jest okazja to uciekam od tego miasta, od wszystkich tych ludzi, od moich problemów, od jednej osoby przez którą wszystko tak mnie się komplikuje. Nie ucieknę na długo, nie mam możliwości, ale mam nadzieję, że te parę dni pozwoli mi troszkę odpocząć mimo tego, że będą to raczej dni wypełnione ciężką pracą. Ale praca to też ucieczka – nie ma się czasu aby myśleć o czymkolwiek innym niż to nad czym się wtedy siedzi.
Nie będę szczegółowo opisywał w jakim stanie jest moja psychika obecnie. Kto wie ten wie, kto nie wie wiedzieć nie musi. Miedzy innymi to było powodem zaniedbania tego bloga – jakoś nie mogłem się zbierać w sobie.
I jeszcze nawiasem. Szukam chętnych na wędrowny obóz żeglarski na mazurach. Od bodajże 29 czerwca do 12 lipca. Piszcie maile, odpowiem jak wrócę.
I trzymajcie za mnie kciuki