fuck.the.system
Ale jestem wkurwiony. Puściłem sobie pierwszą płytę System of a Down. Ale oldschool. Dawno nie słuchałem tych totalnie pokręconych i ultramasakrujących dźwięków, które dawno dawno temu nakierowały mnie do większego zainteresowania się metalem. Aha. Śmiało mogę powiedzieć, że to SOAD spowodował, że teraz słucham tego czego słucham a nie brudnego hip hopu z polskich blokowisk czy rapu z bronxu.
Ogólnie rzecz biorąc dzień był przehujowy. Tak mnie każdy razem i z osobna wkurwiał, że aż mi się rzygać chce. Może po prostu zły dzień? Niewiem kurwa. Moja radość.i.szczęście.z.życia dziś życia znaku żadnego nie dała. Się martwiłem o nią, czy wszystko okej, czy się czasem nic nie stało, pisałem a tu psikus. Jakieś przewrażliwienie? Może. No ale co z tego, taki jestem.
Zaraz sobie pójdę spać i będę miał to wszystko najserdeczniej w świecie w DUPIE. Na huj się przejmować.
Dobranoc…
Aha! Aby niebyło, że bez czegoś pozytywnego, bo przecież w każdej chwili w każdym dniu trzeba dopatrywać się czegoś pozytywnego…. Proszę państwa!!!! TUNAK!!!!
No to już naprawdę DOBRANOC.