totally.nothing
Rozleniwiłem się. Strasznie bardzo bardzo, tak, że kompletnie nic nie robię. Po części jest to wina tego, że choruję ;) Przeziębienie mnie trzyma, z domu ruszać się ochoty nie mam a robić coś w domu już zupełnie. U lekarza dzisiaj byłem. Zapalenie gardła i zatok. Antybiotyk. Oczywiście Cozzie, że nie musisz iść do szkoły, posiedź w domu i przyjdź na kontrolę w środę. Okej…
Jakoś w weekend rodzinka się zjechała. Jak zwykle ojciec z wujkiem zalali się w trupa, wujaszek wyjątkowo. Jak na nich patrzyłem to w sumie wiem już, że moje ciągoty do picia oporowego przeszły mi ze starszego pokolenia. To wszystko rodzinne.
Ojciec wyciągnął jakieś pudło. Jakieś rupiecie. Zdjęcia, listy i inne pierdoły z czasów kiedy on i mama byli młodzi, studiowali i poznawali świat. Dorwałem pudełko. Aparat, obiektywy, papier do zdjęć, odczynniki chemiczne do wywoływania. Negatywy. Pełno negatywów. Jakby Agnieszka skończyła tą ciemnię to byłaby kupa zabawy z wywoływaniem tego. Może. Chciałbym aby była ładna pogoda jak wyzdrowieję. Pójdę robić zdjęcia.
Ciągle słucham muzyki. Teraz też. Zaraz siądę w fotelu i z kubkiem herbaty zatopię się w dźwiękach. I nie będzie nic.
Wyjdź za firewall ;-)
2007/02/13 at 16:15