warszafka.
Ludzie. Tyle ludzi. Świat pędzi. Wszyscy, wszyscy, każdy coś robi. Tu jest ich więcej. Są bardziej zabiegani. Szybciej, tyle miejsc, tyle czynności, tyle spraw. Czasu tak mało…
Nie chcę należeć do tej generacji. Nie chcę szybciej, wydajniej, lepiej. Lubię się zatrzymywać. Lubię stanąć w miejscu, spojrzeć do tyłu, czasem też cofnąć się. Lubię żyć powoli, kontemplować życie. Boję się straty. Boję się tracić momenty, które nigdy nie wrócą…
Romantyczność upada. Niema miejsca dla niej. Nie w tym świecie. Nie dla prawdziwej romantyczności. Jestem romantykiem. Marzę o utopii, wierzę w ideały, wierzę w świat idealny. Kieruję się uczuciami. W moim życiu niema myślenia racjonalnego. To nie to. Kierując się rozumem nie zaspokoję samego siebie. Kierując się uczuciem mam wiarę w lepsze jutro. Oddaję się mojej wierze.
Patrzę. Już noc a Stare Miasto świeci. Za oknem pomnik małego powstańca. Czas trochę zwolnił. Zatrzymuję się.
Myśl…
I może dlatego czasami lepiej jest mieszkać na prowincji, na tej „złej”, małomiasteczkowej i zacofanej prowincji. Znasz każdy zakątek, ludzie hm…swoi (?) Jeszcze coś, czy romantyk ma na celu zaspokojenie samego siebie ? On raczej zaspakaja własne ego. Nie zrozum mnie źle, nie uważam Cię za egoistę. Wydaje mi się, że współcześnie romantyzm jest naprawdę potrzebne, uciec od zgiełku, zamieszania, we własną idealną rzeczywistość. Pozdrawiam.
2006/12/28 at 15:46